Z pośród powodów wymienionych przez Alearana, w większości przypadków powodem jest SZPAN tak wynika z moich obserwacji i ze zwierzeń co poniektórych.
Na pierwszym roku studiow bylem wolontariuszem w Bialostockim oddzialem Monaru, stykalem sie z ludzmi wyniszczonymi przez uzywki, dragi, alkochol, leki w wiekszosci wlasnie te. Ludzie nie wiedzieli sami dlaczego doprowadzili sie do takiegos stanu ale w wiekszosci byly to problemy z wlasnym soba, brak silnej woli, znajomi, imprezy, i to byli ludzie mlodzi, przez uzywki stracili wszystko, przyjaciol, rodzine, partnerow, szkole, marzenia ambicje, uczucia, patrzac w oczy takiej osobie, ma sie wrazenie jakby sie patrzylo w pustke.... Ale pytanie zawsze zostaje bez pelnej odpowiedzi, jest masa powodow dla ktorych ludzie zaczynaja cos brac...
Imię: Tullia d'Aragona
Dołączyła: 15 Sie 2006 Posty: 1745 Skąd: z bankomatu
Wysłany: 28-04-2007, 13:31
Numeron napisał/a:
Na pierwszym roku studiow bylem wolontariuszem w Bialostockim oddzialem Monaru, stykalem sie z ludzmi wyniszczonymi przez uzywki, dragi, alkochol, leki w wiekszosci wlasnie te. Ludzie nie wiedzieli sami dlaczego doprowadzili sie do takiegos stanu ale w wiekszosci byly to problemy z wlasnym soba, brak silnej woli, znajomi, imprezy, i to byli ludzie mlodzi, przez uzywki stracili wszystko, przyjaciol, rodzine, partnerow, szkole, marzenia ambicje, uczucia, patrzac w oczy takiej osobie, ma sie wrazenie jakby sie patrzylo w pustke.... Ale pytanie zawsze zostaje bez pelnej odpowiedzi, jest masa powodow dla ktorych ludzie zaczynaja cos brac...
Numeron napisał/a:
Na pierwszym roku studiow bylem wolontariuszem w Bialostockim oddzialem Monaru, stykalem sie z ludzmi wyniszczonymi przez uzywki, dragi, alkochol, leki w wiekszosci wlasnie te. Ludzie nie wiedzieli sami dlaczego doprowadzili sie do takiegos stanu ale w wiekszosci byly to problemy z wlasnym soba, brak silnej woli, znajomi, imprezy, i to byli ludzie mlodzi, przez uzywki stracili wszystko, przyjaciol, rodzine, partnerow, szkole, marzenia ambicje, uczucia, patrzac w oczy takiej osobie, ma sie wrazenie jakby sie patrzylo w pustke.... Ale pytanie zawsze zostaje bez pelnej odpowiedzi, jest masa powodow dla ktorych ludzie zaczynaja cos brac...
Postanowilem zobaczyc jak to jest po tej drugiej stronie, nie cpuna, tylko osoby ktora poswieca czas, nerwy i wiele innych rzeczy aby pomoc osobie ktorej sie nie zna, a ktorej chce sie pomoc...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum