Właśnie spożywam kanapkę na bazie chleba kołodziej, masło-margaryny Masmix, sera masdamer, pieczarki i pomidora oraz dodatków soli, pieprzu i majonezu Winiary. Dręczy mnie pytanie czy jest to potrawa, czy może przekąska?
Argumenty potwierdzające pierwszą tezę są mocne i bardzo przekonujące (jest to mój ostatni posiłek dnia dzisiejszego jak i jutrzejszego i pojutrzejszego, ponadto jest on, tak na wypadek wątpliwości, bardzo sycący). Aczkolwiek przełykając kolejne kęsy mojej przepysznej doprawdy kanapki, czuję swoisty wewnętrzny bunt, wszak czymże jest posiłek, jeśli nie daniem, które dzięki sile grawitacji i ruchom perystaltycznym trafia w głąb mego organizmu i jest odczuwany przeze mnie jako spełnienie potrzeb fizjologicznych? Czy kanapka jest w stanie w ten sposób mnie zaspokoić?!
Myślę, że tak naprawdę kanapka pełni rolę gradientu pomiędzy przekąską a potrawą! Nie próbujcie zaszufladkować jej do którejś z powyższych kategorii, gdyż na tym etapie rozważań granice między owymi dwiema definicjami zacierają się!
Dodatkowo mierzi mnie nieścisłość definicji kanapki na Wikipedii i pragnę nadmienić, iż może być ona w równej mierze przyrządzona na bazie chleba, jak i krakersa! W XXI w. pojęcie "krakers" nie jest chyba komukolwiek obce. No proszę! Czyżbym w tak szanującej się encyklopedii, jaką, jak mniemam, jest Wikipedia, nie uświadczyła definicji KRAKERSA? Iście bulwersujące.
to zależy od człowieka.
jeden się naje kanapką i jest to dla niego potrawą.
a inny musi zjeść takich kanapek 5, żeby nie być głodnym, wtedy to jest przekąska.
osobiście twierdzę, ze jest to w pewnym sensie potrawa.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum