Wysłany: 28-03-2007, 16:26 Czy to aby przypadkiem nie podchodzi już pod paranoje?
Wyobraźcie sobie chłopaka waszych "snów" ....
macie?
a teraz przerwe na korytarzu pełnym ludzi i JEGO który nagle kładzie się wam na ramieniu. (Przypominam ,że znacie się tylko z widzenia) co robicie?
c.d. nastąpi bo to jedynie początek tego czegoś sama nie wiem czego
_________________ Jeśli Bóg stworzył mnie na własne podobieństwo- to Bóg jest piękny;)
możliwe, ze bym mu przywaliła- taka moja natura.
albo chociażby odepchnęła.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Znak zodiaku:
Gość
Wysłany: 29-03-2007, 07:18
Znamy się tylko z widzenia nie mówimy sobie nawet tzw "cześć" - ja na to co zrobił odwróciłam sie w jego strone spojrzałam na niego potem na moja kolezanke ktora siedziala po mojej prawicy jeszcze raz na niego i sobie najzwyczajniej w swiece poszlam a moja kolezanka za mna zataczajac sie ze smiechu.... Kiedy jego "cudowni" koledzy zobaczyli mnie podbiegli do tego bohatera (juz calkiem lezacego na lawce) dyskretnie pytajac: "I co?!" tak cicho ze az na drugim koncu korytarza bylo ich slychac i co wy na to moje drogie? Przypominam , zze rzecz działa sie na korytarzu pełnym ludzi... Bomba
Postanowilam wiec sie zemscic ale to juz nastepnym razem
Co WY byście na moim miejscu z czymś takim zrobiły??
Aaaale gdyby to był mój ideał, choć mój by tak nie postąpił to dała bym mu jakiś znak, że może sobie jeszcze odbić to durne podpieranie się i coś zdziałać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum