Wiek: 20 Dołączyła: 21 Sie 2006 Posty: 1932 Skąd: wiesz?
Wysłany: 24-08-2006, 10:05
Ja uważam, że kazdy ma uczucia i każdy ma prawo płakać i nie ma w tym nic złego. I jeśli to facet płacze, to myśle, że naprawdę musiało go coś bardzo zranić. Uważam też, że facet nie powinien płakać z byle powodu i co chwile bo sorki, ale ja nie chcę być nianiką dla faceta. Chcę się nim opiekowac, ale to on powinien byś silniejszy niż ja. No po prostu bym chciała żeby potrafił zachowac zimną krew i dla mnie ciągły płacz faceta to nie za bardzo
_________________ nie żyję wczorajszym dniem.
nie oddycham wczorajszym powietrzem.
Bardzo sobie cenię takie "męskie łzy". W sumie to nie często je widzę, ale czasami sa bardzo na miejscu. I widząc płaczącego chłopaka/mężczyzne nie myślę - "Mięczak."
Pamiętam dwa szczególne momenty, w których zobaczyłam płaczącego przedstawiciela płci "brzydkiej".
Raz - rok z hakiem temu. Mój tata, który naprawdę nigdy nie płacze. Po rozmowie ze mną. Chwyciłam największego doła w moim życiu, wyglądałam, jak spuchnięty od płaczu worek na kości. Zaczął myśleć. Chyba podejrzewał, że mam samobójcze myśli. Ale wtedy wszyscy troje (ja, tata i mama) płakalismy. I to nas połączyło.
Dwa - ślub brata mojego chłopaka. Tam też wszyscy ryczeli. Siedzieliśmy jako jedyni w tej ławce i nie musieliśmy się powstrzymywać. Dało mi to do myślenie i jak poprzednio, przez ten "incydent" staliśmy się sobie bliżsi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum