U Spowiedz kiedys była ogolna, ale niestety w innym systemie ustanowiono, ze bedzie osobista, zeby wiadomo co? gdzie? kiedy? . Tez Za spowiedzia nie przepadam....najbardziej co lubie to jak ksiadz spiewa:" Idzcie w pokoju Chrystusa" :P
Jeśli chodzi o mój stosunek do wiary to szczerze mówiąc nie jestem osobą, która co niedziele idzie do Kościoła. Poznałam już jaka to instytucja ... która zbiera pieniądze na Kościół a w rzeczywistości wszystko pakuje sobie do portfela ... no cóż korupcja jest wszędzie nawet TU Jak byłam młodsza to było inaczej. Teraz coraz rzadziej tam przebywam. A Bóg jest wszędzie z tego co mnie uczono. Nie potrzebuje fizycznego spotkania w Kościele. Strata czasu... Zastanawialiście się ile pieniędzy Kościół dostaje na tecę podczas jednej mszy ??? a jakoś nigdy nie ma pieniędzy na remont Kościóła ..... Albo wykorzystywanie wiery ludzi po to aby sprawić sobie najdroższy samochód seryjnie wyprodukowany ... jakim jest Maybach !!!
_________________ CoR_ti_nKA pamięta i już nie zapomni
Ja nie wiem czy wierze czy nie wierze... Do kościoła chodze żadko bo mam mecze w siatkówke często w niedziele.. Rodzice mi każą chodzić do kościoła. A ja wtedy ide przed kościół z kumplami pogdać bo tam stoi wiele moich rówieśników. Ja uważam, że to jest wszystko wina księży, bo to oni wymyślają wiele głupot, takich jak naprzykład pieczątki przed bierzmowanie. Chyba każdy powinien sam wiedzieć jaka jest wiara i czy jego wiara jest tak silna żeby przystapic do bierzmowania.
_________________ Życie się zaczyna!!...............Trwa!!..............I się kończy!!
Ja w Boga wiezrze i bede wierzyc. Przecież jest duzo dowodów na istnienie Boga ,chociazby objawienie sie Jezusa siostrze Faustynie. A do kościoła chodze bo tak mnie nauczyli, no prawda że nie zawsze mi sie chce , ale kiedy długo mnie tam nie ma głupio mi jest w obec siebie ,Boga i rodziców po prostu mam taka potrzebe zeby tam przychodzić
Gdyby ktoś dał ci jakiś dowód na istnienie Boga, to to już nie nazywałoby się wiarą... Bo wiara, to coś czemu ufasz że jest bez konkretnego niepodważalnego dowodu... A hdyby ktos dał ci dowód to trzebaby to inaczej nazwać, ale w tym momencie żadne określenie nie przychodzi mi do głowy...
[ Dodano: 15 Lut 2005 04:56 pm ]
Kolega mi wysłał dowcip:
Nowy ksiądz byl spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafi, więc prosił koscielnego żeby mógł do swiętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby się rozluźnic.I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze ( a awet lepiej ) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju znalazł list:
DROGI BRACIE
-Następnym razem dolóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do
wódki;
-Na początku mówi się "Niech bedzie pochwalony", a nie "k*** mac"
-Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie,
-Po trzecie Kain nie ciągnal kabla, tylko zabił Abla,
-Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi sie z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
-A na koniec mówi sie Bóg zapłać a nie Ciao
-Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duze t"
-Nie wolno na Judasz mówic "ten sku***"
-Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara
-Jest 10 przekazań a nie 12;
-Jest 12 apostołów a nie 10;
-Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pi***;
-Inicjatywa aby ludze klaskali była imponujaca ale tańczyć makarene i robić "pociąg" to przesada;
-Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
-Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
-Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie k***;
-Jezusa ukrzyżowli, a nie za***
-Ten obok w "czerwonej sukni" to nie byl transwestyta, to byłem ja, Biskup.
-I w końcu Jezus byl pasterzem a nie pie*** domokrążcą!
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Parafrazując Kriczera: nie wierze w Boga i wierzyć nie będe póki ktoś nie udowodni że Bóg istnieje. Wolę udowadnianie metodę wprost.
Moje szczęście polega na tym, że rodzice nie mieli nigdy żadnych pretensji do mojego podejścia religijnego. Tym sposobem się nie zbieżmowałem i nikt nie miał do mnie o to pretesji. Nigdy nie czułem potrzeby w wiarę w wyższe coś. Wolę wierzyć w potęgę matki natury (czyli nauki, bo czym innym ona jest) i szukać dla wszystkiego rozsądnego rozwiązania. Nie docierały/docierają do mnie argumenty pt. miej chociaż to bieżmowanie, bo może do ślubu ci się przydać... Nie mam i nie mam zamiaru brać ślubu kościelnego i na szczęście moje Żona chwilowo ma to samo podejście do sprawy (oby się nie zmieniło).
Z drugiej jednak strony, mimo mej niewiary, postępuję zgodnie z zasadmi dekalogu, bo jest on jednak uniwersalnym zbiorem praw na podstawie którego można określić czy ktoś jest dobry czy zły.
Krótko mówiąc mogę o sobie powiedzieć, że jestem ateistą i jestem z tego dumny.
Dołączyła: 19 Lut 2005 Posty: 70 Skąd: woj. łódzkie
Wysłany: 21-02-2005, 12:14
Ja jestem wierzaca, ale nie praktykujaca...
Tzn. praktykująca, ale tylko w duże święta - ale to z własnej woli raczej tez nie chodzę..
Nie rozumiem po co budują tyle tych kościołów?!!
Czy ludzie nie mogliby się modlić w zwykłych pomieszczeniach, tylko potrzebują do tego wielkiej świątyni, najlepiej całej w złocie?!!! :evil:
Tyle kasy na to idzie, a mogłaby ona pomóc wielu potrzebującym
No ale cóż, kościół katolicki od zawsze był wystawny i z przepychem...
Dlatego ja nie lubie i nie chodze do kościoła.
Wierzę w Boga, ale nie wierzę w to, że kościół jest Jego przedstawicielem.
Nie docierały/docierają do mnie argumenty pt. miej chociaż to bieżmowanie, bo może do ślubu ci się przydać... Nie mam i nie mam zamiaru brać ślubu kościelnego
Podpisuję się pod tym...
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Dołączyła: 21 Lut 2005 Posty: 172 Skąd: ze stajni :D
Wysłany: 21-02-2005, 17:41
dla mnie wiara jest czyms nadal nie zrozumialym... jeszcze sie jej ucze ucze sie kochac wszystko jeszcze przede mna... d kosciola uczeszczam no chyba ze dopadnie mnie wielki len ale to sie zdaza zadko ale zapominam sie modlic rano i wieczorem
_________________ ... miej nadzijE zawsze
Toha [Usunięty]
Wysłany: 21-02-2005, 22:26
Jaki jest mój stosunek do religii i kościoła?
Różni się od poprzedników:)
Jestem ewangeliczka (luteranką) i nie mam problemu z księżami, poniewaz mogą miec oni żony i dzieci, ani ze spowiedzią, bo nie ma u nas spowiedzi usznej, ani z religią w szkole, bo na nią nie chodzę, ani z bierzmowaniem, bo nie ma go u nas (nie ma też I Komunii, jest konfirmacja w wieku 15 lat). I choć kazania nie są porywające jak w amerykańskich filmach, a większość w kościele również stanowią panie na emeryturze, to Kościół nie zniechęca mnie do Boga.
Co roku odbywa się Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie, Zjazd Młodzieży Ewangelickiej, Forum Młodzieży Ewangelickiej, są organizowane różne kolonie, obozy itd, wtedy przebywam z młodymi ludźmi, są nabożeństwa młodzieżowe (są świetne!) i naprawdę czuć wtedy obecność Boga. Niestety jest to organizowane głównie przez parafię Cieszyńską (najliczniejszą), a Warszawa niewiele ma do zaoferowania młodym ewangelikom.
Pozdrawiam wszystkich poszukujących :grin:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum