wypaliłabym pierwszą w życiu paczkę papierosów, i...
irokez i łysina nadal aktualna.
papierosy już mam za sobą, więc to odpada.
może tatuaż? znak "eat me, drink me" w tym samym miejscu co pan Warner.
poszłabym na jakiś most- z miłości do metalowych konstrukcji, poryczałabym tam sobie pewnie.
a potem miała spokój
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
No niby nigdy nie wiadomo co by się zrobiło naprawdę, więc nie powinno się robić sobie takich założeń.
Ale pomyślmy... teoretycznie jest możliwość że za 2 miesiące zakończymy żywot ginąc pod kołami jakiegoś samochodu czy jakikolwiek inny. I co? Czy od dnia dzisiejszego zaczniemy bardziej się starać żeby nasze życie było lepsze, żeby ludzie dla nas bliscy dowiedzieli się ile dla nas znaczą? Nie. pewnie w większości przypadków będziemy sobie żyli tak jak dotychczas narzekając na to jak jest beznadziejnie i gdybając o tym czego to byśmy nie zrobili gdyby za 2 miesiące to życie jakże cudne miało się skończyć.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Alu różnica polega jedynie na tym że w pierwszym przypadku gdybasz sobie o tym co byś zrobiła a w drugim kiedy umrzesz
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ehhh...tu nie chodzi o to, żeby budzić się z myślą że możesz zginąć...tylko, żeby budzić się z myślą o tym jak najlepiej byłoby przeżyć ten dany dzień...i co najważniejsze...od słów do czynów, bo samo gdybanie nie sprawi, że się coś konstruktywnego wydarzy w naszym życiu. Chciałam swoim postem ukazać jedynie absurd procesu zwanego "gdybaniem".
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiecie co?? sztuka jest zyc tak,zeby kazdy swoj dzien przezyc godnie.. Ja naprzyklad z kazda noca zeganm na zawsze miniony dzien..a nazajutrz gdy sie budze dziekuje za nowy dzien..nie mozna wybiegac daleko w przyszlosc..l=jednak losu nie przewidzimy.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
Marzenia.... po co nam one?? czy warto sie zapomniec dla tych pary minut?? mysle ze nie..przez te pare sekund jest ci dobrze,zapominasz o wszystkim i wszystkich.Jestes tylko TY i te twoje "marzenia"..a po jakims czasie mowisz..."ehh..." i wracasz do rzeczywistosci..szarej,banalnej.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8886 Skąd: Kraków
Wysłany: 15-12-2007, 22:08
diva-licious napisał/a:
Jestes tylko TY i te twoje "marzenia"..a po jakims czasie mowisz..."ehh..." i wracasz do rzeczywistosci..szarej,banalnej.
Jestem tylko ja i moje marzenia. Jestem pewna, że kiedyś się stąd wyniosę, zacznę dobrze zarabiać, mieszkać w ładnym miejscu, żyć tak, jak mi się podoba. A krajobrazu nie będzie zdobić blok z naprzeciwka. Chcę delektować się życiem. Do 40-tki planuję na to ostro pracować.
Wierzę w to, że odrobina (przewaga) pracy, odrobina marzeń i pomysł na siebie może zaowocować.
Imię: Anna
Wiek: 17 Dołączyła: 20 Lip 2007 Posty: 3271
Wysłany: 15-12-2007, 22:18
Takie podejście może sprawić, że zaczniesz zżerać się od środka, wiesz?
Dla mnie nieważne ile będę żyła, chcę codziennie robić coś niesamowicie przyjemnego, ale planuję też przyszłość (jednak niezbyt daleko, bo sama dla siebie jestem czasem nieprzewidywalna ). Jestem jednak wyjątkowo leniwa, więc żadnej przyszłości nie mam
Co robię na co dzień? Dużo jem, dużo słucham muzyki, dużo się śmieję.
Z moim chłopakiem rzecz potrafi być jeszcze przyjemniejsza.
Dotykam czegoś głębszego chyba wyłącznie wtedy, gdy z Nami jest gorzej. Wtedy zastanawiam się nad faktycznym sensem wszystkiego, wtedy widzę, jak to naprawdę jest ważne.
[ Dodano: 15-12-2007, 22:19 ]
Cholernie dużo marzę - nawet o rzeczach awykonalnych.
Jestem uzależniona od marzenia, a marzę zawsze słuchając muzyki.
_________________ Żyć, błądzić, padać, triumfować, odtwarzać życie z życia!
wiem co jeszcze bym zrobiła- jeśli nie trzęsłyby mi się ręcę zrobiłabym sobie makijaż i pomalowała paznokcie na czarno lub czerwono. ot taki niby zwyczajny dzień
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Uwielbiam marzyć, szczególnie nocami, chociaż zawsze jest mi wtedy bardzo smutno...
Co bym zrobiła gdyby zostały mi 2 miesiące życia...?
Mam nadzieję, że w końcu miała bym odwagę do powiedzenia różnych osobom, o swoich prawdziwych uczuciach.
_________________ Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat. Jan Stanisław Lec
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum