Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8733 Skąd: Kraków
Wysłany: 02-01-2008, 15:40
powerbass napisał/a:
chyba nikt nie ma wątpliwości że takie rzeczy rozbudzają ciekawość w młodym wieku, co nie traktuje tego jako główny winowajca, po prostu na pewno to jest jednym z przyczyn ale na ile ma to wpływ na nie ukształtowany charakter to trudno powiedzieć.
Co zrobisz?
Spalisz gazety, ocenzurujesz filmy?
Zamkniesz córkę w wieży zamkowej, broniąc jej cnoty jak rycerz?
Nie lepiej wychować tak, by wiedziała, że 14 lat to nie jest najlepszy wiek na posiadanie dzieci?
Drażnią mnie ludzie, którzy unikają odpowiedzi na pytania swoich dzieci, np dotyczące powstawania dzieci.
Wszystkie tematy są dla dzieci, trzeba tylko wiedzieć, jak o tym opowiadać.
Moja siostra dostała w wieku 7-8 lat kolorową książkę, gdzie językiem odpowiednim dla dzieci było wytłumaczone skąd się biorą dzieci, skąd się bierze kupa, choroby i jak zdrowo się odżywiać.
Dzieci trzeba wychowywać od małego, a nie budzić się jak zaczyna się buntować w wieku gimnazjalnym.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Mnie sie tam wydaje ze to bardziej wynika z papki medialno komputerowej jaka jest podawana dzieciom teraz. Kiedys nie bylo tak ltwo miec kompa, net byl marzeniem a tivi dawalo naprawde ograniczone programy a video bylo luksusem nowobogackim. Dzieci byly kreatywne i nie krecilo ich poznawanie sexu z nudy i przeloadowania bodzcami jakie sa teraz wszedzie. Owszem rozkladowki sie ogladalo, marzylo sie, opowiadalo kumplom o technikach masturbacji ale nie upijalo sie kolezankem byle je przeleciec i te kolezanki zyly wizja romatycznej milosci jaka sie brala od Kena i Barbie ktorymi sie bawialo jeszcze w 6-7 klasie podstawowki. Na etapie 7-8 klasy zaczynaly sie fascynacje i wielka podnieta chodzeniem za reke a ne mysla przewdonia "kiedy on mnie przeleci". Mlody szukal emocji, motyli a nie kufa sexu...
Wiek: 17 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4432 Skąd: Kraków
Wysłany: 02-01-2008, 18:56
powerbass napisał/a:
mówią po prostu swoim córkom z góry że jesteś za młoda na dyskoteki w klubach oraz chodzenie z chłopakiem, po za tym chodzenie nie mówi być aż takie oficjalne
mam koleżanki których mamy tak mówiły, w większości przypadków sprawdziła się zasada że im krótsza smycz tym większa chęć jej zerwania (na złość mamie odmrożę sobie uszy) wychowanie dziecka to skomplikowana sprawa, powinna opierać się na kompromisach, wspólnie ustalonych zasadach i akceptacji potrzeb i wymagań obu stron i przede wszystkim, a nie na zakazach i zakazach. Poza tym kiedy miałam 14 lat i słyszałam że jestem na coś za mała (samo to słowo przyprawiało mnie o apopleksję) robiłam wszystko żeby pokazać ze tak nie jest. Na szczęście moja mama wiedziała że lepiej pozwolić na trochę niż zakazać wszystkiego. Pierwszego mojego chłopaka (miałam wtedy 13 lat, on był 2 lata starszy, co daje całe 15) polubiła i zaakceptowała, pojechaliśmy nawet na narty na 2 dni z moim starszym bratem, czyli praktycznie bez kontroli i ani nam nie przyszło o głowy żeby uprawiać seks, ani jej żeby nas o to podejrzewać. Przesadzać nie należy w żadną stronę
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
Mnie sie tam wydaje ze to bardziej wynika z papki medialno komputerowej jaka jest podawana dzieciom teraz.
A ja właśnie nie wiem co jest powodem szybkiego rozpoczynania współżycia. Mogą to być media - w końcu wszędzie mówi się teraz o seksie. Niestety dzieci nie mają teraz innych rozrywek prócz komputera i telewizji. Zgadzam się z Tobą - kiedyś było się bardziej kreatywnym. Sama szyłam wymyślne ubranka dla lalek, robiłam im meble z kartonów itd, itp. Miałam głowę pełną pomysłów! A patrząc na to co się dzieje teraz nie mogę wyjść ze zdziwienia... Tylko telewizja, komputer, internet - w kółko to samo! Jednak gdy byłam młodsza też korzystałam z tych dóbr cywilizacji... Moje pokolenie również, a jednak różni się ono stanowczo od młodszych roczników. Więc czy to jest powód? Może chodzi tu o zapracowanych rodziców, którzy nie mają czasu dla dzieci, a seks to dla nich temat tabu? Osobiście wiele o antykoncepcji dowiedziałam się z lekcji WDŻ-tu, ale także z internetu. Nie wyobrażam sobie rozmawiać na ten temat z mamą:/ Założę się, że nie ja jedna.
Osobiście uważam, że młodzież mimo przemówień rodziców tak czy tak będzie rozpoczynać współżycie w młodym wieku. Gdy jest się nastolatkiem czasem nie myśli się racjonalnie - młode dziewczyny ulegają facetom, myśląc że w ten sposób ich związek się nie rozsypie, źródłem pierwszego razu bywa ciekawość... Owszem, edukacja seksualna może trochę opóźnić moment pierwszej inicjacji seksualnej, ale nie na tyle, żeby znikł problem nastolatek w ciąży. Sądzę, że za mało mówi się o antykoncepcji. Lekcje wychowania do życia w rodzinie miałam w 1 i 2 klasie gimnazjum - byłam wtedy stanowczo za młoda na myślenie o seksie. Zaś w liceum nie mówiło się o tym wcale. Brakowało zajęć, podczas których ktoś mówił nam jak "ustrzec się" przed niechcianą ciążą. I jak tu się potem dziwić, że 16, 17, czy 18-latka nie ma pojęcia kiedy ma owulację i razem ze swoim facetem nie wie jak kto możliwe, że ma dziecko ze stosunku przerywanego?
Mnie sie tam wydaje ze to bardziej wynika z papki medialno komputerowej jaka jest podawana dzieciom teraz. Kiedys nie bylo tak ltwo miec kompa, net byl marzeniem a tivi dawalo naprawde ograniczone programy a video bylo luksusem nowobogackim. Dzieci byly kreatywne i nie krecilo ich poznawanie sexu z nudy i przeloadowania bodzcami jakie sa teraz wszedzie.
Gabi widzisz, koleżanka się ze mną zgadza, lecz Ty również masz racje z tym wychowaniem. Oczywiście siłą nic nie zdziała, jak będzie chciała się ciupciać to to zrobi.
**MJ** napisał/a:
powerbass napisał/a:
mówią po prostu swoim córkom z góry że jesteś za młoda na dyskoteki w klubach oraz chodzenie z chłopakiem, po za tym chodzenie nie mówi być aż takie oficjalne
MJ napisał/a:
mam koleżanki których mamy tak mówiły, w większości przypadków sprawdziła się zasada że im krótsza smycz tym większa chęć jej zerwania (na złość mamie odmrożę sobie uszy) wychowanie dziecka to skomplikowana sprawa, powinna opierać się na kompromisach, wspólnie ustalonych zasadach i akceptacji potrzeb i wymagań obu stron i przede wszystkim, a nie na zakazach i zakazach.
no nie zgadzam się z Tobą, że im krótsza smycz tym bardziej się chce "zjeść zakazany owoc" lecz uważam że nie specjalnie zrobią sobie bachora w młodym wieku. Zrobić na złość to może w mniejszej wagi rzeczach.
Bardzo ważne jest to jak matka wychowa swoje dziecko.Jeśli nie mówi swojemu dziecku od małego:"nie rób tego, bo to złe", nie wpaja w niego zasad moralnych to może wydać się śmieszne, lecz często tak bywa, że takie dziecko nawet nie wie, że to co robi jest złe. Właśnie w połączeniu z chorym przedstawieniem seksu w mediach i w prasie jako coś szybkiego, bez zobowiązań, oderwany zupełnie od miłości. Seks uważa się w mediach jako czynność, z którego czerpie się samą przyjemność. Od małego taka dziewczyna myśli, że 14 lat to już można się kochać, że to norma. W pewnym sensie mass media ją wychowują jeśli nie robi tego matka.
**MJ** napisał/a:
Na szczęście moja mama wiedziała że lepiej pozwolić na trochę niż zakazać wszystkiego. Pierwszego mojego chłopaka (miałam wtedy 13 lat, on był 2 lata starszy, co daje całe 15) polubiła i zaakceptowała, pojechaliśmy nawet na narty na 2 dni z moim starszym bratem, czyli praktycznie bez kontroli i ani nam nie przyszło o głowy żeby uprawiać seks, ani jej żeby nas o to podejrzewać. Przesadzać nie należy w żadną stronę
MJ, mama Ciebie dobrze wychowała i Ci ufa. Jeśli by się bała, że będzie "wpadka" to by Cię nie puściła. Poza tym jechałaś z bratem. Trzymanie tak jak mówiłaś na krótkiej smyczy nic nie zmieni, jeśli będziesz to chciała zrobić to i tak to zrobisz.
Ostatnio zmieniony przez powerbass 02-01-2008, 21:20, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 17 Dołączyła: 31 Mar 2006 Posty: 4432 Skąd: Kraków
Wysłany: 02-01-2008, 21:00
-
[ Dodano: 02-01-2008, 22:19 ]
powerbass napisał/a:
Zrobić na złość to może w mniejszej wagi rzeczach.
Wcale nie, te mniejsze rzeczy generują te większe.
powerbass napisał/a:
Jeśli nie mówi swojemu dziecku od małego:"nie rób tego, bo to złe", nie wpaja w niego zasad moralnych to może wydać się śmieszne, lecz często tak bywa, że takie dziecko nawet nie wie, że to co robi jest złe
Nie neguje potrzeby wychowywania i nie mówię że należy pozwalać na wszystko. Zaznaczam tylko że dzieckiem należy sterować umiejętnie, smycz, nawet ta bardzo krótka przy niewielkim wysiłku może stać się niewidoczna, a to minimalizuje skalę buntu.[quote="powerbass"] Zależy co kto ogląda, jakiego radia słucha i jaką prasę czyta. Ach jakże szczęśliwym byłam dzieckiem, wychowując się bez telewizora
powerbass napisał/a:
Trzymanie tak jak mówiłaś na krótkiej smyczy nic nie zmieni, jeśli będziesz to chciała zrobić to i tak to zrobisz.
owszem zmieni, odniesie skutek przeciwny od zamierzonego. Prędzej czy później.
Poza tym, abstrahując od wychowania i rodziny, w przedziale wiekowym o jakim dyskutujemy rodzice są tak naprawdę bardziej wrogami niz autorytetami, największy, decydujący wpływ ma towarzystwo.
_________________ Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
Imię: Wooof
Wiek: 20 Dołączył: 07 Lip 2006 Posty: 2019 Skąd: z okolicy
Wysłany: 17-03-2008, 16:44
dma22 napisał/a:
ale to jest naprawde chore...
wedlug ciebie dziecko to choroba? wiele ludzi duzo by dalo zeby tak zachorowac.
zgadzam sie ze tak mlody wiek nie jest odpowiedni ale jesli juz tak sie zdarzy to chyba trzeba sie pogodzic.
_________________ Witam w rzeczywistości...
KOCHAM OLEŃKE :-*
Nie dbam o wasz szacunek...
Misja zyciowa: ignorowac prowokatorow i ludzi pustych, bo oni i tak zgina z wlasna glupota.
wedlug ciebie dziecko to choroba? wiele ludzi duzo by dalo zeby tak zachorowac.
zgadzam sie ze tak mlody wiek nie jest odpowiedni ale jesli juz tak sie zdarzy to chyba trzeba sie pogodzic.
Chora jest sytuacja kiedy dzieci mają dzieci.
Omg. -.-
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
córka mojej koleżanki ma dziś pierwsze urodziny, pamiętam bo w dzień św. Patryka się urodziła. sto lat, sto lat . koleżanka- tegoroczna maturzystka.
głupio, ale dała sobie ze wszystkim radę.
Ceemka napisał/a:
Moze to po części brak świadomości, głupota albo zbytnia wiara w szczęście.
wydaje mi się, ze 2 i może 3 opcja pewnie sa najbliższe prawdzie.
nie wiem jak człowiek musiałby się starać, żeby teraz być nieuświadomionym.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum