mat-przy- porażka- 30, najbardziej dołujące jest to że na próbnych miałam więcej niż na końcowych
ja mialam to samo... z polaka mialam 36 (w sumie bylam przygotowana na taki wynik z humana ale matma to porazka) ale najwazniejsze jest to ze mnie przyjeli tam gdzie chcialam
Przy Was to ja się chowam... a Wy nażekacie "80 mało" no to ja dziękuję! Przy waszych opiniach to ja na jakąś kretynke wyszłam Nie przesadzajmy... Ja się prawie nie poryczałam ze szczęścia jak się dowiedziałam że te 63 mam. Teraz to ja się czuję z deczka głupia... Ale cóż
ja mialem 40 z humanistycznego i 29 ze scislego. czyli do zadnej powaznej szkoly praktycznie by mnie nie przyjeli. ale mimo to znalazlem szkole o NIEBO lepszą niz prezentowane! z perspektywy czasu widzę, ze daje ona znacznie wieksze szanse na zdanie matury na wysokim poziomie. a i pomoc nauczycielska jest bardzo duza. tylko towarzycho... to tak jakby sie kisic we wlasnym sosie. kazdy kazdego na wylot zna (no, prawie... ale stare wygi sie znają), a malo kto nowy dochodzi. a i ci z gimnazjow (III kl.) pzrechodza do I liceum. wiec: kiszonka. a w publicznych (sugestia, ze chodze do prywatnej ) "krew" jest swieza.
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
O_o To co Ty taka niezaradna. Było walczyć o swoje. ;p
Nie...co prawda wszędzie by mnie przyjęli praktycznie, ale z powodów głównie finasowych nie składałam nawet do innych szkół...no i zrobiłam idiotyczny błąd na podaniu...zalogowałam się z rozpędu podając imię i nazwisko w normalnej kolejności a w podaniu było na odwrót a nie mogłam tego zmienić;-) ale spoko...tu mi właściwie dobrze:D
a ktos może miał tak słabo, że nigdzie nie został przyjęty? Bo się zastanawiam co taka osoba miała by zrobić...rok tracić?
Ostatnio zmieniony przez spokototylkoja 07-07-2006, 17:12, w całości zmieniany 1 raz
ktos może miał tak słabo, że nigdzie nie został przyjęty? Bo się zastanawiam co taka osoba miała by zrobić...rok tracić?
Nigdy nie jest tak słabo, zeby kogos nie przyjęli. Zawsze pozostaja jakieś technika. U mnie w miescie, niektórzy jak juz nie mieli innego wyboru to slzi na rzeźnika-wędliniarza, lub murarza, piekarza, lub innego cukiernika.
Miałam taką koleżankę w klasie, która właśnie sie kompletnie nigdzie nie dostała, a składała właśnie do samych gorszych szkół...ale w sumie to tylko i wyłącznie jej wina.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum