Wysłany: 29-11-2006, 21:58 Może i temat banalny...
Drogi człowieku!
Zastanawiałeś się kiedyś nad sensem życia? Wiem wiem... Życie to nieustające niespodzianki... Życie to wielka niewiadoma... Jednak kiedy patrze na tych ludzi dookoła, zastanawiam się czy ich istnienie można nazwać życiem? Człowiek ponoć nie przeżyłby bez drugiego, jest istotą potrzebującą kontaktu drugiego(moze i zdarzają sie wyjątki, jak zawsze), wiec dlaczego potrafią tak bardzo ranić? Czy naprawde ten świat zmierza tylko i wyłącznie do wyścigu szczurów? Czy nie ma szans na wzajemny szacunek, szczerość i zaufanie? Nie mówie tu o chwilowych "przyjaźniach" "miłościach" tylko o czymś trwałym... Dlaczego wokół nas coraz więcej cierpienia? Dlaczego stajemy się coraz gorsi? Coraz to większymi egoistami? Dlaczego nie doceniamy bliźniego? Dlaczego wine zrzucamy zawsze na innych? Czy nie powinniśmy zacząć od siebie?
Większość wokół nas narzeka, to na to to na tamto... Nie doceniamy tego co posiadamy... Nie szanujemy swoich bliskich osób... Przecież aby żyło nam sie lepiej musimy krytycznie spojrzeć na siebie...
Tak naprawde chciałam przytoczyć swoją osobe... Nie mówie że jestem jakimś ideałem... tylko nie moge zrozumieć dlaczego na każdym z moich "przyjaciół" (jak to się oni określaja) musze sie zawieść... Naprawde staram sie być dla nich cała... a jednak... oszukują mnie, "zdradzają" stają sie wręcz wrogami... Co ja robie źle? Czy w dzisiejszym świecie naprawde nie warto być oddanym drugiemu? Z każdą taką sytuacją przestaje wierzyć w ludzi... w ich ludzkie dobro... Teraz to już wogóle nie wierze w ich dobre intencje... Serce mi się kraja kiedy widze na te mnożące się rozwody, na te przyjaźnie przeobrażające sie w nienawiść... Czy uczucia giną przez pieniądze, sławe i kariere? Czy przestaje się liczyc stałość i pewność że możemy na kogoś zawsze liczyć? Dlaczego...
_________________ "Może to wszystko robię dla Ciebie
i gdzieś tam jesteś
i o tym nie wiesz
Może to wszystko polega na tym
by żyć dla kogoś..."
Czy w dzisiejszym świecie naprawde nie warto być oddanym drugiemu? Z każdą taką sytuacją przestaje wierzyć w ludzi... w ich ludzkie dobro... Teraz to już wogóle nie wierze w ich dobre intencje...
Dobro po prostu nie jest dzis w modzie. Nikt nie zauwaza slachetnych ludzi, za to wszyscy przygladaja sie mordercom.
_________________ Siostra zbiera aktorów, brat wycina piłkarzy... A ja tylko gołe baby, jesli gdzies zauważę.
widzisz jaka paranoja. twoj drugi post w tym temacie na pewno przyciagnie wiecej osub do dyskusji niz to co napisalas na poczatku...
piszac pokemoniastym pismem mogla to przewidziec.Poza tym uzytkowniczka nie zapoznala sie z regulaminem. Dobrze by bylo, jak by zaczela od punktow: 27,34.
_________________ Ostatnio trochę OTuję o penisie!
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9454 Skąd: Kraków
Wysłany: 29-11-2006, 22:22
w sumie autorką tego posta równie dobrze mogłabym być ja.. ostatnio chodzi za mna piosenka: "skąd ludzie mają taką cechę, najpierw zrobią świnstwo, pozniej milczą podglądając efekt". Cholera, nie mam czasu sie dzis rozpisywac. A temat jest w moim przypadku bardzo życiowy.
Kwiatuszek, ciocia Jakkolwiek dobrze Ci radzi:
jakkolwiek napisał/a:
Dobrze by bylo, jak by zaczela od punktow: 27,34.
Ciocia jakkolwiek jest na forum krócej od Kwiatuszka (która jest od 24 Lip 2005 ) ja nie pamietam (bo i nie mam jak) czy w chwili rejestracji tego nicku był zakaz używania pokemona /alanho
był. ale z kolei najpierw sie rejestrujesz a potem na ogół czytasz (o ile czytasz bo wiekszosc jak tu wychodzi, tego nie robi) regulamin, a nie odwrotnie. wybacz jej, alanho- pierwszego posta napisała normalnie.
Jednak kiedy patrze na tych ludzi dookoła, zastanawiam się czy ich istnienie można nazwać życiem?
Zależy kogo masz dookoła. Jeśli "roślinki" to raczej nie.
Kffiatusheq napisał/a:
Człowiek ponoć nie przeżyłby bez drugiego, jest istotą potrzebującą kontaktu drugiego(moze i zdarzają sie wyjątki, jak zawsze), wiec dlaczego potrafią tak bardzo ranić?
Ranią by żyło im się wygodniej.
Kffiatusheq napisał/a:
Czy naprawde ten świat zmierza tylko i wyłącznie do wyścigu szczurów?
Raczej do autodestrukcji, spowodowanej działalnością człowieka.
Kffiatusheq napisał/a:
Czy nie ma szans na wzajemny szacunek, szczerość i zaufanie?
Chrystus i Budda próbowali wprowadzic te rzeczy do ludzkiego zycia, jednak chrześcijanie i buddyści raczej luźno sie co do tego stosują.
Kffiatusheq napisał/a:
Dlaczego wokół nas coraz więcej cierpienia?
Bo istnieje takie cos jak pieniądz.
Kffiatusheq napisał/a:
Dlaczego stajemy się coraz gorsi?
Bo pieniędzy coraz mniej.
Kffiatusheq napisał/a:
Coraz to większymi egoistami?
"A po co się dzielic?". A z nieznajomymi to już wogóle.
Kffiatusheq napisał/a:
Dlaczego nie doceniamy bliźniego?
Bo to zbyt drogo kosztuje.
Kffiatusheq napisał/a:
Dlaczego wine zrzucamy zawsze na innych?
Aby uniknąc kary.
Kffiatusheq napisał/a:
Czy nie powinniśmy zacząć od siebie?
Co zacząc od siebie?
Kffiatusheq napisał/a:
Dlaczego...
Bo człowiek jest istotą arcy-nie-doskonałą, zawistną, złą, podłą, okrutną, zdradliwą.
IMO - Młodego człowieka niszczy od środka spoleczeństwo. Gdy zaś dorasta, stając sie trwałym jego elementem - pomaga niszczyc innych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum