Domyślam się, że na pewno macie przyjaciół. Ja też mam. Jak to zwylke bywa takie osoby sobie bezgranicznie ufają, są ze sobą szczere i przede wszystkim - pomagają sobie. Tyle, że już nie wiem co robić. Mój przyjaciel(jest to chłopak) znów ma poważnego doła.. A wszystko przez.. dziewczyny. A raczej ich brak. Szuka i szuka a jak jakąś znajdzie to się okazuje, że nic z tego nie wychodzi. Teraz jest z nim naprawde gorzej. Tłumacze że ma przed sobą jeszcze dużo czasu o na pewno kogoś najdzie. Martwie się bo mówi o tym, że już NIGDY żadna go nie pokocha i w ogóle.. Jak mogę mu pomóc?
_________________ "być wolnym to znaczy nie kłamać"
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2864
Wysłany: 21-02-2008, 00:02
Jeżeli jest w Twoim wieku to pewnie przechodzi ciężki okres.
Jeżli próbujesz mu tłumaczyć, że kiedys znajdzie jakąs pożadna dziewczynę ale to do niego nie dociera to nie wiem co Ci poradzić.
Powinien wyluzować, dziewczyny nie są najważniejsze. Lepiej niech sie skupi na nauce niż szuka miłości.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8762 Skąd: Kraków
Wysłany: 21-02-2008, 00:02
Niech przestanie szukać na siłę. W pewnym momencie zostanie zaskoczony.
Poza tym ma dopiero 15 lat- nie robiłabym z niego jeszcze starego kawalera- a z siebie w tym wieku- starej panny.
Zależy od typu osoby. Zazwyczaj stosuje mocny kop w dupę. Generalizacje, wyolbrzymianie problemu, negacje. W sumie nic dziwnego, skoro na Bandlerze się wzoruję. Ten to jednego wielokrotnego samobójcę chciał wyrzucić z rozpędzonego samochodu, drugiemu przyłożył pistolet do głowy(atrapę).
Jak będziesz głaskać po główce i bagatelizować jego problemy wcale mu nie pomożesz. Bagatelizując dajesz mu do zrozumienia, że nie radzi sobie z gównianymi problemami, czyli ma gówniane umiejętności, czyli jest głupi, czyli nikt go nie kocha, czyli pora umierać etc.
Znałam kiedyś takiego chłopaka, który mając 19 lat ciągle mi się żalił, że jest sam, że jest beznadziejny. Jak mu tylko coś nie poszło to zaraz pisał do mnie smsa, albo dzwonił, żebym go pocieszyła. Postanowiłam go "wyleczyć" właśnie 'metodą kopa'. Mówiłam mu, żeby nie był miętki, że duży jest a histeryzuje jak baba i jak chce to niech się zabija. Uspokoił się trochę z użalaniem się nad sobą, ale zaczął jeszcze bardziej jak odmówiłam mu bycia z nim. Wtedy granice upierdliwości przekroczył w zawrotnym tempie. Po kilku miesiącach mordowania się z masą nieodebranych połączeń i zapchaną skrzynką sprowokowałam go do uznania mnie za naprawdę straszną sukę i przestał się odzywać. Pewnie na dobre wyszło mu takie doświadczenie i mam nadzieję, że trochę się ogarnął i nie jest już taką ci**.
Nie głaskaj go po główce, bo wyhodujesz sobie pasożyta.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Przyjaciół ma sie od tego żeby sobie pomgać. On zawsze pomaga mi i dlatego ja też chce jego wspierać. Ale co w takiej sytuacji mogłoby mu najbardziej pomóc? Oprócz tych waszych kopniaków i głaskania
_________________ "być wolnym to znaczy nie kłamać"
W tej kwestii oprócz szczerej rozmowy i dobrej rady za dużo zrobić nie możesz (i nie mówię przez to jednocześnie, że rozmowa nie jest ważna)...bo przecież nie będziesz mu szukać dziewczyny.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
W tej kwestii oprócz szczerej rozmowy i dobrej rady za dużo zrobić nie możesz
Coś może być dobre bądź nie tylko w kontekście drogi do celu. Dla katolika dobra jest żarliwa modlitwa, gdyż jego celem jest nieboskłon i zrównanie się poziomem z obłokami. Mnie i wielu innym ateistom to bezużyteczne. Strata czasu.
Postaw sobie cel. Spaceruj w górę w dół aż znajdziesz najlepsze rozwiązanie. Pomóc mu? To bardzo ogólnikowe stwierdzenie. Zaczął bym od zapytanie samej siebie "skąd będę wiedziała, że mu pomogłam". Podążaj schodami w dół, aż dojdziesz do szczegółów typu "uśmiech na jego twarzy", "nowa dziewczyna" etc. Następnie szukaj gałązek, którymi te konkretne procesy powiązane są z innymi.
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1025 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 21-02-2008, 17:04
kafka819 napisał/a:
Domyślam się, że na pewno macie przyjaciół
To źle się domyślasz. Ja mam jedynie całą kupę koleżanek, bliskich lub mniej, jedną bardzo bliską, aczkolwiek raczej nie przyjaciółkę.
Pamiętam, jak w podstawówce dziewczynki sobie mówiły " To od teraz jesteśmy przyjaciółkami".. ale to było głupie
Co do Twojego przyjaciela, moja koleżanka też tak robi. I mnie to wkurza.Nie, nie wkurza. Mnie to wkur***. Na początku też jej tłumaczyłam, że całe życie, że ma się nie dołować, że ma żyć chwilą, a miłość sama zapuka do jej drzwi. A ona i tak swoje. W końcu powiedziałam jej ostro, że ma przestać, bo wypisywanie tekstów typu "Nadzieja umiera ostatnia", "Sam wśród umierających kwiatów" do niczego nie prowadzi. Przestałam jej słuchać. Powiedziałam dość. Poskutkowało, ale niestety tylko względem mnie. Po prostu przy mnie stara się być radosna itd. nie ma do mnie żalu. Często gadamy, ale to tylko moja koleżanka. A ten chłopak to Twój przyjaciel, więc może efekt będzie bardziej globalny.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Bo ludzie to taka samonapędzająca się machina smutku i rozpaczy. Wiem po sobie...co ja bredzę, to było dawno i nie prawda.
Niesamowite jest to, jak dużo zależy od osób z którymi przebywamy. Przyswajamy sobie zachowania, procesy i nawyki myślowe. Jeśli chodzi o np wyrwanie ludzi ze szpon nałogu, najważniejsza rzeczy to wyrwanie jej z towarzystwa. Też wiem po sobie. Prawdopodobne jest, że ojciec/matka omawianego delikwenta ma skłonność do przesady i narzekania, a wszystko przeszło na dziecko.
kafka819, to twój przyjaciel, musisz to przecierpieć w imie waszej przyjaźni. Potraktuj to jako test wytrzymałości łączącej Was więźi. Skoro przekonywanie ,że bezsensowne użalanie się nad soba nic nie da, powiedz mu ,że skoro jest twoim przyjacielem to niech przestanie Cię zadręczać swoimi problemami i niech posłucha jakie Ty masz problemy.
A Ty Source, przestań proszę już Nas pozdrwawiać bo trochę mnie to już denerwuje.
_________________ ~When I no longer know the difference between teare and blood~
Imię: Adam
Dołączył: 06 Sty 2007 Posty: 398 Skąd: Łuków
Wysłany: 21-02-2008, 23:38
Jeśli chodzi o tego 15 letniego chłopaka w dołku to powiedz mu:
"Poczekaj 3 lata ,do tego czasu daj mi spokój ,bo naprawdę zachowujesz się dziecinnie"
Alicja napisał/a:
Po kilku miesiącach mordowania się z masą nieodebranych połączeń i zapchaną skrzynką sprowokowałam go do uznania mnie za naprawdę straszną sukę i przestał się odzywać.
boję się Ciebie
aga2r napisał/a:
A Ty Source, przestań proszę już Nas pozdrwawiać bo trochę mnie to już denerwuje
Nie żeby mnie to denerwowało ale dziwnie tak kilka razy dziennie i do tego nie wiem skąd te pozdrowienia
Żelowa napisał/a:
To źle się domyślasz.
racja jest po Twojej stronie
_________________ Komu trzy tysiące lat
nie mówią nic,
niech w ciemności niewiedzy
żyje z dnia na dzień.
Nie ma czego. 3 miesiące prosiłam go, żeby już się do mnie nie odzywał, a przynajmniej nie robił tego dopóki nie zacznie się zachowywać jak facet, a on dalej mi się wyżalał. Musiałam go sprowokować, żeby inicjatywa zerwania znajomości wyszła od niego.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
kafka819, ja mam 18 lat prawie i jeszcze nie mialem dziwczyny. i sie nad soba nie uzalam chloapk w twoim wieku nie musi miec dzeiwczyny na zabioj sie, nie na tym to polega ;P przynajmniej dla mnie ;P
ja sadze ze jezeli chcesz z kims byc to musi miedzy wami byc to cos, takie zwiazki na sile nie maja zadnego celu, zadnej przyszlosci. to tylko strata czasu i pieniedzy.
powiedz mu to. a jezeli on szuka poprostu wrazen zwiazanych z dziewczynami to niech wybierze sie na dyskoteke co jakis czas. zaspokoji i swoje checi i nie narazi sie na nic nie potrzebnego.
_________________ It’s got to be, easy to see
What everyone takes out of me
Knocking me down, dragging me out
How did you end up in that crowd?
_________________ Zostaw to, nie szukaj problemów we wszystkim
Znajdź szczęście i daj je swym bliskim
Zostaw to, mija cenny czas, za kilka lat
Znów w tym samym miejscu powiesz - miałem zły start
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum