muppet napisał/a:
Może ona naprawdę ma poważne problemy...
Chciałbym jej pomóc ale nie wiem jak. Co powinienem zrobić?
jeśli nie jesteś z nią blisko, to nic nie możesz zrobić- nikt się obym spowiadać nie będzie.
Coś zawsze można zrobić. Może spowiadać się nie będzie, ale powiedziała mi i kumplowi o tym. A jeśli jej chłopak nic z tym nie robi to trzeba jej jakoś pomóc.
Najdziwniejsze jest to, że jej rodzice tego nie zaóważyli. KU*WA! Jak można czegoś takiego nie zaóważyć?! To jest wręcz niemożliwe żeby nie zaóważyć tych blizn...
Imię: Tullia d'Aragona
Dołączyła: 15 Sie 2006 Posty: 1745 Skąd: z bankomatu
Wysłany: 24-09-2006, 23:23
ech... znow mam ochote powiedziec "lol"
dla mnie takie "radzenie" sobie z problemami to glupizna.
bo co to daje...?
dam Wam juz odp., zebyscie nie wysilali umyslow- nic...
pogarsza sprawe... kazdy o tym wie- ale dopiero po fakcie...
no tak
madry Polak po szkodzie...
i nie piszcie, ze jak bede miec takie problemy jak Wy, to tez sie zarace w narkotykach...
Alkoholu, czy tez "kofffanej" zyletce...
w sumie ciecie sie to mi sie kojarzy z nowa moda... ktora nastala wsrod dziewczyn.
"fallen angels" i te sprawy...
zaczelam się ciąc...
podniecalo mnie to ze bolało!! przyjaciółki namawialy zebym przestala bo to niebezpieczne...na razie tego nie robie...ale co dalej??
_________________
pisałam kiedys prace o autoagresji,mojm zdaniem to jest zwykłe zwracanie na siebie uwagi,jest ci żle to chcesz żeby wszyscy o tym wiedzieli i ci współczuli tudzież cię pocieszali,inna jest faza jak nie robisz tego na pokaz(nie twój przypadek,bo jak by tak było zrobiłąbyś to w miejscu niewidocznym dla każdej osoby)napewno jakos się można wyładować w ten sposób,ale nie żeby to robić coby się nad tobą użalali,
ja wlasnie zauwazylam, ze czesciej chlopaki sie tna niz dziewczyny laski bardziej boja sie bolu i krwi. no i druga sprawa. nie mozna mylic "szpanerskiego ciecia sie" z choroba, ktora objawia sie wlasnie przez zadawanie sobie bolu. takie osoby za wszelka cene chca ukryc przed wszystkimi swoje rany wiec raczej do "szpanerow" nie naleza.
_________________ "...Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj...".
takie osoby za wszelka cene chca ukryc przed wszystkimi swoje rany wiec raczej do "szpanerow" nie naleza
wiesz jak wszystkie koleżanki bez większego problemu zauważ ają rany,to raczej nie były ukrywane,ale zgadzam się z tym że jeżeli to jest choroba rany są jak najbardziej chowane
O ile wiem to autodestrukcja to zaburzenie instynktu samozachowawczego. Czyli to chyba uzaleznienie nie jest ale to sie leczy chodzac na wizyty do specjalisty.
A czy te problemy w ogóle są tego warte? Na pewno nie.. A co zrobisz w przyszłości, kiedy będziesz miała dwa razy tyle problemów? Kiedy będziesz odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za innych? Pomyśl, czy to nie jest tak jak napisała
wyzynarka napisał/a:
ciecie sie to mi sie kojarzy z nowa moda... ktora nastala wsrod dziewczyn.
"fallen angels" i te sprawy...
Do momentu kiedy posiadać się bedzie własne dzieci, ludzie powinni być pogodni i zarażać optymizmem siebie nawzajem A problemy olewać sikiem falistym, ewntualnie po kryjomu zastanowić się nad tym co robią, ale nie za dużo
Imię: Marta
Dołączyła: 08 Paź 2006 Posty: 16 Skąd: z daleka...
Wysłany: 08-10-2006, 16:56
Ta,tylko cięcie się to poważny problem
tak jak ktoś tu napisał
nie te szpanerskie
tylko prawdziwe zadawanie sobie bólu.
znam taki przypadek,już po terapii i psychologu,na razie jest u niej ok.
Imię: Tullia d'Aragona
Dołączyła: 15 Sie 2006 Posty: 1745 Skąd: z bankomatu
Wysłany: 08-10-2006, 23:38
a tak w ogole to... co daje przejechanie sobie zyletka po reku...
Kazdy to tlumaczy "wielkimi problemami".... bla bla "pomaga mi"...
i tym samym nasuwa mi sie pytanie-
jakim cudem taki krotkotrwaly bol ma przejac wladze nad psychicznym.
Bo idac tym tropem, czlowiek powinien sobie odrabac reke
jezeli te jego problemy sa na skale swiatowa....
Moze wtedy zrozumie... ze byly one ziarenkiem w piasku
Taaa, łatwo Wam mówić, że to na pokaz, moda, szpanerstwo i zwracanie uwagi na siebie. Może i zaczęłam z tych powodów...:/Głupia byłam. Racja. Ale przez tę głupotę odkryłam, ze to wcale nie takie głupie. Teraz, jak się tnę, nikt o tym nic nie wie, ukrywam to jak się tylko da, bo kiedyś matka zauwazyła i mnie zaciągnęła do psychologa...:/Nie bardzo widać pomógł...Nie wiem jak u innych, ale u mnie to na pewno nie jest nałóg. Robię to, jak mam doła totalnego, co ostatnio mi się wiele rzadziej zdarza, niż kiedyś. Może kiedyś z tym skończe, ale na razie nie uważam tego za wielki problem. Tak jest ze mną. Może inni reagują inaczej...jak to kogoś już tak wciąga, że nie da się przesatć, myślę, ze jednak się trzeba zgłosić do jakiegoś specjalisty...
alearan!! jasne ze mozna bardziej zmarnować zycie....nie bede mówić bo za duzo...
a zresztą nie wszystko co ty uwazasz za mądre jest takie...ja nie twierdze ze to co robiłam jest dobre....ale ty przesadzasz...a tak w ogóle nie ciąłeś sie wiec nie mów ze to takie latwe...
a przez internet tez mozecie mi pomóc...jasne ze wiekszość nalezy do mnie...ale wtedy moge rozwazyć co inni na ten temat sadzą...do psychologa na razie nie pójde bo A)jeszcze nie zaszlo to tak daleko i B)moi rodzice by sie dowiedzieli...a maja wystarczająco duzo problemów
Po pierwsze nie dowiedzą się, nie muszi im mówić to samo psycholog, nie powie im.
Po drugie miałem znjomą co to robiła, nawet chciałą sie zabić, nie wiem co jest z nią bo kontakt sie urwał
Ale rób coś innego, np. rysój wyrażaj swoje emocje po przez rysunki, nie mysl, tylko cos rysuj, albo pisz byle co, to bardzo pomaga, ja jak jestem smutny albo zły to tworze muzykę, bardzo pomaga
Emocje czasem nas przerasatają tylko nie wolon pozwolić zeby zaczeły nami żądzić, zajmij się tez czymś, jak bedziesz mieć cały dzień zajety i przyjdziesz zmeczona do domku to nawet Ci do głowy nie wpadnie samookalaczanie.
[ Dodano: 01 Lis 2006 04:47 pm ]
wyzynarka napisał/a:
a tak w ogole to... co daje przejechanie sobie zyletka po reku...
Kazdy to tlumaczy "wielkimi problemami".... bla bla "pomaga mi"...
i tym samym nasuwa mi sie pytanie-
jakim cudem taki krotkotrwaly bol ma przejac wladze nad psychicznym.
Bo idac tym tropem, czlowiek powinien sobie odrabac reke
jezeli te jego problemy sa na skale swiatowa....
Moze wtedy zrozumie... ze byly one ziarenkiem w piasku
Nie wiem, nie ciołem się, ale zadajesz sobie ból i pojawai się też efekt przyjemny jak to pisałą autorka, podnicenie.
Czyli coś miłego, idą dalej to, miłe rzeczy daje też ćpanie i też ludzie uciekają w to przed problemami... wyjaśniłem?
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
sam fakt ze bol sprawia Ci przyjemnosc, jest czyms nie prawidlowym, mysle ze to ejst uzaleznienie i predzej czy pozniej jak pojawi sie jakis nowy problem to znowu zaczniesz to robic. Musisz zaczac radzic sobie z problemami w inny sposobm, przestac sie ciac, bo to w niczym nie pomoze
_________________ Bo tylko dzięki Tobie żyję, jestem i oddycham...
Imię: czterdzieści cztery
Dołączyła: 04 Lis 2006 Posty: 1201 Skąd: de profundis
Wysłany: 05-11-2006, 12:22
Ais, to jest uzależnienie, ale nie aż tak straszne. Jeżeli nie masz innych ciągotek w stronę masochizmu, to bardzo łatwo z tego wyjdziesz. Najwyraźniej był to Twój sposób zwrócenia na siebie uwagi-ja też przez to przeszłam, ale ja z zupełnie innego powodu, dlatego teraz cały czas o tym myślę.
Pomyśl,że czasem jeżeli robisz głębokie cięcia, zostaną Ci blizny do konca życia, nigdy się ich nie zpozbędziesz. Jeżeli się tniesz, tnij się nie pionowo, bo pionowe cięcia żył właśnie je przecinają.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum