Nalog... tak jestem uzalezniony.
gdy nie wychodze nigdzie, tylko siedze w domu to musze byc przy kompie, na necie...
niestety
dlatego staram sie jak najczesciej wychodzic... ale kiedy nie ma gdzie i z kim to siedze na kompie
teraz jest 2 w nocy, oczy mnie bola jak cholera a ja dalej tu siedze i pisze...
_________________ It’s got to be, easy to see
What everyone takes out of me
Knocking me down, dragging me out
How did you end up in that crowd?
jeszcze nie potrzebuje niedawno mialem badania wzroku i ten mam idealny... jeszcze...
Ja też tak myślałem ,póki podczas czytania tekxtu z jakieś książki literki zaczęły mi się zmywać . Teraz dla mnie interneto to może i nie nałóg , ale korzystam w miare tak , by znów nie siedzieć przy nim całymi dniami . Oczywiście jak pierwszy raz dostąło się neta to się w ogóle na dwór nie wychodziło . Trzeba było mnie przymusem
_________________ Miłośc to tylko uczycie przynależności
Nalog. Szczegolnie jesli idzie o czas spedzany tu i na gronie. MAsakra. Staram sie jakos teraz to usystematyzowac bo siedzenie na necie nie sprzyja az tak nauce jednak..
Nałóg. Przekonałam się o tym boleśnie jak nie miałam neta przez kilka dni - tragedia. Gdy widzę komputer i mam świadomość, że nie mogę internetować to mnie to boli.
A mnie nie było tęskno za Internetem samym w sobie, gdy byłam na święta u mojego chłopaka, który akurat w tamtym okresie nie miał łącza.
Ale czasem na pewno byłby przydatny, np. jak nie mogliśmy sobie poradzić z jakimś emulatorem.
Trudne pytanie. Odpowiedziałbym, że hobby, ale wiem jak reaguję gdy sieć pada - poddenerwowanie i frustracja. Więc chyba jednak bliżej do nałogu, niż beztroskiej rozrywki...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum