Każdy punk jest anarchistą, bo z buntu przeciwko władzy wyrosła kultura punków. Więc anarchia jest nieodzownym raczej elementem poglądów panczurów...a jesli chdzi o Oi!, to dla mnie jest to kompletna hipokryzja. Mimo, że skini i punki sie wywodzą od jednego, mianowicie buntu, to ich idee poszły w całkiem innych, skrajnych kierunkach. Wykluczają się nawzajem. Więc Oi!ki są dla mnie niezdecydowanymi tchórzami, którzy sie boją opowiedzieć po jakiejś konkretnej stronie i boją wpierdolu od jednych, albo drugich...
Nie wiem czy wiecie ale istnieje nawet coś takiego:NAzi -punk
"Nazi punk to subkultura młodziezowa, której członkowie identyfikują się z poglądami narodowo-socjalistycznymi, uważając się jednocześnie za członków kultury punkowej. Wielu twierdzi jednak, że nazi punki nie są "prawdziwymi punkami", ponieważ typowa ideologia punkowa odrzuca wiele założeń nazizmu."
Ogólem kultura punkowa bardzo ewoluowała i ma wiele odłamów.
Ja nie jestem punkową ale mysle że na każdą sprawę trzeba patrzec z obu stron.
Rastafarianie
Noszą na głowach wielkie, wełniane czapki, spod których wystają "dready" - długie włosy splecione w kilkadziesiąt warkoczyków, nie rozwiązywane i nie myte przez dłuższy okres czasu, z których powstają zmechacone "rurki". Noszą różne stroje o barwach zielonej, żółtej i czerwonej (barwy narodowe Etiopii). Nazwa tego ruchu wywodzi się od imienia cesarza Etiopii - Rasta Farii I, bardziej znanego światowej opinii publicznej jako Hajle Sellasje. Podstawowe elementy doktryny Rastafari Movement wywodzą się z poglądów, prorok swego ruchu, Marcusa Garveya, urodzonego na Jamajce, który szczególna popularność zyskał w początkach XX wieku, ogarnięty był pasja stworzenia w Afryce ogólno murzyńskiego państwa. Garvey głosił, że Murzyni muszą wrócić do Afryki, do swej Ziemi Obiecanej. Podkreślał ich związek ze starą afrykańską kulturą, mówił o jedności świata murzyńskiego. Dzięki jego poglądom, Czarni przestali wstydzić się swego koloru skóry i zaczęli wierzyć w swą siłę i własne możliwości. Zaczęli sięgać do źródeł swej kultury oraz ożywili korzenie tradycji.
Poprzez muzykę reggae idea ta nabrała nowych wymiarów, a muzycy reggae stawali się szamanami, komentatorami codzienności i prorokami. Największym z nich był niewątpliwie Bob Marley. Okazało się, że sprawy, o których mówili ludzie z kręgu muzyki reggae i spod znaku Rasta mogą dotyczyć nie tylko Czarnych. Tak zwany "szary człowiek" w społeczeństwie Białych mógł również odnaleźć elementy własnego światopoglądu w filozofii Rasta. Redaktorzy czasopisma wychodzącego w Londynie pt. "The Voice of Rasta" ("Głos Rasta") piszą wprost, że rastamanem może być każdy, biały i czarny, kto tylko uznaje braterstwo ludzi oraz tworzy kulturę własną w ramach pewnej wspólnoty i kto doświadcza ucisku ze strony "babilońskiego" systemu. Każdy, kto potrafi dostrzec to, o czym mówił Rass I: Dopóki społeczeństwa będą podzielone i dopóki niektórzy ludzie będą wiedzieli lepiej, co jest dobre dla innych, będzie istniał ucisk i niesprawiedliwość. To jest główna siła "Babilonu" - dalej dzielić to, co już jest podzielone. Bob Marley pod koniec swego życia mówił, że to reggae, które on tworzy nie jest muzyką tylko Czarnych:
"Mój ojciec był biały i tak płynie we mnie krew Białych i Czarnych, tak moja muzyka płynie
do wszystkich, bo wypływa z mojego serca. Reggae jest rzeka miłości i jest dla tych,
którzy wiedza, czym naprawdę jest miłość."
Punk
Wszystko zaczęło się w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy to w klubie 100 w Londynie zagrał zespół Sex Pistols. W wielu miastach Europy zachodniej i w USA powstały kluby promujące agresywnego i pozbawionego wielkich aspiracji punk rocka. Powstanie punku było swoista odpowiedzią na ruch hipisów z lat 60, jak i bywalców dyskotek z pierwszej połowy lat 70’. Później kontrkultura ta trafiła także do Europy wschodniej. Utarł się w społeczeństwie pewien schemat wyglądu punka. Dla większości jest to osoba z irokezem, w starej wyćwiekowanej skórze i wojskowych glanach. Do tego dochodzą ozdobniki w stylu kolorowych sznurowadeł czy też "pieszczochy" na przegubie. Oczywiście, niektórzy tak wyglądają, ale - powiedzmy sobie szczerze - nie jest to żadna reguła. W końcu subkultura ta obala reguły i normy, przeciwstawia się schematom i walczy z szufladkowaniem. Należy też włożyć między bajki to, że jak punk to ćpa, pije, uwielbia bijatyki i demoluje wszystko, co na drodze. Przykładowo istnieją takie odłamy punku jak eko-punk (zielony punk) oraz straight-edge, którzy są przeciwni stosowania używek (w różnym stopniu) a częstokroć także spożywania mięsa oraz stosowaniu przemocy; przykładem streight-edge’owego zespołu jest Minor Threat:
"...Jestem człowiekiem takim jak Ty, ale mam coś lepszego do zrobienia niż siedzieć i niszczyć samego siebie, wykańczać się przez cały czas, pokazywać swoją kwaśną minę, pokazowo umierać, nawet nie myślę o tym, nie potrzebuję tego jestem straight edge, lecz mam coś lepszego do zrobienia niż niszczyć się narkotykami. Wiem, że mogę stanąć do walki, śmiać się z muzyki o łykaniu prochów, śmiać się z myśli o wąchaniu kleju i zawsze pamiętać o tym by nie wykańczać samego siebie, Jestem straight edge..."
- STRAIGHT EDGE oznacza, że nie pozwalasz nikomu mieszać się do Twojego życia - oznacza wolność od obsesji seksualnych, politycznych i religijnych - To znaczy nie myśleć kuta*** i nie pozwalać wodzić się za nos. [słowa członków zespołu]
MNIEJSZE ZAGROŻENIE by Coppek (GARAŻ)
Jaka jest filozofia punka? Najważniejsza dewiza jest THERE'S NO FUTURE. Czy jak kto woli - NIE MA PRZYSZŁOŚCI. I właśnie ten brak nadziei, połączony z pogardą i
obrzydzeniem dla otaczającego nas świata jest podstawą tego ruchu. Świat widziany oczami punka jest brudny, skorumpowany i dążący do zagłady. Postawa taka nie zakłada jednak bierności, większość punków próbuje poprawić świat tak jak tylko może, dlatego przejawiają tak wielkie zainteresowanie problemami ekologii, wojen czy głodu. Filozofia punk to także całkowita tolerancję dla mniejszości religijnych, seksualnych lub narodowościowych. Obcy jest tej subkulturze rasizm i ksenofobia.
Większość punków jest apolityczna bądź skrajnie lewicowa, wszyscy jednak przejawiają tą sama cechę - głęboka niechęć do elit, czyli klasy rządzącej.
"Autorytet, rząd, władza, Państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku... Ktokolwiek kładzie na mnie rękę, aby mną rządzić, jest uzurpatorem i tyranem - uważam go za swojego wroga"
J. Proudhon
Kontrkultura ta zawiera w sobie także elementy idei anarchii oraz antyglobalizacji. Jednak - wbrew utartym schematom - nie wszyscy punkowie są anarchistami i odwrotnie. Istnieją stereotypy, według których wyznawany przez subkulturę anarchizm dąży do wprowadzenia ogólnego chaosu – nic bardziej mylnego.
"Anarchizm nie oznacza braku instytucji w ogóle, lecz tylko takich, które zmuszają ludzi do podporządkowania się przemocy"
Lew Tołstoj
Najbardziej znana i, niestety, jedyna dostrzegana przez media cecha punków jest lekceważenie oraz łamanie przez nich norm zarówno prawnych jak i obyczajowych.
Dlaczego tak jest? Wyjaśnienia można szukać w tym, co napisałem wcześniej. Idea punku, jest przecież idea buntu.
Skinheads
Jak powiedział Roody Moreno: „Żaden prawdziwy skinhead nie jest rasistą. Bez jamajskiej kultury ruch skinhead by nie istniał. To ich kultura razem z kulturą brytyjskiej klasy robotniczej ukształtowała ruch skinhead w to, czym on się stał”, wokalista legendarnej grupy The Opressed i założyciel brytyjskiej sekcji powstałego za Oceanem ruchu S.H.A.R.P.
Skinhead. Prawie każdy z tego ruchu tak mówi o sobie. W dosłownym tłumaczeniu
z języka angielskiego znaczy to "SKÓRO GŁOWI". Ale czy znacie historie tego ruchu? Mało, kto wie, co się działo w latach 69-79 w Anglii.
Od lat 60 do Anglii przybywali imigranci z Jamajki. Byli oni silniejsi fizycznie od młodych mieszkańców robotniczych dzielnic angielskich miast. Biali zaczęli się z nimi utożsamiać po przez wygląd zewnętrzny. Założyli ciężkie buty robocze firmy Dr Martens, ubrania firmy Fred Pery i Lonsdale London, zaczęli golić głowy. Ten ubiór dla Jamajczyka był wygodny i tani, ponieważ buty dostawali z fabryki a ubrania były najtańsze, jakie można było kupić w sklepach. Podwinięte nogawki spodni wzięły się od tego, że rude boys podwijali przy krótkawe Levisy do pracy by ich nie ubrudzić. Łysa głowa wzięła się od tego, że krótkie włosy łatwiej było umyć po ciężkiej pracy, nie przeszkadzały podczas obsługi maszyn. W 71 roku w Londynie mała rozgłośnia radiowa nadała poranną audycję, w której pierwszy raz użyto dwóch liter - OI. Było to pozdrowienie robotników, którego używali w całym kraju a które ich jednoczyło. Tego dnia zaczął się ruch OI, a młodzi Anglicy zaczęli bardziej przywiązywać wagę do tradycji rodzinnych, piłki nożnej i przypominano sobie o tym, że imigranci zabierają pracę rodzimym mieszkańcom Anglii. Oi-owcy chodzili na mecze piłki nożnej, bili się za drużynę i poza tym nie widzieli świata. W roku '76 narodziło się coś nowego - był to PUNK, bunt przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Cześć Oi-owców przyłączyła się do nich tworząc PUNK&SKIN UNITED. Ale cześć dalej trwała w tym, co robili wcześniej. W '77 roku rude boys odrodzili się na nowo, przechodząc wiele faz, od Modsów (młodzież ubierająca się bardziej elegancko niż Rude Boys, interesująca się stylem) do BOOT BOYSÓW. Byli to, biali, którzy buntowali się i bili każdego, kto swoim wyglądem nie przypominał ani skinów ani punków. W tym samym czasie na ulice wyszli dawno zapomniani TEDY BOYS, byli oni protoplastami SKINÓW NACJONALISTÓW. Pierwszy raz pokazali się w '64 roku, ale zniknęli na parę lat. Zaczęli walczyć z BOOT BOYS i PUNKAMI. W 1979 roku Oiowcy zaczęli przechodzić na stronę Tedy a ci, którzy pozostali w tym, co robili nazwali się S.H.A.R.P., tzn. skin przeciwko uprzedzeniom rasowym (Skinheads Against Racist Prejudice). Od tego czasu Skini stali się nacjonalistami bądź nazistami (Boneheads).
Do Polski dotarło to w roku '84-'85, pierwsi Skini pojawili się we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Większość z nich to ex-punki. Pojawiali się na koncertach i innych imprezach. Później zaczęli przejmować ideologie nacjonalistyczną, jaką w tym czasie głosiło Narodowe Odrodzenie Polski. W '89 roku po obaleniu komunizmu Skini wyszli na ulice pod sztandarami ONR-u, Stronnictwa Narodowego i NOP-u. W dalszej historii ruchu w Polsce wystąpił podział na odłam NS i Narodowy, a także S.H.A.R.P. i OI. Ruch Skinhead przez 31 lat ewoluował, zmieniał się, ale przetrwał wśród innych subkultur.
Imię: nodoby.
Dołączył: 21 Paź 2006 Posty: 31 Skąd: III RP
Wysłany: 21-10-2006, 17:03 Re: "United punx and skins"??
Claudia (Patyk) napisał/a:
Co sądzicie o tym chśle?? o połączeniu anarchii i faszyzmu??dwie odmienne subkultury połączyły sie w jedno?z czego powstał nowy gatunek muzyki-Oj
Mi sie to nie podoba a co wy o tym sądzicei??
Bullshit ! Nie kazdy punk to anarchista i nie każdy Skinhead to faszysta.
I pisze się 'oi'.
Imię: Daniel
Dołączył: 07 Maj 2006 Posty: 246 Skąd: z otchłani
Wysłany: 22-10-2006, 15:30
Vanion twoj post wydaje mi sie nie na miejscu jesli jest skierowany do mnie...
Zgadzam sie z twoim tekstem ogaldalem jeszcze dokument o skinheads`ach i wnioskuje ze dzisiejsze realia skinheads`ow sa zupelnie inne niz te co byly w latach 60-70 poniewaz glownie przewazaja w nich naziole i tego typu chuliganstwo...
a propos nie widzialem wczesniej twojego tekstu zapewne przez to ze wysililem swoj intelekt do granic wytrzymalosci przez co zajelo mi sporo czasu na ulozenie tak wyczerpujacego przeze mnie posta odnoscie tego tematu
No właśnie... w powszechnym rozumieniu skin=nazi, więc ja Oi! rozumiem, tak jak rozumiem. To jest moje zdanie, jako neutralnej przedstawicielki młodzieży polskiej;). Nie identyfikuję się do końca z żadną subkulturą, dogłębnie się w temat nie zagłębiam, mówie ino, co o tym myślę z obiektywnego punktu widzenia. Może kiedyś jakiś Oi! mnie przekona co do swoich racji, ale na razie uważam jak uważam, i cóż... Jak powiedziałam, może kiedyś punki i skini coś wspolnego mieli, ale teraz jakoś kojarzą się większości jako całkiem przeciwne sobie. Poza tym nie sądze, że skini tłukący jakiegoś panczura myślą o ich współnych korzeniach...
Obiektywna w sensie, że nie reprezentuję żadnej z tych subkultur, nie jestem żadnej członkiem i patrzę na ta sprawę ze stanowiska neutralnego...
Może i masz rację - rzadko bywam na koncertach, ale mam paru znajomych...którzy więcej w zyciu widzieli niż ja, i chetnie się swoja wiedzą dzielą.
No bez przesady...aż takich hmm...dojrzałych, nie mam, chyba, ze kumple mojego ojca;)Z nimi razcej nie mam głębszych kontaktów...ale cóż, tym twoim tylko pozazdrościć...Jarocin...zobaczyli coś, co jest żywą, choć ledwie, legendą...pozdrów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum