Ponieważ moi rodzice są świetni rozmawiam z nimi raczej o wszystkim choć czasem są tematy, których unikam tylko dlatego, że nie chce ich martwic np. O tym co dzieje sie w szkole, albo o jakiejś nie ważnej kłótni z kimś, ale ogólnie jak mam problemy to zawsze mogę sie do rodziców zwrócić.... Są ze mną zawsze szczerzy nie ukrywają przede mną niczego więc czemu ja bym miała to robić... Choć nie zawsze sie z nimi zgadzam zawsze ich wysłuchuje:P Po prostu rodzice są moimi przyjaciółmi....
Nie rozmawiam z nimi tylko na takie dość prywatne sprawy, typu jakieś rozterki związane z moimi znajomymi itd. Czasami mama zapyta o coś, jak widzi że jestem niewyraźna, więc zdawkowo mówię jej co jest i nie wnika w szczegóły.
Generalnie sporo z rodzicami rozmawiam, w miarę możliwości. Z tatą częściej o mojej przyszłości, a z mamą o domowych sprawach, rodzinie.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Wszystko zależy od sytuacji w domu, tzn. od tego jacy oni - rodzice - są. Nie mam z nimi zbyt szerokiego kontaktu, z matką jeszcze nawet nawet ale z ojcem duża część rozmów kończy sie raczej niezbyt pozytywnie i właśnie tu jest problem: Jak do ch*ja mam rozmawiac jeżeli on / oni jako jedyne właściwe uważają własne zdanie, a próba zrobienia czegoś po swojemu co im sie nie podoba lub kłóci się z ich poglądem na życie ew. dosadniejsze wypowiedzenie o czyms swojego zdania kończy sie stwierdzeniem ze mam alternatywę - zamknąć drzwi od zewnątrz ? Czasem teksty tego typu naprawdę dobijają, właśni rodzice k*rde rodzina w końcu i wystarczy ze sie synek który zawsze taki cichy byl lekko wyłamie to od razu sajonara.
Jak dla mnie to pomysł z wyniesieniem sie z domu jest jak najbardziej OK. - po co użerać sie se starszymi jezeli mozna isc na swoje. O ile mozna oczywiscie ? Na szczęscie niedlogo studia wiec droga bedzie stala otworem
pozdr.
_________________ "Jaki jest sens ludzkiego życia? Każda odpowiedź na to pytanie wiąże się z religią. Można więc spytać, czy w ogóle warto je zadawać? Odpowiadam, że człowiek, który uważa życie swoje i innych istot ludzkich za bezsensowne, jest nie tylko nieszczęśliwy, ale właściwie nie zasługuje na życie."
he ja na przykład dzisiaj,tzn już wczoraj gadałam z mama jak zrobić żołądki w sosie ,he, rózne są u mnie tematy, a z nowu z ojcem gadałam na ten temat,że powinnam jechać za granicę i tam się uczyć(brać przykład z siostry ) a nie tu dupsko kisić, hehe ni uja nie jade
jak wracam do domu, to opowiadam co się wydarzyło przez ost 2 tyg.
do tego mama codziennie dzwoni, że słyszy własciwie o wszelkich duperelach.
wczoraj jej opowiadałam jak to mnie wkurza pewna snobka.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3256
Wysłany: 18-11-2007, 18:56
W ostatnim czasie zawiodłam się na moich rodzicach. Oczekiwałam, że nie rozumiejąc mnie, będą się chociaż starali mnie wspierać w działaniach, które z mojego punktu widzenia dotyczyły mojego życia albo śmierci (duchowej).
Musiałam sobie jednak radzić sama i stawać nie tyle wobec obojętności, co wręcz ich oporu. Oczywiście udało mi się. Zawsze mi się udaje - wszystko.
Oni nie wiedzą jak bardzo to było dla mnie ważne i ile jeszcze mogłabym zrobić, ale nie da się nie zauważyć... nie mamy już o czym rozmawiać.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Nie rozmawiam o swoich problemach , gdyż gdy o tym z nimi gadam , to zaraz mama wyjeżdza mi z takimi słowami ,,Mogłeś postarać się to zrobić lepiej" albo ,,A nie mówiłam , nieprzykładasz się i takie sa wyniki" . Dlatego takie sprawy chowam dla siebie . A rozmawiam przeważnie o tym , co dziś w pracy rodzice robili , lub o dojzewaniu człowieka czy percepcji na życie , na świat . Oczywiście mogę na nich liczyć , ale żadko proszę o pomoc .
_________________ Miłośc to tylko uczycie przynależności
Nie rozmawiam z rodzicami, ot, jakoś się mijamy. Używamy w stosunku do siebie jedynie tylu słów, ilu wypowiedzenie jest niezbędne. Ot, "zrób obiad", "o której wstajesz". Nie przeszkadza mi to. Drażni mnie wręcz, gdy nagle któryś z rodziców pyta o coś osobistego bądź spoufala się. Za duża przepaść.
_________________ Żadnych objaśnień. Odsyłaczy.
Przypisów. Haseł.
Libacja milczących winorośli.
Wszystko zależy od tego
jak długo będziemy zawsze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum