Imię: Michał
Dołączył: 30 Cze 2006 Posty: 120 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 30-06-2006, 14:57
W I klasie gim. nie ściągałem, oprócz biologi i angielskiego. W drugiej załapałem sprawe... Zawsze się uczyłem, ale wiecie jak to jest, część się zapomina. Jeśli miałem biologie, zapowiedzianą kartkówkę z: angielskiego, chemi, polskiego, czy fizyki. Pisałem sobie na ławce lekko ołówkiem. Na biologie i fizyke zawsze mieliśmy wyciągać karteczki z swoich zeszytów, to dalczego niby nie mogłem tam napisać sobie wzorów, czy innych pierdołek ołóweczkiem lekko... Polecam... wyciągasz kartke z napisanym tekstem tylko poprawiasz długopisem bierzesz ołówek niby że ci się nudzi i malujesz po kartce, śmiejesz do pani, a na końcu od kogoś pożyczasz gumke od kumpla żeby zatrzeć wszystkie ślady.
To ja może poradzę jeden banalny chwyt przy odpowiedzi. Jeżeli ktoś wam podpowie, a nauczyciel to zauważy, to nie odpowiadajcie odrazu tylko odczekajcie parę sekund, to jest tzw. syndrom oświecenia umysłu Spróbujcie też położyć zeszyt na biurku nauczyciela zwrócony w waszą stronę. Belfer może wogóle nie zajarzyć o co chodzi.
No to tyle z mojej strony
To ja może poradzę jeden banalny chwyt przy odpowiedzi. Jeżeli ktoś wam podpowie, a nauczyciel to zauważy, to nie odpowiadajcie odrazu tylko odczekajcie parę sekund, to jest tzw. syndrom oświecenia umysłu Spróbujcie też położyć zeszyt na biurku nauczyciela zwrócony w waszą stronę. Belfer może wogóle nie zajarzyć o co chodzi.
No to tyle z mojej strony
W I klasie gim. nie ściągałem, oprócz biologi i angielskiego. W drugiej załapałem sprawe... Zawsze się uczyłem, ale wiecie jak to jest, część się zapomina. Jeśli miałem biologie, zapowiedzianą kartkówkę z: angielskiego, chemi, polskiego, czy fizyki. Pisałem sobie na ławce lekko ołówkiem. Na biologie i fizyke zawsze mieliśmy wyciągać karteczki z swoich zeszytów, to dalczego niby nie mogłem tam napisać sobie wzorów, czy innych pierdołek ołóweczkiem lekko... Polecam... wyciągasz kartke z napisanym tekstem tylko poprawiasz długopisem bierzesz ołówek niby że ci się nudzi i malujesz po kartce, śmiejesz do pani, a na końcu od kogoś pożyczasz gumke od kumpla żeby zatrzeć wszystkie ślady.
Nie masz czym sie za bardzo chwalić
_________________ Więc lepiej mnie zabij
Wyrzuć z pamięci
Lepiej odejdź, pozwól mi odejść
Lepiej zapomnij
Pozwól zapomnieć
Lepiej daj mi następną szansę
Imię: Marcin
Dołączył: 10 Gru 2005 Posty: 270 Skąd: Łęczna
Wysłany: 10-07-2006, 12:22
ewlink@ napisał/a:
Ja nie umiem ściągać:D Jestem w szóstej klasie i nie jest łatwo, ale nie ściągam:) Niedawno zrobiłam sobie ściąge, ale nie ściągałam z niej:) Dałam mojej kumpeli, która ze mną siedzi w ławce. Ona ściąga takim sposobem, że wkłada sobie karteczkę ze ściągą pod nogi na siedzenie między krok. To jest bardzo sprawdzony pomysł:) Przecież nauczyciel nie może patrzec w krok czy masz tam ściągę, bo zawsze możesz powiedzieć, że Cię molestuje haha polecam ten sposób:)
Mi historyczka kazała wstać .... ,więc się zastanów zanim powiesz że to dobry sposób.
_________________ Zasady są po to by je łamać - ja je łamie notorycznie ,bo po co komu są potrzebne
Mam racje Gość
Ostatnio zmieniony przez Marcinqq 10-07-2006, 12:27, w całości zmieniany 1 raz
stwierdzam tylko, że daleko bez żadnych ściąg w liceum nie zajedziesz.
Gó**o prawda - ja w liceum w ogole nie sciagalem i zajechalem dosc daleko, na studiach (jak narazie) też to samo.
W ogole sciaganie to jest taka chamska sprawa, że aż mnie skręca jak czytam większość postów w tym temacie.
Ściąganie - klasyczne oszustwo bez żadego usprawiedliwienia. Jeśli ludze uważają tak jak wy to wcale się nie dziwię, że polskie szkoły produkują "kształconych" debili. I to nie jest żadne usprawiedliwienie, że nie uczycie się tego, co was nie interesuje więc ściągacie. W życiu też nie wszystkie rzeczy, które trzeba robić są przyjemne.
Jak się nie interesujecie np. biolgią to po co wam 4 z tego przedmiotu?? Bo rodzice będą źli? Nie rozśmieszajcie mnie. I tak nie będzie wam potrzebny na wybranych przez was studiach. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - nie lubicie przedmiotu to olewajcie go na całego i nie stwarzajcie kłamliwych pozorów sciąganiem - 2 czy 3 wam wystarczy.
Gdybym był pracodawcą i wiedziałbym, że jakiś mój pracownik ściągał w szkole/na studiach to z miejsca bym stracił do niego zaufanie.
Parys napisał/a:
alter_ego napisał/a:
sciąganie jest dla mnie formą oszustwa i zakłamania
o tym to mnie ugodziłaś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zakłamanie nie ma tu nic do rzeczy, unikam okłamywania innych i nie okłamuje siebie, staram się bardzo prawdziwie wszystko oceniać a mydlić sobie oczy jakimiś głupotami, że gdy tylko nie będe spisywał to zaraz automatycznie staje nad innymi, którzy spisywali - głupota i to dopiero obłuda.
ten fragment zostawiam bez komentarz bo szlag mnie trafia.
a ja czasem sciagam czasem nie:p zależy od materiału do nauczenia (czy łatwo sie kuje czy wogóle nie chce wejsc) i od przedmiotu:p z chemi np uwielbiam sie uczyc:p zboczenie takie małe:p a sciagam zazwyczaj z małych karteczek. zadna nowina:p badz na ławce sie pisało:p na reku nie polecam i z zeszytu tez nie:) ale zależy co kto lubi:]
_________________ Były sobie świnki trzy, świnki trzy, świnki trzy...
Najlepiej przygotować sobie kartkę, na której będzie się pisało sprawdzian (o ile nie dają testów lub własnych kartek z pieczęcią) i na niej strasznie delikatnie ołówkiem napisać sobie podpowiedzi
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
Najlepiej przygotować sobie kartkę, na której będzie się pisało sprawdzian (o ile nie dają testów lub własnych kartek z pieczęcią) i na niej strasznie delikatnie ołówkiem napisać sobie podpowiedzi
Też tak kiedyś robiłam ;] dobry sposób, chociaż babka mnie raz wyczaiła
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum