Imię: Ola
Dołączyła: 05 Lis 2006 Posty: 18 Skąd: Łódź
Wysłany: 10-11-2006, 09:22
nie nie m mi ulegac
Ona ma ci ulec i przytakiwać we wszystkim. Zero kompromisów. Tak?
tylkko zaakceptowac moje zycie i jego styl, jesli nie chce to nie musi. milosc jest tez tylko jedna i nie mam zamiaru z niej rezygnowac. za duzo mnie to wszstko kosztowalo, lez wysilku i nerwow oraz gruntownych przemyslen zebym miala to konczyc. ludzie czy wam jest tak ciezko pojąć ze ktos kogos kocha??
To moje zycie i ja bede o nim decydowac. jak sie komus cos nie podoba moze sie odwrocic i na nie nie patrzec. mowi sie trudno
nie nie m mi ulegac
Ona ma ci ulec i przytakiwać we wszystkim. Zero kompromisów. Tak?
tylkko zaakceptowac moje zycie i jego styl, jesli nie chce to nie musi. milosc jest tez tylko jedna i nie mam zamiaru z niej rezygnowac. za duzo mnie to wszstko kosztowalo, lez wysilku i nerwow oraz gruntownych przemyslen zebym miala to konczyc. ludzie czy wam jest tak ciezko pojąć ze ktos kogos kocha??
To moje zycie i ja bede o nim decydowac. jak sie komus cos nie podoba moze sie odwrocic i na nie nie patrzec. mowi sie trudno
Ma do wyboru albo zaakceptować wszystko albo stracić ciebie. Naprawdę, wspaniała alternatywa.
Chyba nigdy nie postawiłabym faceta wyżej niż matki.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
nie nie m mi ulegac
Ona ma ci ulec i przytakiwać we wszystkim. Zero kompromisów. Tak?
tylkko zaakceptowac moje zycie i jego styl, jesli nie chce to nie musi. milosc jest tez tylko jedna i nie mam zamiaru z niej rezygnowac. za duzo mnie to wszstko kosztowalo, lez wysilku i nerwow oraz gruntownych przemyslen zebym miala to konczyc. ludzie czy wam jest tak ciezko pojąć ze ktos kogos kocha??
To moje zycie i ja bede o nim decydowac. jak sie komus cos nie podoba moze sie odwrocic i na nie nie patrzec. mowi sie trudno
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 10-11-2006, 12:41
bardzo dojrzała decyzja.Prawda jest taka, że czasem trzeba postawić rodziców przed takim wyborem.Nie możemy zgadzać się na wszystko, co mówią.Ola ma prawie 18 lat, niedługo prawnie będzie dorosła-moim zdaniem mentalnie dorosła już dawno temu.
Ryzykuj, Olu. Przecież nie będziesz mieszkać z rodzicami do końca życia, tylko właśnie z mężczyzną Twoich marzeń(oczywiście, niekoniecznie ze swoim obecnym partnerem, ale może jednak).Jeżeli rzucisz go tylko po to, żeby zadowolić rodziców, do końca życia będziesz się z tym gryźć, będziesz żałować swojej decyzji. To prawda, rodzice mogą się obrazić-ale przejdzie im-cóż, może nie od razu, może dopiero po 20 latach, ale na pewno w końcu zrozumieją. Potrzebuja po prostu zapewnienia, że Twoja decyzja jest dobra dla Ciebie, że jesteś bezpieczna. Jeżeli dasz im na to dowód, będzie dobrze!
Stawianie wszystkiego na jedną kartę to dojrzała decyzja?
markiza napisał/a:
Nie możemy zgadzać się na wszystko, co mówią.
Ale oni mają się zgodzić, na wszystko co ona mówi. Aha. Ona się z nimi nie liczy, oni z nią tak. Super.
markiza napisał/a:
Przecież nie będziesz mieszkać z rodzicami do końca życia, tylko właśnie z mężczyzną Twoich marzeń(oczywiście, niekoniecznie ze swoim obecnym partnerem
No, zamieszka z nim, on ją zostawi i wróci z płaczem do rodziców.
markiza napisał/a:
Jeżeli rzucisz go tylko po to, żeby zadowolić rodziców, do końca życia będziesz się z tym gryźć, będziesz żałować swojej decyzji.
Jeśli olejesz rodziców przez swój egozim, możesz mieć wyrzuty do końca życia i żałować.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 10-11-2006, 13:21
Znam dorosłych ludzi, którzy nieraz stawiali rodziców przed różnymi wyborami. Rozumiem, żeby to była decyzja dotycząca niewiadomo czego. Ona poprostu chce, żeby jej rodzice zaakceptowali jej partnera-to chyba nie jest takie poświęcenie z ich strony. Jeden z moich nauczycieli postanowił nie iść na studia od razu po liceum, tylko wybrać się na roczną podróż po Europie. On jest ze Stanów. Jego rodzice byli do tego bardzo źle nastawieni i on postawił ich przed wyborem:Ok, ja mam już bilet.Albo wyjadę, nie usłyszycie o mnie, bedziemy po kłóceni i będziemy się o siebie martwić, albo zaakceptujecie moją decyzję, ja będę pisać listy i będziemy w kontakcie. Chyba było oczywiste, co wybrali i nikt na tym źle nie wyszedł, bo rok później poszedł na studia.
Cytat:
No, zamieszka z nim, on ją zostawi i wróci z płaczem do rodziców.
jeżeli kiedykolwiek zostawi Cię człowiek, z którym zamieszkasz też wrócisz do rodziców?Nie sądzę. Ona ma 18 lat tak czy siak będzie samodzielna i będzie oddzielnie mieszkać. Nie raz ktoś ją pewnie zostawi i będzie musiała sobie radzić bez ich pomocy. To jest życie!
jeżeli kiedykolwiek zostawi Cię człowiek, z którym zamieszkasz też wrócisz do rodziców?Nie sądzę. Ona ma 18 lat tak czy siak będzie samodzielna i będzie oddzielnie mieszkać. Nie raz ktoś ją pewnie zostawi i będzie musiała sobie radzić bez ich pomocy. To jest życie!
Jeśli spotka mnie takie coś w wieku 18 lat to nie będę w stanie sie sama utrzymać i wróciłabym do rodziców.
Ciekawe gdzie dostanie pracę w tym wieku na tyle dobrze płatną, zeby się samodzielnie utrzymać.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 10-11-2006, 13:28
Alicja napisał/a:
Ciekawe gdzie dostanie pracę w tym wieku na tyle dobrze płatną, zeby się samodzielnie utrzymać.
a może warto pomyśleć o stypendium?studiowanie za granicą może byćnaprawdę tanie-zwalniają z czesnego bardzo często, dają Ci kieszonkowe, bardzo wysokie i w sumie to wystarczy miec kasę na bilet lotniczy, a to da się kupić za 100 złotych.
Alicja napisał/a:
Jeśli spotka mnie takie coś w wieku 18 lat to nie będę w stanie sie sama utrzymać i wróciłabym do rodziców.
a rodzice na pewno przyjęliby Cię z otwartymi rękoma-oni naprawdę nie są tyranami i potrafią być zaskakująco tolerancyjni
a może warto pomyśleć o stypendium?studiowanie za granicą może byćnaprawdę tanie-zwalniają z czesnego bardzo często, dają Ci kieszonkowe, bardzo wysokie i w sumie to wystarczy miec kasę na bilet lotniczy, a to da się kupić za 100 złotych.
Jeśli ją zostawi to z dnia na dzień sobie stypendium nie zapewni.
markiza napisał/a:
a rodzice na pewno przyjęliby Cię z otwartymi rękoma-oni naprawdę nie są tyranami i potrafią być zaskakująco tolerancyjni
Nie przyjęliby mnie, dlatego nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 10-11-2006, 13:33
Alicja napisał/a:
Jeśli ją zostawi to z dnia na dzień sobie stypendium nie zapewni.
nie sądzę, że Ola spodziewa się, że ktoś ją będzie utrzymywać. W ogóle kobiety w tych czasach lubią być niezależne, wiec o stypendium warto i tak i tak pomyśleć.
Poza tym stawianie rodziców przed wyborami daje im uczucie, którego będą musieli się w końcu pozbyć-już nie jesteśmy tylko dziećmi, mamy własne życie, jesteśmy dorośli, a kiedyś prawdopodobnie będziemy się widywać parę razy w roku.
markiza, cały czas mówisz, że ola jest dorosła, a ona ma 17 lat! I jeszcze się w liceum uczy! I co, jak ma się utrzymać? Rzucić szkołę, żeby móc pracować? Dla jakiegoś faceta? Dla mnie to chore. Niezależnie od tego, ile on ma lat.
_________________ Przyjaźń to jedyny cement, który może utrzymać świat w jedności
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 10-11-2006, 13:48
jej wypowiedzi świadczą o dojrzałości.Prawnie niedługo będzie dorosła. Poza tym ani razu nie mówiłam o tym, ze ma rzucic pracę-proponowałam tylko popracować nad ocenami w szkole i dostać stypendium. Powiedziałam tak, bo Alicja mówiła, ze w wieku 18 lat człowiek nie jest w stanie sam się utrzymać. Oczywiście doradzałabym mieszkać z rodzicami aż do studiów, bo tak jest wygodniej, ale potem i tak w świat trzeba iść samemu i niezależnie od tego, co się zdarzy liczyć przede wszystkim na siebie. Poza tym nie wsszystko, co mówią rodzice jest dla nas dobre, w pewnym wieku sami musimi to ocenić.O to mi chodzi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum