W pewnym momencie kończy się...Kończy sie brak wyrozumiałości, dla człowieka, którego teoretycznie zawsze powinno się kochać...To jest ta granica między miłościom a nienawiściom. Nie ma się sił żeby odszukać kolejny raz powód,ale którego trzeba przebaczyć.
Czy według was ojciec alkoholik mimo wszystko zasługuje zawsze na wybaczenie?
Czy w takim wypadku można usprawiedliwić nienawiść?
Co w ogóle myślicie o czymś takim?
_________________ "Kiedy sie czegoś mocno pragnie to cały wszechświat działa potajemnie na naszą korzyść"
"To Zasada Przychylności, szczęście początkującego...Bo los chce żebyś spełnił swoja własną legendę..."
ojciec zawsze pozostanie ojcem,nawet alkoholik, mozna przebaczyc ale nie zapomniec bo wyrzadzonych krzuywd na pewno sie nie zapomni, one pozostana w pamieci na cale zycie, ale ojca ma sie tylko jednego i jesli naprawde postyara sie zmienic czy cos.. to zybaczyc mozna...
Ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji wiec nie wiem jak to jest i co sie wtedy czuje..
_________________ Bo tylko dzięki Tobie żyję, jestem i oddycham...
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 17-11-2006, 22:25
soniami_ napisał/a:
Co w ogóle myślicie o czymś takim?
Moj chrzesny (brat mamy) jest alkoholikiem od 20 lat. Stracił rodzine (zone i córke),dom,sklep. MOja babcia oraz wielu innych ludzi wciąz,niezliczoną ilość razy podawali mu ręke, ale on zawsze wracał do nałogu. Potrafił nawet pijany spac po dworcach itp. Widac jaki ma zżarty (o jeny nie wiem czy dobrze napisałam) mózg.Wiec wiem jaki to jest cięzki problem. Kazdy telefon późnym wieczorem powoduje przyspieszone tętno- czy przypadkiem to nie polcija go gdzies znowu znalazła.
Wiem ze jak ja kiedys sie upijałam do nieprzytomnosci to bardzo potrzebowałam przebaczenia zeby tak naprawde pozalowac. Ale u mnie to nie był jeszcze alkoholizm. Jesli jednak z Twoim tata nie jest najgorzej- to moze walcz o niego? moze warto.nie wiem...
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9454 Skąd: Kraków
Wysłany: 17-11-2006, 22:29
Mysle ze moge wystapic w roli eksperta. Jeszcze jakies 4 lata temu ten temat mnie bolał i ryczałabym na sama mysl o tym, ale teraz juz przestaje- uleczylam sie sama- m.in. ze wstydu.
soniami_ napisał/a:
Czy według was ojciec alkoholik mimo wszystko zasługuje zawsze na wybaczenie?
Nie. Ktoś taki potrafi spieprzyć całe życie drugiej osobie, pojechać po psychice tak, że nie można przez długie lata się pozbierać. Doswiadczyla tego moja siostra, ktora za bardzo przejmowala sie jego choroba. Moj ojciec nic z tym nie robi, nałóg jest już tak silny, ze nic go nie obchodzi że inni cierpią na tym że on pije.
soniami_ napisał/a:
Czy w takim wypadku można usprawiedliwić nienawiść?
Owszem. Nienawidzę swojego ojca. Jego jedyną zasługą w moim życiu było to że mnie za przeproszeniem zrobił. Wiecej pozytywnych wydarzen z jego udzialem w moim zyciu nie pamietam. Gdybym zaczela sie litowac, albo przejmowac tym że pije, stałabym sie chora tak jak i on- a tak, choroba jest tylko jego sprawą- ja przede wszystkim musze myslec teraz o swojej przyszlosci- przeniesienie jego problemów do mojego zycia mogloby sie zle dla mnie skonczyc. Załamałabym sie najprawdopodobniej i byłabym kompletnie aspoleczna- taka jaka byłam gdy miałam 13 lat, byłam szczelnie zamknieta we wlasnym swiecie i wstydzilam sie tego ze moj ojciec pije. Bylam zupelnie inna osoba niz dzisiaj.
Ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji wiec nie wiem jak to jest i co sie wtedy czuje..
oj widzę włąśnie...ale brardzp się cieszę...że Ciebie to nie spotkało
Gabi napisał/a:
eszcze jakies 4 lata temu ten temat mnie bolał i ryczałabym na sama mysl o tym,
ja tak nigdy nie miałam,ale jak o tym myśle...to zlość ze mnie kipi
Cytat:
Nie. Ktoś taki potrafi spieprzyć całe życie drugiej osobie
Eh...takie rzeczy niestety pamięta się...na zawsze
Gabi napisał/a:
soniami_ napisał/a:
Czy w takim wypadku można usprawiedliwić nienawiść?
Owszem. Nienawidzę swojego ojca. Jego jedyną zasługą w moim życiu było to że mnie za przeproszeniem zrobił.
no to widzę,że mnie w 100% rozumiesz...
Gabi napisał/a:
taka jaka byłam gdy miałam 13 lat, byłam szczelnie zamknieta we wlasnym swiecie i wstydzilam sie tego ze moj ojciec pije. Bylam zupelnie inna osoba niz dzisiaj.
to się cieszę,że już po wszystkim...
Nie udało mu się mnie zmienić w żaden sposób...i z tego jestem dumna ...Ale szczerze powiem,że go nieznoszę...Jeszcze jakiś czas temu,zastanawiałam się jak można jednocześnie kochać i tak bar4dzo nienawidzić...Teraz zastanawiam się, jak to jest,że miłość zamienia się w nienawiść...
[ Dodano: 18 Lis 2006 10:24 am ]
Alearan napisał/a:
Kiedy jest pijany i kiedy nie jest...
A jakie to ma znaczenie kiedy jest pijany a kiedy nie...JA powiem,że praktycznie cały czas...to bez różnicy dla mnie...
Cytat:
To zależy jak się zachowuje
A ja mimo wszystko uważam,że zasługuje...Tylko w tym wszystkim jet jeden problem...Taki ojciec nie przyznaje sie do błędu....nie przeprasza...według niego on ma zawsze rację-choć jej nigdy nie ma...Uważam,że 17 lat przebaczania to aż nadto...Limit się właśnie skończył
Cytat:
Tak. Ale ponoc każda nienawiśc ma w sobię cząstke miłości
O tak zgodzę się
_________________ "Kiedy sie czegoś mocno pragnie to cały wszechświat działa potajemnie na naszą korzyść"
"To Zasada Przychylności, szczęście początkującego...Bo los chce żebyś spełnił swoja własną legendę..."
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 9454 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-11-2006, 10:47
agusia2202 napisał/a:
Ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji wiec nie wiem jak to jest i co sie wtedy czuje..
Wiesz, nieraz ma się ochotę po prostu wziąć siekierę i zamordować takiego gościa. Albo przynajmniej czymś w niego rzucic - by sie uspokoił. Na szczescie nigdy mnie nie dotknął. Gdy pije, wole sie tez zamknac- by go nie prowokowac bo jest zdolny po pijanemu do wszystkiego.
Jesli ktoś pije nałogowo już ok. 20 lat, i na dodatek ma charakter osoby która zawsze wie najlepiej, nie ma sensu się w tym babrać. Obwiniam też swoją matkę- że nie zareagowała- nigdy- nawet nie wezwała ani razu policji by się uspokoił, bo co ludzie powiedzą.
Podziwiam siebie- naprawde. Jeszcze dwa lata i albo ja sie wyprowadze- albo wyniesie sie on, ale na ten "drugi" swiat. Jestem okrutna, ale marzę o tym- wraz z jego śmiercia wszystko w moim, mojej mamy i mojej siostry zyciu wrociloby do normy.
Alearan napisał/a:
To zależy jak się zachowuje... Kiedy jest pijany i kiedy nie jest...
Kiedy jest trzezwy, "zapomina" o tym co robił po pijanemu, że wyzywał mnie i moją matkę, że kazał "wypierdalać" jak nam sie cos nie podoba. Udaje głupiego.
Nie nienawidziłabym, gdyby chociaż próbował sie leczyc. Ale dla niego to nie jest choroba, to normalne spedzanie wolnego czasu. Ktory ma w nadmiarze, bo jest juz na emeryturze.
soniami_ napisał/a:
Uważam,że 17 lat przebaczania to aż nadto...Limit się właśnie skończył
Wybaczałaś 17 lat? Dla mnie limit skonczył się gdy ojciec pobił moją matke a ona nic z tym nie zrobiła. To było 7 maja 1999 roku.
soniami_ napisał/a:
Nie udało mu się mnie zmienić w żaden sposób...i z tego jestem dumna
Cieszę się że masz na tyle silny charakter, ja musiałam go sobie wypracowac.
Wiek: 18 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4652 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-11-2006, 12:17
ja teoretycznie przebaczyłam, mój ojciec nie pije już od 4 lat, więc uznałam niedawno, że mogę zacząć się do niego odzywać, co nie znaczy że zapomniałam o spieprzonym przez niego dziecinstwie, nie traktuje go jak ojca, ale nie okazuje mu już urazy, on nie wtrąca się do mojego życia a ja do jego.
Nie mogę powiedziec ze go nienawidzę, pogarda jest lepszym określeniem
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
MaŃka:
Moim zdaniem nie łatwo napisać czy ojciec alkoholik zasługuje na wybaczenie. Ojciec który jest alkocholikiem wiem jak może zniszczyć zycie choć naszczęscie nie jestem w takim przypadku ale znam pare osób które w ten sposób cierpią..ojca ma się tylko jednego, ale nigdy nie zapomina się krzywdy którą wyrządził. Jeżeli stara się to wszystko naprawić te wszystkie błędy które w życiu wyrządził i próbuje z tym skończyć to myśle że można przebaczyć może nie zapomnieć ale przebaczyć można w końcu ojca ma się jednego na całe życie...a jescze jedno czy można usprawiedliwić nienawiść? jeśli chodzi ci o to czy można usprawiedliwić nienawiść dziecka do ojca to wydaje mi się że można to jak najbardziej usprawiedliwić...przecież to nie wina dziecka tylko ojca a dziecko tylko cierpi całe życie i zadaje sobie pytanie czego akurat mnie to spotkało? dlaczego wiele rodzin jest szczęsliwych? dlaczego inne osoby mają normalnych rodziców noramlny kochający dom? jest wiele osób którzy cierpią w ten sposób i najlepiej o tym wszystkim mogą powiedzieć..Pozdro...Peace[/b]
Czy jakaś odpowiedź może Cię pocieszyć? Nie bój się przyznać do uczucia nienaiści jeka w Tobie się rodzi, bo tak po prostu jest. Nie oszukuj siebie i innych ukrywając nienawiść. Ale wyraź ją mądrze, po prostu nie rób głupstw. Bo czy możesz rzucać błyskawicami na wszystkich. Wykorzystaj to uczucie, może pozwoli ci odważniej podejść do życia. Proszę Cię o cierpliwość, nagroda Cię nie minie.
[ Dodano: 24 Lis 2006 02:52 pm ]
Problemy nie zawsze są po to, żeby je rozwiązywać. W moim życiu problemy są po to abym sam się zmienił. Odwagi.
Wiem co czujesz, mój tata też kiedyś pił. Czasem się awanturował, miałam go dość, nienawidziłam go i kochałam. On nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo rani mnie i mojego brata, jak bardzo rani moją mamę. Dopiero gdy parę lat temu mama zagroziła, że odejdzie, on przestał pić.
soniami_ napisał/a:
Czy według was ojciec alkoholik mimo wszystko zasługuje zawsze na wybaczenie?
Znam mnostw rodzin gdzie ojciec jest alkoholikiem, tylko, ze tam raczej poburczy, poburczy i pojdzie spac, bez wiekszych aktow agresji.
Szczerze nie wyobrazalam sobie, ze to jest az tak powszechne zjawisko.
Nie potrafie odpowiedziec na zadne z pytan.
Moj ojciec nie jest alkoholikiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum