A ja własnie lubie szkołę uwodzenia choć co prawda nie należy to do moich najbardziej ulubionych filmów to uwazam ze jest swietny, zaznaczam jednak że tylko 1 bo dwójka to jakaś parodia.
dlaczego lubię czesć 1?
1.Wydaje mi się ze film doskonale opowiada o zakale XXI wieku- powierzchownym traktowaniu miłości i ujmowaniu jej tylko w sensie fizycznym, rozpuscie wśrod elit a zwłaszcza bogatszych dzieciaków,cynizmie, wyrachowaniu.Gdzieś nawet czytałam ze przyrodnia siostra jednego z bohaterów to odpowiednik przebiegłej markizy de Merteuil, jej książkowej odpowiedniczki- a wlasciwie jej współczesna podobizna.Film ma doskonały klimat ale polecany tylko dla tych którzy są w stanie go zrozumieć dla innych zawsze będzie to wypacykowaną komedią dla bogaczy (tylko jak coś może być komedią gdy kończy się tragicznie?) Film jest dobry tylko trzeba go zrozumieć.
2.Najlepszy moment z tego filmu to moment puszczenia Bitter Sweet melody w momencie wychdzenia uczniów z kościoła kiedy catherina wybiega za nimi spoglada na wszystkich a z naszyjnika dyrektor szkoły wysypuje jej amfetaminę.. (czy tez raczej kokaine sory w koncu to bogaci ludzie)
3.Dobrze zagrali aktorzy->Swietna kreacja Sarah Michelle Gellar w roli Catherine-okrutnej intrygantki.
.Bardzo dobrze zagrał też Ryan Phillippe-ogolnie podoba mi się psychologia jego postaci i jego przemiana ,podoba mi się tez Selma Blair w roli niedoswiadczonej idiodtki.
4.Ten film po raz pierwszy ogladałam w młodosci i trochę mi ją on przypomina
a szkoła uczuć?
mam do tego filmu mieszane uczucia-ktoś dobrze powiedział ze to zbyt ckliwy film a głowna bohaterka jest tak przerysowana i tak cudownie idealna ze powinna się raczej znależć w zakonie niż w objęciach takiego fajnego towarka.
Lubię oglądać jedynie poczatek tego filmu-no może tak do połowy bo ten chlopak grający tam jest mmm...pierwsza klasa.
Ostatnio zmieniony przez Leilani 17-01-2007, 18:10, w całości zmieniany 1 raz
Imię: po prostu lika
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Kwi 2006 Posty: 1484 Skąd: Śląsk
Wysłany: 17-01-2007, 20:13
Cytat:
A ja własnie lubie szkołę uwodzenia choć co prawda nie należy to do moich najbardziej ulubionych filmów to uwazam ze jest swietny, zaznaczam jednak że tylko 1 bo dwójka to jakaś parodia.
no mi jedynka się podobała. Ale dwójka ( która tak na prawdę jest niby pierwszą częścią) jest głupia.
Leilani napisał/a:
Najlepszy moment z tego filmu to moment puszczenia Bitter Sweet melody
noo - ta piosenka dużo robiła w tym momencie. Zresztą lubię ta piosenkę
_________________ "Czasem wystarczy tylko cisza.
Aby zrozumieć jedno słowo..."
1.Wydaje mi się ze film doskonale opowiada o zakale XXI wieku- powierzchownym traktowaniu miłości i ujmowaniu jej tylko w sensie fizycznym, rozpuscie wśrod elit a zwłaszcza bogatszych dzieciaków,cynizmie, wyrachowaniu.Gdzieś nawet czytałam ze przyrodnia siostra jednego z bohaterów to odpowiednik przebiegłej markizy de Merteuil, jej książkowej odpowiedniczki- a wlasciwie jej współczesna podobizna.Film ma doskonały klimat ale polecany tylko dla tych którzy są w stanie go zrozumieć dla innych zawsze będzie to wypacykowaną komedią dla bogaczy (tylko jak coś może być komedią gdy kończy się tragicznie?) Film jest dobry tylko trzeba go zrozumieć.
Dziękuję za przedstawienie najbardziej naciąganej interpretacji w dziejach kina. Nie wiem czy wiesz ale sama próba przedstawienia w jakimkolwiek filmie problemów współczesnego świata nie oznacza, że zostaną one pokazane w sposób przynajmniej przyzwoity. Nie mam nic do filmów młodzieżowych, lubię sobie od czasu do czasu jakiś obejrzeć. Nie lubię jednak, gdy ktoś próbuje mnie na siłę przekonać, że banalne i przewidywalne romansidło jest poważnym i pouczającym dziełem. W ,,Szkole uwodzenia'' chodziło o to by pokazać wielką miłość przystojnego chłopaczka i ładnej dziewczyny. Większość hollywoodzkich schematów została zachowana: chłopak może mieć każdą, ona jest cnotką niewydymką, on się w niej zakochuje, postanawia się zmienić, ale na koniec niestety ginie. Film miał sprawić, że zbuntowane trzynastki zaczną dostawać orgazmu na sam dźwięk nazwiska Ryan Phillipe. I to się udało. Próbowano wprawdzie wcisnąć w fabułę jakąś krytykę stylu życia elit, próbowano poruszyć jakieś poważne tematy. Niestety Hollywood rządzi się swoimi prawami, film dla nastolatków nie może być filmem wymagającym głębszego zastanowienia. Gdyby film ten pozostał tym czym być powinien a więc zwykłym romansidłem dla nastolatów - nie czepiałbym się o słaby scenariusz, aktorów i reżyserię. Prawdopodobnie szybko zapomniałbym, że coś takiego jak ,,Szkoła uwodzenia'' w ogóle istnieje. Niestety, komuś zachciało zrobić film będący jednocześnie melodramatem spod znaku ,,Teen Movie'' a także poważną rozprawą na tematy moralno - egzystencjalne. W ten sposób ,,Szkoła uwodzenia'' stała się niedorozwiniętą hybrydą jednego z drugim.
Leilani napisał/a:
3.Dobrze zagrali aktorzy->Swietna kreacja Sarah Michelle Gellar w roli Catherine-okrutnej intrygantki.
.Bardzo dobrze zagrał też Ryan Phillippe-ogolnie podoba mi się psychologia jego postaci i jego przemiana ,podoba mi się tez Selma Blair w roli niedoswiadczonej idiodtki.
Ten cytat powinien być jednym z faworytów w plebiscycie ,,Złote usta''. Sarah Michelle Gellar chciała zagrać intrygantkę idealną, niestety umiejętności aktorskie ma takie, że obsadzać ją można conajwyżej w roli Buffy, łowcy wampirów. Jej repertuar ogranicza się do jechania cały czas na jednej minie, mówiącej nam jaka to ona jest zła i pełna pogardy dla całego świata. Z resztą to nie tylko jej wina ale także scenarzysty, który stworzył postać tak przerysowaną, że wszelkie jej poczynania sprawiają wrażenie żywcem wyjętych z brazylijskich telenowel, w których każda postać jest albo do przesady dobra albo jest diabłem w ludzkiej skórze. Taka ,,Femme Fatale'' dla ubogich. Co innego z Phillipem który aktorem jest dobrym, ale zamknięty w hollywoodzkich schematach i słabym scenariuszu nie był w stanie sprawić, że jego postać przynajmniej będzie sprawiała wrażenie wiarygodnej. Przewagę nad Gellar ma taką, że gra trzema minami. Może i reżyser ze scenarzystą mieli jakiś głębszy zamysł ale nie zwrócili uwagi na to, że dobre chęci nie wystarczą do tego, żeby z kiczowatego filmidła zrobić arcydzieło.
_________________ I oto ujrzałem, koń trupioblady, a imię siedzącego na nim śmierć. I piekło szło za nim.
Sarah Michelle Gellar chciała zagrać intrygantkę idealną, niestety umiejętności aktorskie ma takie, że obsadzać ją można conajwyżej w roli Buffy
cóz jak widać nie wszyscy krytycy zgodziliby się z toba skoro Sarah dostała w 1999 roku tyle nagórd za tą rolę i za najlepszy czarny charakter
Ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie, według mnie to jeden z tych filmów który wzbudza po prostu tylko skrajne emocje, albo się go lubi albo nie,nie ma emocji pośrednich.
G.a.p.o.n. napisał/a:
który stworzył postać tak przerysowaną
zacznijmy od tego że rezyser nie stworzył tych przerysowanych postaci.W końcu przeciez film jest współczesną adaptacją książki" Niebezpieczne związki"- 18 nasto wiecznej powieści -fabuła w tej ksiące jest prawie taka sama ,zachowali nawet niektóre imiona.Książka ta -wydana w 18 wieku -we Francji krytykowała własnie rozpuste ówczesnych elit.Mówisz ze to typowe romansidło którego geneza tkwi w hooly wood ale zapewniam Cię ze w 18 wieku nie było jeszcze Hollywood.Według mnie to najlepsza uwspółczesniona adaptacja tej książki
G.a.p.o.n. napisał/a:
film dla nastolatków nie może być filmem wymagającym głębszego zastanowienia
Lol.Rozumiem ze dla nastolatków-czyli dla was..powinno się tworzyć tylko filmy dla debili?
to taka dygresja a teraz sprostowanie-szkoła uwodzenia nie jest filmem dla nastolatków.Nie wiem jak w Polsce bo nie oglądałam teraz ale w USA było dozwolone oglądane jej od lat 18 w kinach a w tv za zgodą rodziców.Pozatym jest to dramat obyczajowy.Co z tego że rezyser chciał aby jego bohaterowie byli piękni i młodzi?
Miło jednak ze masz swoje zdanie na jakieś tematy (mam nadzieje ze twoja recenzja nie jest znikąd zerżnieta ale chyba nie) i że generalnie starasz się jakoś inteligentnie to opisać, w przeciwienstwie do 95% młodziezy,dzieci neostrady i innych debiłow w internecie.
Pozdrawiam
lika napisał/a:
noo - ta piosenka dużo robiła w tym momencie. Zresztą lubię ta piosenkę
[ Dodano: 18 Sty 2007 09:36 pm ]
ta piosenka........powala mnie na kolana.
[ Dodano: 18 Sty 2007 09:48 pm ]
Pozatym myślę ze ten film mógłby być swietnym wstępem do dyskusji o zyciu i ludziach o podwójnej moralności.Niestety chociaż-film akurat dobrze się kończy (no może pomijając śmierć Sebastiana) i Katrin zostaje zdemaskowana to prawda jest taka że łatwiej jest żyć z podwójną moralnością i tacy ludzie rzadko ponoszą konsekwencje swoich czynów.
cóz jak widać nie wszyscy krytycy zgodziliby się z toba skoro Sarah dostała w 1999 roku tyle nagórd za tą rolę i za najlepszy czarny charakter
Tak. MTV Movie Award - najlepsza rola kobieca, najlepsza filmowy pocałunek i nominacja do nagrody za najlepszy czarny charakter. To ci sami krytycy którzy Haydenowi Christensenowi wręczyli nagrodę dla najlepszego czarnego charakteru. Oscary? Złote Globy? Niestety tu zabrakło nagród dla ,,Szkoły uwodzenia''. Nagród MTV nie można traktować poważnie jako, że nie są one wyznacznikiem umiejętności czy też talentu ale popularności danego filmu czy też aktora.
Leilani napisał/a:
zacznijmy od tego że rezyser nie stworzył tych przerysowanych postaci.W końcu przeciez film jest współczesną adaptacją książki" Niebezpieczne związki"- 18 nasto wiecznej powieści -fabuła w tej ksiące jest prawie taka sama ,zachowali nawet niektóre imiona.Książka ta -wydana w 18 wieku -we Francji krytykowała własnie rozpuste ówczesnych elit.Mówisz ze to typowe romansidło którego geneza tkwi w hooly wood ale zapewniam Cię ze w 18 wieku nie było jeszcze Hollywood.Według mnie to najlepsza uwspółczesniona adaptacja tej książki
Czy oglądałaś adaptację ,,Niebezpiecznych związków'' z Malkovichem i Close? Czy postacie przez nich odegrane w tym filmie są tylko bezdusznymi uosobieniami danych cech charakteru? Nie wydaje mi się - każdy z aktorów występujących w tym filmie tchnął życie w odgrywaną przez siebie postać ( Thurman nieco odstaje poziomem od reszty ale i tak jest lepsza od Blair w ,,Szkole uwodzenia'' ). ,,Niebezpiecznych związków'' nie czytałem ale oglądałem zarówno jedną jak i drugą ekranizację i z przykrością muszę stwierdzić, że obsadzenie młodych i niedoświadczonych aktorów w rolach wymagających czegoś więcej niż wiernego odegrania tego co jest napisane w scenariuszu, było największym błędem reżysera. Doświadczeni aktorzy tacy jak Malkovich czy Close poradzą sobie z tym bez problemu ale nie Gellar czy Phillipe którzy właściwie stawiali dopiero pierwsze kroki w aktorstwie. Można było zrobić współczesną wersję ,,Niebezpiecznych związków'' bez umieszczania całej akcji w świecie ,,zbuntowanej młodzieży''. A przerysowanie postaci to jest wina Kumble'a - zarówno jako reżysera jak i scenarzysty. Nie potrafił on dostosować scenariusza do umiejętności młodych aktorów, podobnie jak nie umiał ich poprowadzić przed kamerą dzięki czemu nieświadomie już na początku kariery otarli się oni o autoparodię. Zwróć uwagę na to, że pomimo swych licznych wad ,,Szkoła uwodzenia'' i tak pozostaje najlepszym filmem Kumble'a co jednoznacznie pokazuje jakie są jego umiejętności reżyserskie. W końcu to on popełnił największą szmirę w historii kina czyli: ,,Ostrożnie z dziewczynami''.
Leilani napisał/a:
Lol.Rozumiem ze dla nastolatków-czyli dla was..powinno się tworzyć tylko filmy dla debili?
To zdanie brzmiało: ,, Niestety Hollywood rządzi się swoimi prawami, film dla nastolatków nie może być filmem wymagającym głębszego zastanowienia.'' Kilka słów wyrwane z kontekstu sprawiają wrażenie jakby to było moje zdanie na temat filmów dla młodzieży. Cytuj dokładnie albo wcale. Taka dobra rada na przyszłość.
Leilani napisał/a:
to taka dygresja a teraz sprostowanie-szkoła uwodzenia nie jest filmem dla nastolatków.Nie wiem jak w Polsce bo nie oglądałam teraz ale w USA było dozwolone oglądane jej od lat 18 w kinach a w tv za zgodą rodziców.Pozatym jest to dramat obyczajowy.Co z tego że rezyser chciał aby jego bohaterowie byli piękni i młodzi?
Nie wiem czy wiesz ale granicę wiekową dla danego filmu wyznacza się zazwyczaj po jego ukończeniu. A obsadzenie akurat młodych aktorów, podobnie jak umieszczenie całej akcji w świecie amerykańskiej młodzieży, nie jest pomysłem oryginalnym ale zwyczajnym skokiem na kasę. Poza tym to ograniczenie wprawdzie obniżyło przewidywane zyski ale nie tak bardzo jak by to było gdyby zdecydowano się na film bliższy duchowi obrazu Frearsa. Jak ci się wydaje, czy przeciętny, amerykański widz w wieku, powiedzmy, 18 - 30, chętniej pójdzie do kina na współczesną wersję ,,Niebezpiecznych związków'' opowiadającą o zepsuciu moralnym amerykańskich elit w wydaniu dorosłym, z aktorami po trzydziestce, czy też może zdecyduje się na melodramat o nieszczęśliwej miłości pary nastolatków? Film ten został zaplanowany jako klasyczny ,,Teen Movie'' i w taką konwencję został wpisany.
_________________ I oto ujrzałem, koń trupioblady, a imię siedzącego na nim śmierć. I piekło szło za nim.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum