Zauważyłam na forum, że wiele osób miało okazję już widzieć ten film, jak również wiele ma zamiar się z nim zapoznać.
Podobno dla większości ludzi nie pozostaje tak zupełnie obojętny.
A jakie są wasze odczucia w związku z tym filmem Andrzeja Wajdy?
Film, jak film. W sumie poszłam po to, żeby przybliżyć sobie obraz tamtych czasów i tych momentów. Co roku przeżywam sprawę zbrodni w Katyniu na nowo. I ten film był mi potrzebny, bo czytanie tylko artykułów i suchych faktów w podręcznikach, to nie to samo. Chociaż powiem szczerze, że przydałby mi się wyjazd w tamte strony...
To, co zobaczyłam wywarło na mnie ogromne wrażenie. Obraz tej zbrodni wcisnął mnie w fotel. Wczuwałam się w rolę tych ludzi.
Rozpacz, tęsknota za tymi pomordowanymi, niewinnymi ludźmi. A później strach i to, jak się modlili w ostatnich momentach. To było straszne. Wyszłam z kina roztrzęsiona.
Nie znam się na filmach. Nie mogę powiedzieć, czy było dobry, czy nie, bo nie chodziło o to. To akurat było najmnie ważne.
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
nie żałuje ze na niego poszłam, zobaczylam jak to wszystko wyglądało i przybiżyłam sobie historie. Straszne było jak ich mordowlai widzisz juz trupy a oni Ci szczelaja w tył glowy.. makabra..
choc mam jedno ale do tego filmu. pierwsza częśc filmu nie jest zbyt ciekawa..
_________________ Więc może mam Ci za rapować żebyś kochał mnie ponad to?
Nie będę miłością Twojego życia,choćbym zdołała podpalić oceany.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9298
Wysłany: 08-10-2007, 21:58
Wiedziałam ze wcześniej lub później ten temat powstanie.
Jestem przerażona, bo na mnie ten film nie zrobił żadnego wrażenia.
Jedyne co mi uświadomił to jakie mam luki w historii i że prawie w ogóle nie znam najważniejszych okresów, bo zawsze jakoś były pomijane na historii.
Spodziewałem się czegoś lepszego. Coś przed seansem dyrektor kina gadał, że niektórzy nie wytrzymują i bladzi wychodzą z kina. Nie wiem czego tam można nie wytrzymywać.
Film, niczego nowego nie pokazał - tragedia rodziny przed, po i podczas wojny, traktowanie ludzi jak bydło etc. Znudziły mi się takie obrazy.
Gra aktorska nie najgorsza. Szczególnie wspomnianego Andrzeja Chyry - ale ten ma po prostu talent i twarz stworzoną do tragedii/grania pijanego.
I dlaczego na litość boską, w polskich filmach musi być zrąbana przynajmniej 1 scena?! (Gdy sowieci zasypują groby Katyńskie, na nogach jednych ze zwłok można zauważyc adidasy -_- -Pod sam koniec filmu )
Film, nie wzbudził we mnie specjalnych uczuć. O wiele bardziej trafiał do mnie np... Pianista - jeśli chodzi o wojnę.
Katyń jest... "Niespecjalny". Ot film jak film.
_________________ Odszedłem bez pożegnania. ~.~
Adieu.
Dziękować miłym i mniej-miłym.
Katyń - średnio mi sie podobał, nie spodziewalem sie tego co zobaczylem, przegadany ten film, kilka niepotrzebnych scen, spodziewalem sie bardziej pokazania zycia zołnierz i ich losu przed smiercia w Katyniu, ale taka wizje mial rezyser, za to bardzo fajny jest klimat no i gra aktorow tez cacy wyszla w szczególnosci Andrzeja Chyry; 5/10
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
O wiele bardziej trafiał do mnie np... Pianista - jeśli chodzi o wojnę.
Mam podobne odczucia.
Kiedy widziałam zajawkę w kinie kilka miesięcy temu, to spodziewałam się czegoś lepszego. Aczkolwiek w czasie seansu trochę mną targało, jak sobie myślałam, jak Polacy byli traktowani, jak człowiek potrafi być dla drugiego katem, jacy sku*wiele żyli i żyją na świecie. Często mną tak telepie podczas tego typu filmów. Nasila to również zachowanie moich rówieśników, którzy po zapaleniu światła komentują głośno: "E, głupi ten film", bo nie rozumieją w ogóle "o co kaman", posługując się tym wspaniałym sformułowaniem o.O Zastanawiam się czy ja jestem jakaś inna, bo mnie tak rodzice wychowali, że czuję ogromny respekt dla ludzi, którzy ginęli w czasie wojny i generalnie dla ludzi, którzy byli zdolni oddać życie za ojczyznę, za to żebyśmy teraz byli wolni, czy oni są zwyczajnie głupi -.- Się wyżyłam. Banda ignorantów.
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2564 Skąd: Radom
Wysłany: 12-10-2007, 16:51
Bardzo chciałam obejrzeć ten film, ze względu na jego tematykę. Lubię historie a szczególnie ten burzliwy XX w. jeśli chodzi o film to mi się podobał. Nie znam się na filmach nie przykuwałam jakieś szczególnej uwagi do szczegółów, jakiś niedociągnięć czy wpadek. Poprostu chciałam przybliżyć sobie historię Katynia, dzięki temu filmowi łatwiej byłoby mi zrozumieć tragedię tego wydarzenia i tylko tego oczekiwałam.
Civrill napisał/a:
O wiele bardziej trafiał do mnie np... Pianista - jeśli chodzi o wojnę.
mi najbardziej podobał się film "Życie jest piękne"
hmmm... no o filmie było głośno i zdania na jego temat jak zawsze były podzielone lecz więcej osób było chwalacych film, mimo to nie oglądałem tego filmu ponieważ nie miałem okazji czy też czasu no ale cóż, w weekend jak narazie zamierzam go obejrzeć więc raczej wypowiem się bardziej obiektywnie na temat filmu
Niestety "Katyń" został ogłoszony arcydziełem juz przed premierą. Jego "cudowność" polega na tym, że młodzież szkolna hurtowo chodziła na ten film. Scena z plakatem z "Antygony" u prawdziwych kinomanów może wywołać odruch wymiotny Ja osobiście nic z niego nie wyniosłam, bo o Katyniu kiedyś cos się tam czytało. Już więcej dało mi przeczytanie "Viagry Mać" która kupiłam w Empiku przed seansem.
Ale jedna scena wybija się ponad cała reszte: ostatnie 20 minut to naprawdę jedno z lepszych zakończeń jakie widziałam. Dosłownie wbija w fotel. Podobny efekt wywołały na mnie tylko koncówki "Pociągu życia", "Na Zachodzie bez zmian" i filmy Herzoga.
_________________ pod światło widać jak bardzo się różnimy.
Ostatnio zmieniony przez merel 29-10-2007, 22:02, w całości zmieniany 1 raz
Jak dla mnie film był strasznie nudny, wiadomo - komedi z tego nie zrobią, ale jakby przyspieszyli bieg wydarzeń i dodali trochę faktów (bo na pewno nie podali wszystkich) to byłoby lepiej.
_________________ \m/ _/....\_ \m/
_ \ _(O_o)_ / _
------------------
Najpierw był chaos... potem poszedłem do sklepu, kupiłem dwie nalewki, stworzyłem świat i było ok.
------------------
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9298
Wysłany: 30-10-2007, 12:28
Nibylandia napisał/a:
Scena z plakatem z "Antygony" u prawdziwych kinomanów może wywołać odruch wymiotny
Co było na tym plakacie bo jakoś nie umiem sobie przypomnieć, co raczej oznacza że nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, chodź nawet wiem gdzie był.
Jedyne co mnie obrzydziło to ta operacja na samym końcu ale to dlatego że ogólnie nie mogę patrzeć na takie rzeczy.
Jedyne co mnie obrzydziło to ta operacja na samym końcu ale to dlatego że ogólnie nie mogę patrzeć na takie rzeczy.
Patrząc na twój avatar stwierdziłbym inaczej
A wracając do tematu, własnie - o co chodzi z tą Antygoną?
_________________ \m/ _/....\_ \m/
_ \ _(O_o)_ / _
------------------
Najpierw był chaos... potem poszedłem do sklepu, kupiłem dwie nalewki, stworzyłem świat i było ok.
------------------
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum