"Rozmawiają 3 blondynki jedna mówi:
- Ale ja jestem chuda. Koniecznie muszę zgrubnąć.
Druga mówi:
- Ale ja jestem gruba. Koniecznie muszę schuść.
A na to trzecia:
- Wy w ogóle nie umiecie poprawnie mówić. Jak sie was słucha to można ze śmiechu pęc."
Ideały nie mają kompleksów. Więc ich nie posiadam.
Ostatnio zmieniony przez alanho 04-01-2008, 15:17, w całości zmieniany 1 raz
Kompleksy mi obce nie są, co nie znaczy, że jestem jakoś strasznie zakompleksiona.
Jakoś staram się zauważać u siebie raczej te dobre strony, z gorszymi 'walczę' albo przykam na nie oko.
Nie znoszę swoich włosów, chciałabym mieć proste i długie i zdrowe, to przede wszystkim. Nie wspomnę o tym, że ucieszyłabym się strasznie, gdybym zrzuciłą parę kilo tu i tam. Prostymi nogami też bym nie pogardziła.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Miałam dawniej jakieś kompleksy, nawet nie pamiętam jakie one były. Wyleczył mnie z nich wszystkich mój chłopak swoją miłością.
Miłość chyba zwykle leczy takie głupie rzeczy...
Miłość jest jak piękna tkanina, która je przykrywa. Coś jak pozytywne myślenie.
U większości polega to na "nie będę myślał o tych wszystkich złych rzeczach, które mogą się jutro wydarzyć. Nie będę myślał o tym że dostane zje*** od szefa, ze żona będzie miała pewnie okres i że znowu będę musiał użerać się z teściową. Wolę zastąpić te myśli wyobrażeniami o jutrzejszym wyjściu do pubu etc".
Jest różnica między odwróceniem głowy w drugą stronę a faktycznym pozbyciem się kompleksów.
Fajnie to wygląda gdy kobieta zostaje porzucona i te wszystkie wyleczone kompleksy wracają.
Nieczajew napisał/a:
Ideały nie mają kompleksów. Więc ich nie posiadam.
Jetem lepszy bo przezwyciężyłem własne kompleksy. Ideał^2.
Source, Tobie nie wystarczy napisać "nie mam kompleksów"?
No nie mam, nawet jeśli niektórzy twierdzą, że powinnam, bo bywają i tacy, co mówią, że jestem najgorszym człowiekiem, którego poznali. Że jestem gorsza od zwykłego mordercy, bo jestem toksyczna i wpuszczam do środka komuś swój jad, który zabija powoli i bardzo boleśnie.
Nie można brać wszystkiego do siebie. Ani też pewne rzeczy, jakieś nawet wady, zwykle nie są warte tego, by były przyczyną kompleksów.
Swoją drogą - nie znoszę towarzystwa silnie zakompleksionych osób. Są agresywne, zaczepne, chwiejne i dziwne.
Posiadam. Niestety jest ich duża ilość. Chociaż w zasadzie nie są to kompleksy, tylko wady. Kompleksy są zazwyczaj wyimaginowane, a ja zdaję sobie po prostu sprawę co we mnie złe.
Kompleks - zbiór myśli, słów, wyobrażeń silnie skojarzonych z pewną inną ważną i silnie zabarwioną emocjonalnie myślą, która zwykle bywa wyparta ze świadomości, stłumiona (myśl taką zwie się niekiedy jądrem kompleksu)
Nie mam. Jestem pełny niedoskonaleń, które akceptuje.
Żeby było fajnie i "filozoficznie" sięgnę sobie do Kung Fu.
Pewnie wszyscy słyszeli o Bruce Lee, pewnie większości obiła się też o uszy technika, którą opracował: Jeet Kune Do. Bruce opisał min 6 podstawowych porażek (Six Deseases), które powodowane są przez błędne przekonania. Tą na której chcę się oprzeć jest:
Potrzeba pozbycia sie wszystkiego co sprawia klopot (The desire to get rid of whatever disease one is affected by)
Żeby było krócej przeskoczę natychmiast to Filozofii Zen, która mówi jasno i wyraźnie:
Jeżeli nie będziemy dopuszczać do świadomości swoich niedoskonałości, nie będziemy potrafili w pełni wykorzystywać swych zalet. Tylko ZRÓWNOWAŻONA świadomość swoich wad i zalet kształtuje naszą AUTENTYCZNOŚĆ.
To w sumie było by chyba na tyle. Dziękuję za uwagę.
Harlequin napisał/a:
Source, Tobie nie wystarczy napisać "nie mam kompleksów"?
Słynę z zadawania pozornie głupich pytań, skoro już tak dopytujesz to i Tobie zadam kilka.
1)Dlaczego uważasz że nie masz kompleksów?
2)Co robisz żeby ich nie mieć?
3)Co robisz żeby wiedzieć, czy je masz czy nie?
4)Po co Ci wiedza, odnośnie tego, czy je masz?
5)Jak tą wiedzę wykorzystujesz?
1)Dlaczego uważasz że nie masz kompleksów?
2)Co robisz żeby ich nie mieć?
3)Co robisz żeby wiedzieć, czy je masz czy nie?
4)Po co Ci wiedza, odnośnie tego, czy je masz?
5)Jak tą wiedzę wykorzystujesz?
1) Po prostu żaden kompleks mnie nie męczy, nie mam żadnych oporów do różnych rzeczy, które często wynikają z kompleksów.
2) Nic szczególnego.
3) Jak wyżej.
4) Ta wiedza po prostu jest - nie muszę nic z nią robić, szczególnie w związku z tym, że nie jestem zakompleksiona.
5) Gdybym miała kompleksy, używałabym ich do dołowania się, a że nie mam to nic w tej kwestii nie robię.
Tak, Source, te pytania były głupie i nawet wcale nie pozornie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum