i [wulgaryzm] nie wiem co z nim siedzieje, dwa miesiace po tych wydarzeniach wyjechal na drugi koniec polski i nie utrzymuje kontaktu nawet z rodzina, bo przez 19 lat mieszkalismy ulice od siebie.... zal chlopaka...
nieudane samobójstwo zostawia cholerną rysę. albo coś Cię potem spotka takiego, że uznasz, że to nie był najlepszy wybór, albo będziesz wspominał... do następnego razu.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Zostawia slad na Tobie na cale zycie, i jesli osoba nie wezmie sie wgarsc i nie pojdzie przed siebie robiac co ja kreci i probowac zapomniec o tym co bylo, moze to ja doprowadzic do kolejnej proby, bo jesli nie ma sie dosc silnej psychiki i oparcia w przyjaciolach to predzej czy pozniej siegniesz znow po noz, zyletke, tabletki, dragi, sznur, wanne.....
Ps.. Nie pisze o rodzinie bo wedlug mnie najlepszym przyjacielem jest rodzina, ale wiadomo ze jest okres kiedy nie mowi sie wszystkiego rodzinie...
da. i to jest najgorsze. jeśli raz miałeś na tyle "odwagi", siły, żeby przekroczyć tą granicę to już nie ma się tego wewnętrznego hamulca. bo w każdym z nas ten hamulec był.
a przyjaciele? bardzo często samobójca, niedoszły samobójca i ch nie ma. i nie chce ich mieć.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
a przyjaciele? bardzo często samobójca, niedoszły samobójca i ch nie ma. i nie chce ich mieć.
bo nachodza Cie wtedy mysli ze nikt nie chce znac niedoszlego samobojcy, ludzie chca Ci podac pomocna reke ale ty myslisz ze wpierw podadza pomocna dlon a potem podstawia Tobie noge... i to jest smutne...
nikt nie chce znac niedoszlego samobojcy, ludzie chca Ci podac pomocna reke ale ty myslisz ze wpierw podadza pomocna dlon a potem podstawia Tobie noge...
i ogólnie nie chcę się wtedy nawiązywać nowych znajomości. bo po co? sama tak mam, że uważam, że gdyby ludzie wiedzieli o mnie wszystko już nie chcieliby mnie znać.
człowiek czuje się opuszczony, ale nie chce tego zmieniać. bo nie trzeba się tłumaczyć, słuchać "dobrych rad" itp.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Imię: Natalia
Wiek: 17 Dołączyła: 04 Maj 2007 Posty: 42 Skąd: z domu :)
Wysłany: 05-05-2007, 13:58
Myślę, że samobójstwo nie jest tchórzostwem. Człowiek jest w takim stanie, że już nie dostrzega nic, co sprawiałoby mu radośc, co miałoby sens. Myśli, że tak będzie lepiej.
_________________ Łza po pierwszej miłości jest jak perła.
lepiej, czy łatwiej?
Nie potrzeba odwagi, żeby ze sobą skończyć. Ludzie, którzy to robią po prostu się poddają. Każde wydarzenie jakie ma miejsce w naszym życiu coś po sobie zostawia. Jedne wzmacniają, drugie uczą, trzecie prowadzą do strasznego załamania, ale nie ma takiego problemu z którego nie można wyjść z życiem (nie biorę tu pod uwagę wypadków, chorób itp). A życie można próbować naprawiać i zaczynać od nowa. Samobójstwo to żadna odwaga i żadne rozwiązanie.
może was jeszcze życie w dup* nie kopnęło. albo może i kopnęło, ale nie upadliście twarzą na beton.
Tak myślisz?
Upadasz twarzą na beton, ale wstajesz. Z przyjaciółmi czy bez, z przyszłością czy bez. Nie wiesz co Cię czeka i czy Ci się uda, ale chyba warto próbować, prawda?
Np. ojciec mojego Człowieka jest niedoszłym samobójcą i wiem, że on ciągle żyje w strachu, że to może się powtórzyć.
Albo dzisiaj.
Jakąś ponad godzinę temu. Spokojnie siedziałam z rodzicami i kontemplowaliśmy.
Nagle ktoś wali do naszych drzwi, wiec mój ojciec otwiera. A tam dzieci mojej sąsiadki, które mówią, że ich matka się zamknęła w domu i oni się o nią martwią. Więc mój ojciec rozwalił drzwi i się okazało, że ona próbowała popełnić samobójstwo. Połknęła tabletki. Ale żyje. Ale ta babka ma 5 dzieci i 35 lat.
I jak ten mój ojciec otworzył te drzwi to te dzieci zaczęły się tak strasznie wydzierać.
Ciągle mam w uszach ten krzyk.
Dla dziecka to musi być straszne przeżycie.
alter ego napisał/a:
Ale ta babka ma 5 dzieci i 35 lat.
= spieprzone życie.
No i co z tego?
Ma 5 dzieci dla których ma żyć, a nie myśleć o spieprzonym życiu.
Didek [Usunięty]
Wysłany: 05-05-2007, 20:57
alter ego napisał/a:
Jakąś ponad godzinę temu. Spokojnie siedziałam z rodzicami i kontemplowaliśmy.
Nagle ktoś wali do naszych drzwi, wiec mój ojciec otwiera. A tam dzieci mojej sąsiadki, które mówią, że ich matka się zamknęła w domu i oni się o nią martwią. Więc mój ojciec rozwalił drzwi i się okazało, że ona próbowała popełnić samobójstwo. Połknęła tabletki. Ale żyje. Ale ta babka ma 5 dzieci i 35 lat.
I jak ten mój ojciec otworzył te drzwi to te dzieci zaczęły się tak strasznie wydzierać.
Ciągle mam w uszach ten krzyk.
Dla dziecka to musi być straszne przeżycie.
Ciekawe. Opowiedz nam jeszcze. Serio.
A czemu spieprzone życie ? Że 5 dzieci ?
[ Dodano: 05-05-2007, 21:58 ]
Pierwszy raz mnie tak jakoś post na forum wzruszył. I to wszystko dzięki. Dzięki Panu Andrzejowi. Serio. Nie śmieję się, nie z takich spraw.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum