ehh.. w gimnazjum to byly czasy... z niczego nie trzeba bylo sie uczyc, moze tylko z niektorych przedmiotow przejrzec tematy... I nic wiecej...
W polskim LO to byla zmuszona uczyc sie codziennie tak ok. od 21:00 do 4-5:00 nad ranem... I nie wydaje mi sie ze byla jakas odstajaca - w internacie kazdy tak mial...
teraz...
Cytat:
a) przed sprawdzianem
b) przed spodziewanym pytaniem lub kartkówką
c) przed zwykłą lekcją.
a) z matmy, fizyki, mechaniki - nic, z jezykow - 1/2 h, z ekonomii - godziny...
b) nie mam czegos takiego
c) nie ma takiej potrzeby
zazwyczaj ucze się regularnie , więc przed sprawdzianem nie mam większych problemów.Przed samym sprawdzianem natomiast czytam jeszcze raz tematy i powtarzam zajmuje mi to góa 2 godziny.
manieqq napisał/a:
b) przed spodziewanym pytaniem lub kartkówką
od godziny do półtora
manieqq napisał/a:
c) przed zwykłą lekcją.
wogóle
_________________ Nie zapomnij skąd wyrosły Ci nogi.
Wysłany: 11-01-2008, 20:29 Re: Jaki czas na naukę ...
manieqq napisał/a:
Jestem ciekaw ile czasu się uczycie. Weźcie pod uwagę warianty:
a) przed sprawdzianem
b) przed spodziewanym pytaniem lub kartkówką
c) przed zwykłą lekcją.
a. powtarzam ok. 1 godz.
b. 0,5
c. czytam tylko temat co było na ostatniej lekcji.
Wysłany: 12-01-2008, 09:36 Re: Jaki czas na naukę ...
manieqq napisał/a:
Jestem ciekaw ile czasu się uczycie.
Od 2 czy 3 miesięcy praktycznie cały czas.
manieqq napisał/a:
a) przed sprawdzianem
Zależy z czego i ile jest materiału. Z reguły na jeden przedmiot przeznaczam ok 2 dni dziennie spędzając przy książkach 5-6 godzin. No i oczywiście ważne jest ile kolosów mam w tygodniu lub w jednym dniu
manieqq napisał/a:
c) przed zwykłą lekcją.
Od jakiegoś czasu nie mam zwykłych lekcji, zawsze coś jest! ZAWSZE ZAWSZE Jeśli jakiś dzień mam wolny od kolosów, to zaczynam się uczyć na następny i tak w kółko.
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2675 Skąd: Radom
Wysłany: 12-01-2008, 13:34
w liceum trochę się to zmieniło:
manieqq napisał/a:
a) przed sprawdzianem
b) przed spodziewanym pytaniem lub kartkówką
c) przed zwykłą lekcją.
a) zalezy z czego z historii około 5/6 godzin (z przerwami oczywiście) w zalezności czy uczyłam się na bierząco. z innych przedmiotów tylko kartkuję zeszyt no może czasem z polskiego albo z geografi przysiąde na 30 min.
b) z historii 1 godz, z innych wcale
c) tylko z historii około 30 min (zalezy czy długi temat, czy dużo zapamiętałam z lekcji) z innych wcale.
na semestr wyszły skutki nieuczenia się z innych przedmiotów
Ostatnio zmieniony przez legalna 12-01-2008, 13:35, w całości zmieniany 1 raz
Ogólnie nie wytrzymuję przy jednym przedmiocie dłuzej niż 30 minut.
Trochę mi się już zmieniło.
Przed sprawdzianem z historii uczę się z 2 popołudnia, bo zazwyczaj mamy z 2 duże sprawdziany w semestrze, więc to ok. 100 stron do nauczenia się. Przed sprawdzianem z chemii rozwiązuję z 1-2 godziny zadania ze zbioru, bo przy wyglądzie chemii w mojej klasie szkoda to olać. Z matematyki jedno popołudnie, jeśli nie za bardzo uczyłam się na bieżąco; jeśli nie miałam problemów w trakcie przerabiania działu to tylko kartkuję zeszyt z 20 minut. Przed sprawdzianem z geografii robię sobie notatki w wolnych chwilach tłumacząc książkę na ludzki język i raz to czytam. Przed angielskim z 2 godziny. Z reszty się nie uczę.
Przed kartkówką lub spodziewanym pytaniem, z przedmiotów które wymieniłam wyżej, uczę się tylko jeśli nie wiem co się kompletnie działo na lekcjach, 0,5-1 godz.
Przed lekcją też się nie uczę.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Teraz na studiach można powiedzieć że mam "nienormowany" czas na naukę...zazwyczaj jako osoba mało systematyczna zostawiam wszystko na ostatnią chwilę i wtedy w zależności od ilości materiału tyle ile potrzeba (ewentualnie tyle ile dam radę...hehe "ewentualnie")
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
zalezy od tematu. ale ostatnio mam takiego dola, ze nic mi sie nie chce uczyc. najchetniej bym zucila studia. ale po przemysleniach nad przyszloscia, chce napisac moje wgzaminy, ktore mam w styczniu. do tego, ktory mam jutro chcialam sie uczyc tydzien, ale wyszlo mi tylko kilka godzin. f*** me. nie zdam tego ch********. i jestem jeszcze pijana. haha !!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum