Właśnie chciałam Ci zaproponować rysowanie dłoni. Żeby było ciekawiej- raz lewą raz prawą ręką swojej drugiej ręki. Rysując drugą ręką (w sensie lewą dla praworęcznych i odwrotnie) można nauczyć się brzydkich nawyków. Poza tym - szkielet. Najlepiej byłoby z natury. Szkoda, że nie chcesz się gdzieś zapisać na rysunek- to daje na prawdę dużo. I raczej nie zaczynaj od aktów- rysuj sobie koleżanki, z natury, nie ze zdjęć. No, chyba, że się zgodzą pozować nago ;P
Tylko postacie Cię interesują?
Pochwalę się: mam 5,5 z rysunku arch. Chyba jako jedyna na roku. Będę się tym podniecać do końca świata.
Lewą ręką to ja się chciałem nauczyć normalnie rysować. Wzmacnianie prawej półkuli etc. Ciężko było więc zaprzestałem, może wrócę.
jakkolwiek napisał/a:
Szkoda, że nie chcesz się gdzieś zapisać na rysunek
Samouk od zawsze we wszystkim. Nawet jeśli bym chciał, to w miejscowości, której mieszkam, wątpię bym coś takiego znalazł. Czasu mało by zasuwać do "metropolii" oddalonej o 20km.
jakkolwiek napisał/a:
I raczej nie zaczynaj od aktów- rysuj sobie koleżanki, z natury, nie ze zdjęć.
Pierwszy akt narysowałem chyba w wieku 10-12 lat. Nie wiem skąd się wzięło, ale już tak zostało.
jakkolwiek napisał/a:
rysuj sobie koleżanki, z natury, nie ze zdjęć. No, chyba, że się zgodzą pozować nago ;P
Problem taki, że ja koleżanek raczej nie mam. Znajomości w moim wypadku są zazwyczaj krótkotrwałe. Druga sprawa, że rysuję rzadko i się jakoś specjalnie "nie chwalę", że bazgram nocami. Połowa znajomych była by zaskoczona, że maluję, nie chciała by "pozować", tylko bym jakieś kwiatki, węże, noże, koty dla nich namalował. Już parę razy przeżyłem.
jakkolwiek napisał/a:
Tylko postacie Cię interesują?
Raczej. Żeby śmieszniej było, przede wszystkim kobiety.
Jakieś krajobrazy, martwa natura czy coś w tym guście zdarzało się. Warto brać pod uwagę że przez ostatnie 12miesięcy 3 rysunki nabazgrałem, więc wszystko co było wcześniej to stare dzieje.
Dla jednych mało, dla innych dużo. Ja na rysunek jeździłam 70km i jedną stronę, o 6 rano miałam autobus. I tak co tydzien przez rok, a później ze 2-3 razy w tygodniu. Fajnie było, bardzo miło wspominam. Jednak jakbym miała rysować tylko dla przyjemności, a nie dla wyższych celów pewnie nie chciałoby mi się tyle zapieprzać.
Jeśli chodzi o postać, to jest ona o tyle skomplikowana, że aby nauczyć się ją dobrze rysować trzeba mieć podstawy. Tj. jak umiesz rysować tkaninę (np. z martwych natur) umiesz już dobrze zrobić ubranie i łatwiej włosy idą. Jak umiesz konstruować różne bryły łatwiej jest załapać proporcje itd. Rysowałeś kiedyś rzeźby? Fajna sprawa
20 km, to jest tak malutko...
ja przez całe życie miałam 10 km do szkoły.
Całe liceum zapieprzałem 25km, no ale sam sobie szkołę wybierałem.
jakkolwiek napisał/a:
Ja na rysunek jeździłam 70km i jedną stronę, o 6 rano miałam autobus. I tak co tydzien przez rok, a później ze 2-3 razy w tygodniu.
Z tym, że pracuję od 7 do 15, albo od 15 do póki robota się nie skończy. Ciężko potem znaleźć czas na 60-90minut jazdy autobusem+czekanie na zajęcia+zajęcia.
Nie mówię, że jest to ponad moje siły, jest ponad moje chęci.
Co to moich umiejętności rysowania. Jestem typowym kopistom. Nie mam żadnych trudności z przelaniem tego co widzę na kartkę papieru, czy to martwa natura, czy człowiek. Jest to bardziej sztuczka umysłu(połączenie czegoś przypominające pamięć fotograficzną z zrzutowaniem tego na kartkę papieru coś jak on, tylko gorzej http://www.youtube.com/wa...ure=related)niż jakaś wyjątkowa umiejętność. Sam problem to mam prędzej z umiejętnościami manualnymi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum