Wysłany: 04-07-2008, 23:53 Ile średnio kosztuje utrzymanie na studiach?
Ile kosztuje was utrzymanie miesięczne ?
Dlaczego wybraliście stancje/pokój/mieszkanie/akademik?
Ile wydajecie miesięcznie na jedzenie,imprezy,dojazdy,podręczniki itd:)
_________________ "W świecie zajmujesz tak mało miejsca a we mnie masz całe serce. "
Ostatnio zmieniony przez kamasutra 05-07-2008, 00:17, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8733 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-07-2008, 00:02
Jak sobie podliczę kserówki, bo na to głównie wydaję, jeśli chodzi o studia, to wyjdzie wszystkiego razem jakieś 200-300 zł rocznie.
Zeszyty- spokojnie starcza 96 k. A4 na przedmiot w semestrze x 8 lub 10 przedmiotów w roku = jakieś 60-70 zł.
Książek nie kupuję- kseruję i binduję, albo pożyczam.
Mieszkam z mamą.
Śpię i jem u mamy albo u K.
Na miesiąc dostaję jakieś 200-300 zł "kieszonkowego"- tyle, co nigdy dotąd.
Bilet studencki na wszystkie linie w Krakowie to koszt 47 zł, podobno najdrożej w Polsce.
Imprezy prawie, że za darmo, bo nie piję dużo.
Generalnie, w mojej sytuacji nie jest źle, nie mam na co się skarżyć.
Planuję nieco odkładać.
Mnie utrzymanie na studiach kosztuje BARDZO duzo. Architektura jest w ogóle niesamowicie kosztowym kierunkiem. Na same kserówki, materiały różne, wydruki plansz, materiały do makiet idzie około 400zł mesiecznie. Do tego akademik: 350, no i jedzienie i jakieś ciuchy. I alkohol.
Dostawałam 1000zł, ale było dużo za mało, więc w środku miesiąca dostawiaąłm kolejne przelewy.
Mieszkam z 2 osobami z liceum i siostrą. Jeden z większym błędów w moim życiu. Pamiętajcie żuki- NA STUDIACH NIE MIESZKAMY Z RODZEŃSTWEM!!! Ale mamy plan, żeby ją jakoś wypędzić z tej chaty, bo polubiłam moją melinkę.^^ Wynajmujemy mieszkanie na osiedlu b. blisko centrum, za pokój płacę 250 zł+ rachunki co dwa miesiące, ale za nie nie wychodzi więcej niż 50 zł.
Jak już wcześniej pisała Gabi, bardzo dużo pieniędzy idzie na ksero. Nasza biblioteka jest tak uboga, że często muszę kserować całe 400str powieści, ale mam zamiar je sprzedać tegorocznemu rocznikowi, więc mam nadzieję, że trochę pieniędzy mi się zwróci.
Co do jedzenia, jak powszechnie wiadomo, objadam współlokatora więc do przeżycia wystarczy mi dużo ryżu i makaronu xD
Imprezy to oddzielna broszka. Imprezuję, jak mam za co. A na picie zawsze się znajdą fundusze. Polecam otwarcie własnej bimbrowni, tudzież czegoś podobnego. Przez ostatni semestr nagminnie przyrządzałam cytrynówkę, a teraz mam zamiar rozszerzyć działalność o pędzenie bimbru.
No i dojazdy. Pociąg (ponad 200 km- 21,40zł + sieciówka ulgowa- coś koło 40zł).
Od rodziców dostaję maks. 800-900 zł, ale dodatkowo pracuję sobie na mtp, a że lovusiam moją pracę, to i często się w niej pojawiam, toteż nie żyje mi się najgorzej.
Wszystko jest do ogarnięcia. Wystarczą chęci i głowa na karku.
mam o tyle dobrze, że miałem już mieszkanko w Łodzi. Kumpel z liceum 'wynajmuje' drugi pokój, więc co miesiąc wpływa mi do kieszeni 250 zł. Ta kasa idzie na czyns [odrobine jeszcze trzeba dopłacić ]. A takto na kserówki nic nie wydaje, bo na Informatyce wszystko jest w necie, więc pozostaje jedzenie + picie ;p to około 200-300 zł.
Nie wiem jak na jedzenie i picie można wydawać tylko 200-300 zł. Przy 200 to jest niecałe 10 zł dziennie, a tyle to nawet na obiad nie starczy. Nie mówiac o pójściu raz na jakiś czas na imprezę z duża ilością alkoholu. Nie wierzę.
Kobieto, wiesz po ile jest jedzienie? Kilka plasterków sera kosztuje 4 zł. Obiad robiony w domu to więcej kasy niz obiad w barze mlecznym. Najtaniej chyba zupy wychodza, pomidorówka to około 8zł. Taka na 2 dni.
Nie wiem jak na jedzenie i picie można wydawać tylko 200-300 zł. Przy 200 to jest niecałe 10 zł dziennie, a tyle to nawet na obiad nie starczy. Nie mówiac o pójściu raz na jakiś czas na imprezę z duża ilością alkoholu. Nie wierzę.
dom też odwiedzam dość często i zabieram duzo jedzenia. Zależy jak daleko sie mieszka od miejsca studiowania. u mnie to jest 40 km.
[ Dodano: 11-07-2008, 13:10 ]
jakkolwiek napisał/a:
pomidorówka to około 8zł. Taka na 2 dni.
U mnie w bufecie na wydziale zupa jest za 2 zł ... ;P drugie danie własnie 8 zł. Ale jak nie mam siły po zajęciach męczyć się nad obiadem to ryż (1,8 zł za 4 woreczki) i do tego jakiś sos (3 zł i starcza na 2 obiady). Trzeba sobie radzić
I nie mów Mietek, że jesz jeden posiłek dziennie. Poza tym, jak mieszkasz te 40km od domu to faktycznie mało kasy na jedzenie może Ci iść. Ja mieszkam prawie 400km, więc z domu żarcia nie mam praktycznie wcale. Z resztą jak sie je tylko ryż z sosem to się nie dziwie. Ja jestem wybitnie miesożerna i obiad bez mięsa to dla mnie nie jedzenie. I jeszcze dużo owoców kupuję ;D
Tak Kamasutro, zawsze jadam obiad. Jem też zawsze śniadania i kolacje i poza tym coś na uczelni i przed kolecją też coś zjem. I jeszcze piwo/wino codziennie prawie w malych ilościach, a co tydzień lub 2 razy w tyg. w większych
lol, nie. Ale wędliny mam z domu na cały tydzień, a z kumplem kupujemy razem chleb. czyli de facto wydaje w większości tylko na obiad i alko. Chociaż teraz zlikwidowali polmos w łodzi, więc mamy litr spirytusu za 20 zł. 4 flaszki wódki z tego są. więc też oszczędnie. Jak już pisałem - trzeba sobie radzić.
jakkolwiek napisał/a:
Z resztą jak sie je tylko ryż z sosem to się nie dziwie.
Ty chyba nieuwaznie czytasz. Twoim przykładem moge napisac: 'jak sie cały czas wpier..la to tyle kasy idzie. ;]
_________________
Ostatnio zmieniony przez vanion 11-07-2008, 14:08, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum