może już ktoś zna moją twórczość, chciałbym się z nią zaprezentować będę wdzięczny za komentarze i uwagi.
Nominacja
na trzydzieste trzecie urodziny przestanę wierzyć
w przesądy zdmuchując już za dużo zniczy z tortu
mianuję się na salomona i będę nalewał z pustego
śpiewając pod nosem happy birthday skurwysynie
wywalę z szafy skarpety krawaty na znak protestu
przeciw faktom dokonanym i prognozom pogody
podziękuję chipsom że przyszły kiszonym ogórkom
za odejście od zasad animal planet za zdefiniowanie
człowieka jako zwierze desce klozetowej za wierność
oraz wszelkiej maści powszedniości za przybycie
red bull miał dodać skrzydeł wypłukując żołądek
po trzecim toaście wyleczę psychiatrów psychologów
i służbę zdrowia z białych kitlów i koślawego pisma
wezmę przepisane tabletki przestając gadać od rzeczy
sam się zbawię i zajdę w ciążę ewentualnie pocierpię
za miliony wychodząc między prezentami do ubikacji
przed północą wyproszę z domu ostatniego gościa
Autopsja
Czy na pewno nic nie zostało na gazie? Tyle lat przypalał papierosy
wkładając głowę do piekarnika. Stary piernik za dużo przeżył, tylko
order na piersi nieprzyrumieniony. Twarz jak z nowego testamentu
pociągła szukająca wyjścia z jaskini, ucieczki od Platona i jego cienia
bawiących się zapałkami. Jeden znikał a drugi nie wariował. Drzwi
zamknięte? Może przyjść w każdej chwili, trzeba dokładnie sprawdzić
zawiasy lepsze to niż następny lament w prasie i własnym mieszkaniu.
W razie, czego strzelba wisi nad łóżkiem i czeka razem z kredą aż ktoś
zapuka – zajdzie w głowę jak akwizytor z bliźniaczo podobną teczką.
Echo i trzaski jak z semaforów oznajmiają przybycie. Teraz wystarczy
że ciało samo się obrysuje i zawinie w obrus. A jeśli już nie będzie się
karmiło kota? Zamek pozostanie niesforsowany dla innych sposobności
skrzynka na listy nie odpisze do urzędu skarbowego czy na adres zwrotny
jakiegoś boga. Wtedy można zacząć się cofać i zastanawiać dlaczego
jeszcze nikogo się nie zabiło po raz kolejny zawracając do mieszkania
Całun
tyle razy uczyliśmy się alfabetu morse’a
pięści ustępowały po obu stronach drzwi
-.-.- --- - .-- .. . .-. .- .--- .-.-.
mejdej, mejdej zresztą nieważne
zapomniałem kluczy
przemoknięty płaszcz sięgał cienia
gdy gasiłaś nocną lampkę
znikałem pod kołdrą
kręgi na włosach rodziły tajemnice
jak gwarne rozmowy w ciche dni
między martwym językiem a kolejnym słowem
odeszliśmy od nocy zawinięci w prześcieradła
Lit
przez żaluzje zaglądam pod cerkiew, kościół i ścianę płaczu
na korkowej tablicy z ogłoszeniami - wisielec przy wisielcu
„oddam w dobre ręce niemalowane aż do grobowej deski,
łyknę tanie środki antydepresyjne pod numerem kontaktowym”
poprzecinałem ostatnio obrane punkty zasłaniając okno
powiekami klejącymi się do szyby jak w gabinecie łyżek
zawsze staję na głowie przemierzając kolejkę po talerz zupy
stawiają kolejną kiedy zaczynam twardo trzymać się ziemi
nie potrafię przenosić gór czy wskrzeszać przedmiotów martwych
przechodząc przez korytarze bez świateł na końcach
zostałem zaplanowany na czas przepisanych błędów i dat
niedługo pójdę w niepamięć razem z kolejnym pacjentem
Alicja Carroll
absurd szukania króliczych nor w kretowiskach
pełnych minotaurów wychodzących z labiryntów
na powierzchnię zapytać się o drogę do wyjścia
absurd kreślania palcem uśmiechu po pierwszej
stronie zaparowanego lustra nigdy nie błądziła
aż nigdy zaczęło błądzić zjadając własny ogon
dawać głos i łapę w poszukiwaniu bezpieczeństwa
nietaktem byłoby zniknięcie w środku powieści
bohater walczy i przegrywa zawsze sam
padła jak kafka po ostatniej kropce
jest poważnie to wszystko wydaje się być
chore i coraz bardziej logiczne
Do snu
poręcz zlewała się w jedną linię, piętra schodziły coraz niżej
łamiąc stopień po stopniu, zaczynało brakować powietrza
wagony kolejowe przejechały przez piwnicę, węgiel i drewno
jak w tropikalnym lesie wędziły śniade twarze matematyków
pewnie leżakują szyfrując roczniki, ciągi zbiegów okoliczności
wpisując w sześcian zaszłe lata czy skalę z zerem absolutnym
wyciągnąłem ręce ku górze po czym zacząłem po cichu liczyć
wysokość nie przekraczała wzrostu równo zwartego bloku
zapytali czy chcę zapalić odmówiłem wyginając ruszone tusze
każdy za kolejnym przekręcał się wokół możliwych płaszczyzn
spętany drutami krążyłem między kątami a sklepieniem
fundamenty jak czarny goniec zmieniały własne współrzędne
podtrzymywałem jak filar półki zapełnione ekskrementami
przechodząc przez stany skupienia od stałego po lotny
wreszcie stałem na rzęsach wypełniając każdą wnękę
te wpasowywały się w otoczenie nabierając kolorytu
ułożyliśmy wszystkie ze ścian mogłem wystąpić z szeregu
z między kości i nerwów upadając na piątą stronę świata
Prosto z drzewa
owce i barany pasą urzędników z wysokich pięter
wypatrują rodzin a z nich tych najczarniejszych
pogoda w ślimaczym tempie przemierza hale i biura
czas zejść z gór i opuścić zakłady pracy
tutaj stacja zwierz się FM podajemy informacje
o korkach swoją drogą zdatnych tylko do wymiany
w okolicach skrzyżowania pustyni z puszczą
miał miejsce wypadek – wyraźnie podpity komar
lecąc z nadmierną prędkością wpadł na zebrę
ta ułożona w poprzek zablokowała jezdnię
kret w metrze i kilku kwadratowych metrach
jarzeniówek wpada w panikę, ciemności nie widzi
głośno wszędzie jasno wszędzie co to będzie
w mięsnym i dla psa kiełbasa wisi na haku
chce przeskoczyć ladę o kulawej nodze
skandal w sklepie obok pomylono jeża
z wycieraczką – ciężko przejść przez życie
jak tu się nie bać wyjść na miasto
odwiedzić krewnych i znajomych królika
w obliczu muchy zabitej poranną gazetą
Ostatnio zmieniony przez Maciej Chrząstk 27-06-2006, 11:01, w całości zmieniany 1 raz
Pokuszę się o ocene i napisaniu paru uwag co do wiersza " Autopsja "
Maciej Chrząstk napisał/a:
Czy na pewno nic nie zostało na gazie?
Podmiot liryczny zdaje sie pytać, czy oby wszytskie sprawy zostały zakonczone, jednak tak głęboka metafor moze doprowadzic do wręcz głupiego domniewania ze podmiot pyta czy " nic nie zostawiłes na "ogniu" na gazówce w kuchni " .... przydało by sie głębsze wyjasnienie " o co chodzi " podmiotowi, pytającemu " czy napewno nic nie zostało na gazie? "
Maciej Chrząstk napisał/a:
Tyle lat przypalał papierosy
wkładając głowę do piekarnika
Dobra metafora palacza, jednk nie podoba mi sie zdanie " przypalał " bo jak wiemy papierosów sie nie przypala, ale pali ew. popala..
Maciej Chrząstk napisał/a:
Stary piernik za dużo przeżył, tylko
order na piersi nieprzyrumieniony.
Rozumiem ze chodzi tu o jakies odznaczenia wojenne które cały czas przypominają o swojej wadze, a 1. czesc : stary piernik za duzo przeżył - zamienił bym na " stary piernik dużo już przeżył... " za dużo " sprawia małe wrazenie ze był niepotrzebny, zużyty bo jak wiemy co za dużo to nie zdrowo...
Maciej Chrząstk napisał/a:
Twarz jak z nowego testamentu
nie rozumiem... jak twarz moze wodzić na myśl wygląd twarzy z nowego testamentu ? mi sie wydaje ze to opis działalności jezusa, a nie czegokolwiek związanego z wygladem twarzy..
Maciej Chrząstk napisał/a:
ucieczki od Platona i jego cienia
bawiących się zapałkami.
" cienia bawiących się zapałkami.." ? ja bym odmienił " cienia bawiącego się zapałkami... ale nie będe wnikał w zamysł autora..;) Jednakże wydaje mi sie dziwne a nawet nie mozliwe do rozmetaforyzowania " cien bawiący się zapałkami " ...?
Ciag dalszy kiedy indziej.. bo musze isc sie szykowac na wyjazd nad jezioro... papa i pozdro! ogólnie to spoko wiersze... troche na zbyt metaforyzujesz, a przez co wiersze tracą na wartości - bo sens trzeba czuć a mnie jakoś nie powaliły te wiersze sensownością... choć jest w nich dużo " znaków" .... pozdro!
Maciej Chrząstk, tak sobie myślałam, skąd ja Cię kojarzę? Hmm... No oczywiście, że z Poemy! Też tam kiedyś pisywałam
Twoja twórczość jest - jakby to powiedziała pewna osoba - "przekombinowana". Dużo mironowania, może za dużo trywialnych wyrażeń, pospolitych połączeń wyrazowych... co z tymi zawijaskami z metafor trochę dziwnie wygląda... Jak widzę tyle metafor na raz, to aż mi się nie chce sensu szukać lol Z drugiej strony robi wrażenie, trzeba przyznać. Podoba mi się, jak się bawisz językiem i wciągasz czytelnika w tą grę, zaskakujesz w każdym nowym wersie. Nice, very nice. Ale największą zaletą Twojego pisania jest to, że zabierając się do lektury mam ochotę przeczytać każdy jeden utwór do końca xD co się rzadko zdarza, szczególnie na Poemie.
Acha, i ta Twoja skłonność do przerzutni... sprawia wrażenie nieuporządkowania, ale akurat w Twoim przypadku owa przypadłość na plus.
próbuję trochę awangardowo łączyć style od potocznego przez turpizm po jakieś kombinacje dzięki all
widać, widać... wychodzi całkiem nieźle Z tym "przekombinowaniem", to traktuj jak komplement Wiesz, Miron też wywołuje swoją poezją ambiwalentne uczucia w człowieku, a jednak jest wielkim poetą. Dobrze, że zaskakujesz. Masz rozpoznawalny, oryginalny styl.
Btw, nie pisz już nigdy "szum szumi szumnie" - toż to jakieś straszydło jest
żem młoda dupa, za długo nie pisze, może coś z tego będzie ale jak już mam kilka publikacji w magazynach literackich konkursach., druki w tomikach to może coś tam kiedyś osiagnę
Ostatnio zmieniony przez Maciej Chrząstk 27-06-2006, 20:01, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum