Wysłany: 13-09-2006, 19:55 Czy czasami macie wszytskiego dość?
Czy czasem nei macie takiego wrażenia że nei macie po co żyć nei chce wam sie żyć wszytsko na około was wk*rwia albo wsyztsko was je*ie na nic nie zwracacie uwagi ... ??? ja mam tak często i nei umiem sobie z ty poradzić ale to już chyba z samotności...
Czasem mam stan, że mam absolutnie wszystko gdzieś ale to trwa góra ok. 30 minut. Nie da się mieć wszystkiego gdzieś - zawsze jest coś co zaprząta ci głowę, irytuje, smuci itd.
Często mam wszystkiego dość, wszystko mnie wkurza, ale to też krótkotrwałe stany.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
ja mam czasami tak ze najchetniej bym usiadla i plakala, wszystko sie wali a ja nie wiem co zrobic, ale nie jest trwa to nigdy jakos bardzo dlugo zawsze jakos przechodzi:D
_________________ Taki przewrotny i ambiwalentny Ikar.
czasem tez tak mam, szczegolnie jak musze przebywac ze starszymi dluzej niz 2h bez przerwy...so za duzo to nie zdrowo:P i wtedy jak sie wkurze to leze pol dnia i rycze i pisze pisze pisze...potem mam ochote sie powiesic(najlepiej na wstązce:P,ja to naprawde mam czasem pomysly) a potem jak ich nie widze z pol dnia to mi przechodzi...i potem juz jest dobrze:)
_________________ Jeśli jest noc,
musi być dzień,
jeśli łza-uśmiech...
tez mam czasem takie odpały, ale czasem są one uzasadnione, jak chcesz to przeczytaj notke "śmierć" na moim blogu: http://zycie-to-nie-raj.blog.onet.pl pozdrawiam ;]
Miewalam, ale zawsze sobie powtarzalam, ze nigdy nie jest tak zle by nie moglo byc gorzej. Z reszta zawsze nalezalam do osob, ktore mialy pozytywne nastawienie do swiata. Nie powiem, zdarzaly sie zalamki, ale przechodzily w mgnieniu oka. Czasem wystarczy sie poplakac w zaciszu pokoju i przechodzi. Jak bylo cos nie tak szukalam towarzystwa ludzi i szybko sie zapominalo o problemach. Najczesciej sie to zdarzalo wlasnie w okresie dojrzewania, burza hormonow robila swoje.
Imię: Wszemiła
Wiek: 19 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3210 Skąd: że znowu?
Wysłany: 17-09-2006, 22:57
Na szczeście są to stany krótko trwałe, częsciej bywam smutna. No i teraz juz coraz czesciej stany takie pojawiaja sie z konkretnych powodów a nie bez jak bywało czasem.I naleze do osób którym moze sie świat walic ale zrobia sobie np. dobrą kolacje to humorek od razu sie poprawia:) A jak chcesz sobie poczytac szczegołowiej o moich niektórych smuteczkach to wejdź na mojego bloga www.ze-smutkiem-jej-do-twarzy.blog.onet.pl (nie wytrymałam zeby nie zareklamowac )
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9519
Wysłany: 17-09-2006, 23:10
Ostatnio tak mam że nic mi się nie chce i najchętniej nie wychodziłabym z domu i cały czas spała. Za nic nie chce mi się chodzić do szkoły bo nie ma juz w niej osób które były mi najbiższe a jedyny kumpel który został oddala się odemnie. Nieraz też mnie łapia takie złe dni ale toi najczęściej muszą trwać 24 godziny ale potem jest ok.
Ja tak czasem mam wieczorami. Nic mi sie niechce wszsytko jest beznadziejne. Wtedy dołuje siebie dodatkowo, nakręcam sobie ten stan ;]. Taki autodestrukcyjny charakter.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8731 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-09-2006, 14:34
Bardzo, bardzo rzadko. Ale jak już sie rozkleję, to taki stan utrzymuje się u mnie przez tydzien, poltora. A wtedy nie chce mi sie nawet wstac z lozka, uczesac, słucham Lenny Valentino i innych smętów, płaczę sobie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum