Postawcie się w sytuacji rodzica dorastającego młodego człowieka. Pełnoletniego, aczkolwiek jeszcze nastolatka. Pije nader często, pali papierosy, zdarza mu się iść z kolegami na jumę, kłamie, nie dotrzymuje słowa. Ma kłopoty z prawem. Niszczy życie swoje i najbliższych. Co najgorsze, nie da się z nim porozmawiać, bo z miejsca wrogo reaguje na wszelkie próby rozmowy. I nie widzi, że coś jest nie tak.
Jak z takim człowiekiem postępować? Co wy jako rodzice byście w takiej sytuacji zrobili? Wyjdzie takie coś na ludzi?
Wyjdzie . Ja wyszłam .. A rodzice w takich momentach popełniają największy błąd walcząc z tym nastolatkiem. Stosując wieczne zakazy itd. Stają się wrogiem swojego dziecka, które po prostu musi się wyszaleć.. A to może mieć konsekwencje w późniejszych relacjach.. moim zdaniem młody człowiek najlepiiej uczy się na własnych błędach.. A rodzice często nieświadomie nie pozwalają mu ich naprawiać.
_________________ "Trudno uwierzyć uwierz mi w to że ktoś kiedyś tutaj był, kto wielkie słowo, nazbyt wielkie.. kochał ją.."
A rodzice w takich momentach popełniają największy błąd walcząc z tym nastolatkiem.
Ja bym prochy mu kupił
_________________ "It matters not how strait the gate,
How charged with punishments the scroll,
I am the Master of my fate,
I am the Captain of my soul."
A rodzice w takich momentach popełniają największy błąd walcząc z tym nastolatkiem. Stosując wieczne zakazy itd. Stają się wrogiem swojego dziecka, które po prostu musi się wyszaleć..
Czyli co? "Tak, kradnij synku, musisz się wyszaleć; przychodź dwa razy w tygodniu nad ranem pijany do domu, jesteś młody; bierz sterydy, musisz zobaczyć jak to jest..."
karoola napisał/a:
moim zdaniem młody człowiek najlepiiej uczy się na własnych błędach.. A rodzice często nieświadomie nie pozwalają mu ich naprawiać.
A co jeśli nie chce ich naprawić i się na nich nie uczy, tylko popełnia ciągle te same albo nawet coraz poważniejsze błędy?
Dziecko musi poczuć kto rządzi, a rządzi rodzic. Dostałby po tyłku taki smarkacz i by się musiał uspokoić.
_________________ "It matters not how strait the gate,
How charged with punishments the scroll,
I am the Master of my fate,
I am the Captain of my soul."
Imię: Albert Fish
Wiek: 17 Dołączył: 23 Lut 2006 Posty: 5263
Wysłany: 18-03-2007, 11:59
Lucky napisał/a:
Dostałby po tyłku taki smarkacz i by się musiał uspokoić.
Rodzice mają być przyjaciółmi, a nie wrogami. Jak taki nastolatek dostanie od starego, albo będzie miał szlaban, to jeszcze bardziej będzie wkurwiony na świat. Ja do swoich rodziców lece na "ty", jak coś jest nie tak to sie kłucimy jak normalni ludzie, przeklinamy, ze starym pije piwo i wino. ogólnie jest fajnie. dzięki temu zaspokajam znaczną część swoje "wyszalania się". Moja matka była hipisem, jarała, piła jabole więc teraz jest luz
I dać sobie wejść na głowę ? Znam wiele przypadków gdzie rodzice chcieli być takimi przyjaciółmi i potem wyglądała sytuacja tak:
matka: Kamil !! Do domu na obiad !
Kamil: Spierd.alaj ! Nie widzisz, że gram w piłkę ?
matka: Ale wystygnie.
Kamil: to mi kurwa odgrzejesz.
Wolę być wrogiem niż takim przyjacielem.
_________________ "It matters not how strait the gate,
How charged with punishments the scroll,
I am the Master of my fate,
I am the Captain of my soul."
karoola napisał/a:
A rodzice w takich momentach popełniają największy błąd walcząc z tym nastolatkiem. Stosując wieczne zakazy itd. Stają się wrogiem swojego dziecka, które po prostu musi się wyszaleć..
Czyli co? "Tak, kradnij synku, musisz się wyszaleć; przychodź dwa razy w tygodniu nad ranem pijany do domu, jesteś młody; bierz sterydy, musisz zobaczyć jak to jest..."
Trzeba pamiętać że nieostrożne zachowanie rodzica budzi bunt dziecka. I w taki sposób otrzymuje się zupełnie inny wynuik działań niż ten na jaki się czekało.. Ja od mojego ojca wiecznie słyszałam że jestem gównem , nie chce mieć takiej córki i co ja z siebie robię.. miałam zawsze ochotę wyjść z tego domu i nie wrócić.. A wracałam tyko dla mamy , która pomimo iż nie pozwalała mi na wszystko robiła to w vtaki sposób, że nie budziło to we mnie buntu..
ananke_lingo napisał/a:
karoola napisał/a:
moim zdaniem młody człowiek najlepiiej uczy się na własnych błędach.. A rodzice często nieświadomie nie pozwalają mu ich naprawiać.
A co jeśli nie chce ich naprawić i się na nich nie uczy, tylko popełnia ciągle te same albo nawet coraz poważniejsze błędy?
Tak czy tak pójdzie i zrobi to na co ma ochotę.. będzie chciał się napić, zjarać to bez wzgoędu na to czy w chacie była wcześniej awantura czy nie - zrobi to.. Jeśli nie pozwolą mu wyjść - ucieknie.
Lucky napisał/a:
Dostałby po tyłku taki smarkacz i by się musiał uspokoić.
"przemoc rodzi przemoc"
[ Dodano: 18 Mar 2007 11:07 am ]
juna napisał/a:
rodzic który zakazuje nastolatkowi np. się upijać jest jego wrogiem?
nie.. Ale z tym wiąże się równiez zakaz wychodzenia na imprezy. Spotykania z przyjaciółmi "bo ty tam będziesz pić!!!!"
_________________ "Trudno uwierzyć uwierz mi w to że ktoś kiedyś tutaj był, kto wielkie słowo, nazbyt wielkie.. kochał ją.."
Wiek: 18 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4587 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-03-2007, 12:15
karoola napisał/a:
Trzeba pamiętać że nieostrożne zachowanie rodzica budzi bunt dziecka
OMG w pewnym okresie zycia kazde zachowanie rodzica budzi bunt. Nie powinno sie zakazywac wszystkiego, ale pewne granice powinny zostac ustalone i przestrzegane przez obie strony.
karoola napisał/a:
rodzic który zakazuje nastolatkowi np. się upijać jest jego wrogiem?
nie.. Ale z tym wiąże się równiez zakaz wychodzenia na imprezy. Spotykania z przyjaciółmi "bo ty tam będziesz pić!!!!"
mhm.... rzeczywiscie, w takim razie rodzice powinni pozwalac na wszystko bo jesli nie pozwola na cokolwiek bedzie to oznaczac ze nie wolno nic? karoola, jak zamierzasz wychowac swoje dziecko?
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
hmm.. napeno nie tak jak próbował wychować mnie mój ojciec, bo widzę jaki są ego skutki. po za tym znam jeszce wiele takiech przykłądów wsiród moich znajomych. Wychowanie dziecka powinno opierać się na wspólnym zaufaniu a nie braku zaufania :
**MJ** napisał/a:
zakaz wychodzenia na imprezy. Spotykania z przyjaciółmi "bo ty tam będziesz pić!!!!"
_________________ "Trudno uwierzyć uwierz mi w to że ktoś kiedyś tutaj był, kto wielkie słowo, nazbyt wielkie.. kochał ją.."
karoola napisał/a:
**MJ** napisał/a:
zakaz wychodzenia na imprezy. Spotykania z przyjaciółmi "bo ty tam będziesz pić!!!!"
?
pzykład braku zaufania
**MJ** napisał/a:
zaufanie nie polega na totalnym braku zasad i pozwalaniu na wszystko
nie chodzi mi o "totalny brak zasad i pozwalanie na wszystko" lecz o zachowanie umiaru w zakazach i próbie postawienia się w sytuacji dorastającego człowieka.. Każdy był kiedyś młody...
_________________ "Trudno uwierzyć uwierz mi w to że ktoś kiedyś tutaj był, kto wielkie słowo, nazbyt wielkie.. kochał ją.."
Lucky napisał/a:
Dostałby po tyłku taki smarkacz i by się musiał uspokoić.
"przemoc rodzi przemoc"
Trzeba głaskać po główkach ?
_________________ "It matters not how strait the gate,
How charged with punishments the scroll,
I am the Master of my fate,
I am the Captain of my soul."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum