Ale w sumie niby czemu miał się zabić, był sławny a kasy co napewno mu nie brakowało. Chociaż sam bym chciał wieżyć w to że popełnił samobójstwo lecz jest to raczej mało prawdopodobne...
Był nieszczęśliwy. Przestał odczuwac radośc z grania i patrzenia na tłumu.
No może i tak ale gdybym zarabiał taką kasiore to nie wiem czy opłacało by mi się popełnić samobójstwo z powodu mojego nieszczęścia które można sobie /często/ zapewnić właśnie tymi pieniędzmi np. wydać je na rzeczy które sprawiają mi przyjemność/tylko bez skojażeń/,
niby pieniądze szczęścia nie dają lecz zawsze jest jakieś ale...,może nie mam racji ale tak poprostu uważam. /jakby co nie jestem materialista!/
gdybym zarabiał taką kasiore to nie wiem czy opłacało by mi się popełnić samobójstwo z powodu mojego nieszczęścia które można sobie /często/ zapewnić właśnie tymi pieniędzmi np. wydać je na rzeczy które sprawiają mi przyjemność/tylko bez skojażeń/,
niby pieniądze szczęścia nie dają lecz zawsze jest jakieś ale...,może nie mam racji ale tak poprostu uważam. /jakby co nie jestem materialista!/
Gdybyś o nim trochę poczytał to byś wiedział że to był specyficzny człowiek, i jego nieszczęścia nie mógł zlikwidować za pomocą kasy.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Gdybyś o nim trochę poczytał to byś wiedział że to był specyficzny człowiek, i jego nieszczęścia nie mógł zlikwidować za pomocą kasy.
Czy wszyscy uzależnieni od hery muszą popełnić samobójstwo, a kasa mogła pomóc odciągnąć choć na jakis czas od tego, wiem że po heroinie można się szybko uzależnić ale mając taką kase mogł próbować z tym walczyć( to był główny powód jego nieszcześcia), a tak wogole po takiej dawce heroiny która znajdowała się w jego krwi nie był by wstanie sam się zastrzelić.
Czy wszyscy uzależnieni od hery muszą popełnić samobójstwo, a kasa mogła pomóc odciągnąć choć na jakis czas od tego, wiem że po heroinie można się szybko uzależnić ale mając taką kase mogł próbować z tym walczyć
Był na odwykach.
pioro napisał/a:
to był główny powód jego nieszcześcia
Właśnie nie.
pioro napisał/a:
po takiej dawce heroiny która znajdowała się w jego krwi nie był by wstanie sam się zastrzelić.
To wg jednych źródeł, inne podają że miałby 20 minut na to. Jednak na pistolecie nie znalexiono odcisków palców a drzwi były zamknięte od zewnątrz.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
pioro, specjalnie dla ciebie odkopane pośród ton bajtów zapisanych przed kilkoma latami.
Kurt Cobain w ponoc ostatnim liście. napisał/a:
"DO BODY"
Mówię do was językiem doświadczonego prostaka, który zdecydowanie wolałby być zniewieściałym,
infantylnym, wiecznie niezadowolonym typem. Dlatego też nie powinniście mieć problemów
ze zrozumieniem tego listu. Wszystkie ostrzeżenia ze strony punk rocka w ciągu tych wszystkich lat,
od czasu gdy po raz pierwszy zaznajomiłem się Z tą tak zwaną etyką, związaną z niezależnością
i przyłączeniem się do społeczności, okazały się jak najbardziej prawdziwe. Już od zbyt dawna obce
jest mi podniecenie płynące ze słuchania i tworzenia muzyki. Od wielu lat towarzyszy mi poczucie winy,
które trudno wyrazić słowami. Kiedy stoimy za sceną, gasną światła i w ciernności rozlega się maniakalny
wrzask tłumu, nie robi to na mnie takiego wrażenia jak na przykład na Freddiem Mercurym,
który kochał uwielbienie mas i rozkoszował się nim. To coś, co bezgranicznie podziwiam i czego
zazdroszczę innym. Chodzi mi o to, że nie potrafię was oszukiwać. Nikogo z was. Nie byłoby to fair ani w
stosunku do was, ani wobec mnie samego. Najgorszą dla mnie zbrodnią byłoby oszukiwanie ludzi i udawanie,
że doskonale się bawię i że sprawia mi to ogromną przyjemność. Czasami czuję, że powinienem przed
wejściem na scenę włączać stoper. Próbowałem, naprawdę bardzo się starałem, by móc to docenić
i naprawdę tak jest. Boże, uwierz mi, że tak naprawdę jest -ale to nie wystarcza. Doceniam fakt,
że wywieraliśmy wpływ na mnóstwo osób i pozwalaliśmy się bawić wielu, wielu z nich. Jestem chyba jednak
jednym z tych narcystycznych osobników, którzy potrafią docenić wartość pewnych rzeczy tylko wtedy,
gdy ich już nie ma. Jestem zbyt wrażliwy. Muszę być lekko odrętwiały, by odzyskać entuzjazm,
kt6ry odczuwałem jeszcze w dzieciństwie. W czasie naszych ostatnich trzech tras czułem się znacznie lepiej
w towarzystwie wszystkich przyjaciół i fanów naszej muzyki, ale wciąż nie potrafię poradzić sobie z frustracją,
poczuciem winy i empatią. którą odczuwam w stosunku do wszystkich ludzi. We wszystkich z nas drzemie dobro,
a ja po prostu za bardzo kocham ludzi. Tak bardzo. że przez to odczuwam jeszcze większy smutek... jestem takim małym,
smutnym. nie potrafiącym niczego docenić facetem. Jezu, człowieku! Dlaczego nie potrafisz po prostu się z tego cieszyć?
Nie wiem! Mam cudowną żonę. pełną ambicji i empatii... i córeczkę, która za bardzo przypomina mi takiego,
jakim kiedyś byłem. Pełna miłości i radości. całuje wszystkich, których poznaje, bo wszyscy są przecież dobrzy
i nikt nie zrobi jej krzywdy. A to przeraża mnie tak bardzo. że niemal przestaję w ogóle funkcjonować.
Nie mogę znieść myśli. że Frances może stać się kiedyś godnym pożałowania, dążącym do samodestrukcji death rockerem.
jakim stałem się ja. Było mi dobrze, bardzo dobrze i jestem za to wdzięczny. Ale już w wieku siedmiu lat zacząłem
odczuwać nienawiść w stosunku do ludzi w ogóIe... tylko dlatego, że tak łatwo przychodzi im okazywać innym empatię.
Empatię! Chyba tylko dlatego. że kocham ludzi za bardzo i za bardzo ich żałuję. Dziękuję wam bardzo z głębi mojego
płonącego, skręcającego się z bólu żołądka za wasze listy i troskę przejawianą w ciągu tych ostatnich lat.
Jestem osobnikiem zbyt kapryśnym. zwariowanym i ulegającym nastrojom. Nie mam już w sobie ani krzty pasji,
więc pamiętajcie -lepiej jest szybko wypalić się niż znikać powoli.
Pokoj, miłość. empatia.
Kurt Cobain
Frances i Courtney, zawsze będę z wami. Courtney, nie poddawaj się. Żyj dalej dla Frances
dla jej życia, które będzie o wiele szczęśliwsze beze mnie...
Kocham was, kocham was!
_________________ Miyako.
Ostatnio zmieniony przez Alearan 31-08-2006, 10:51, w całości zmieniany 2 razy
No to wracając jeszcze do twojego wcześniejszego posta
Alearan napisał/a:
Był nieszczęśliwy. Przestał odczuwac radośc z grania i patrzenia na tłumu.
rozumiem istnieje cos takiego jak przesyt - (nie wiem tylko czy mnie dobrze zrozumiesz) ale uzależnienie od heroiny działało na niego napeweno w gorszym stopniu niż" radość z grania i patrzenia na tłum", heroina po pewnym czasie zaczeła stawać się cześcią go, zaczeła mieszać mu w psychice.
[ Dodano: 31 Sie 2006 12:18 pm ]
sory chodziło mi o przestaniu radości z grania i patrzenia na tłum
Heroina napewno mu pomogła w tym, ale ni była głównym powodem śmierci. Muzyka i tworzenie było dla niego sporą częścią życia, kiedy przestalo go to cieszyc i sprawiac radośc - zabił się, był egoistą - ale na jego miejscu chyba też bym tak zrobił.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum