jak wiecie, dotyk to w społeczeństwach, nie tylko ludzkich, bardzo ważny element wiążący współżyjących ze sobą. służy głównie zacieśnianiu więzi między osobnikami.
to tak ogółem, czego ma temat dotyczyć.
zauważyłem bowiem u siebie dość ciekawą reakcję. nie wiem czym może być spowodowana, choć mogę przypuszczać. mianowicie: gdzieś przeczytałem, by inicjować dotyk. niekoniecznie chodzi mi tu o podrywanie, bo mnie to jakoś nie rajcuje. chodzi o ogół.
strach przed dotykiem.
czytałem gdzieś tekst o różnicach w kwestii postrzegania kwestii dotyku. a gdzie indziej wytłumaczenie takiego zachowania. te różnice to: mężczyźni niejako traktują dotyk w kontekście seksualnym, u kobiet jest to zaś względnie normalne.
jak napisałem powyżej, wzbraniam się przed dotykiem w obawie przed piorunującym spojrzeniem dotykanej (a propos, mam tu na myśli dotyk np ramienia, włosów itp, w sposób neutralny). najczęściej podczas rozmowy czy interakcji z drugą osobą staram się ograniczyć dotyk do minimum. nieświadomie...
powodem dla którego piszę ów artykuł jest sytuacja w której mogłem zaobserwować siebie, a niekoniecznie wyjaśnić skąd takie zachowanie.
niedawno rozmawiałem z koleżanką na różne tematy. nie były to długie rozmowy, choć szczerości w pozytywnym znaczeniu padło kilka. znamy się, bowiem razem uczęszczamy do jednej grupy, powiedzmy, na studiach wieczorowych, 2x tyg. jest to osoba sympatyczna, ciekawa i spokojna (takie wrażenie). spokój rozumiem jako opanowanie, uprzejmość i temu podobne cechy. Jest to osoba lubiąca klimat klubowy, ale to nie ma tu znaczenia. świadczy o jej komunikatywności. przynajmniej dla mnie.
rozmawialiśmy (real) m.in. o tym. spytałem czy często bywa w klubach, odpowiedź twierdząca. nie potrafi żyć bez stałego kontaktu, spotkania się z innymi ludźmi (notabene dość ciekawymi), bez głośnej muzyki itp. odparłem, że ja zaś na odwrót: jeśli miałbym do wyboru: klub czy rower - wybrałbym to drugie. osobiście nie czuję szczególnej potrzeby interakcji międzyludzkiej. jeśli ktoś jednak chciałby się zabrać na rower ze mną - proszę bardzo. we dwóch raźniej...
ani też podrywu - nie bawi mnie to. jesli mógłbym - ominąłbym ten proces.
oboje sobie czegoś zazdrościmy - ona mnie (jak to określiła) - spokoju i wyciszenia, ja jej zaś - prawdziwych przyjaciół.
sytuacja zdarzyła się po kursie. trochę tu chaosu, uporządkuję.
najpierw rozmowa via gg. bardziej jak wysyłanie maili, egal, napisałem jej (spece od podrywu załamią ręce?), że uważam ją za naprawdę sympatyczną osobę (nie była to czysta wypowiedź, to był komplement w nawiązaniu do dluzszego tematu). jej odpowiedź? dość prosta, choć szczera: że jestem kochany. niewiele osób jej tak by napisało. z początku pomyślałem, że to taka odpowiedź jak "fajny jesteś..." i niewiele poza tym, choć początkowa myśl była pokrzepiająca (zasada hurra->krytyka). postanowiłem pozostac neutralny na +.
+ wzmocniło zachowanie rozmówczyni przed rozpoczęciem zajęć. przechodząc pogładziła mnie po plecach. wywołało to u mnie reakcję następującą: akcja - chwila przerwy, po paru minutach reakcja objawiająca się błogością kontrolowaną, potem marzenia chwilowe o dotyku, przejście do realiów z nastrojem 6/10 (wysoko - 10 to ekstaza), skierowanie swych działań ku niej (czemu?). po wykładzie było już późno. z racji swego nastroju byłem skłonny pójść z nią porozmawiać w drodze. okazało się, że idzie do znajomych przy okazji zaliczając sklep. były tam dwa pomniejsze OT-owe przypadki (na zyczenie opiszę) w tymjeden, dotyczący dotyku. mianowicie dziękując za pożyczone pieniądze dotknąłem jej ramienia dziękując. to było bardzo nieśmiałe i nieporadne dotknięcie ramienia w drodze do klubu trwała rozmowa o charakterze. dotarliśmy do jej celu. jak mówiłem, ma przyjaciół z którymi się regularnie spotyka. zastanowiło mnie nad sobą jedno zdarzenie. ich interakcja była znacznie bardziej zaawansowana. zatem zacząłem się zastanawiać czy ten dotyk pleców był podziękowaniem, a ja znadinterpretowałem go? dla niej wydaje mi się jest to normalne. dla mnie normalnością jest 'zachowanie japońskie": minimum dotyku, a jak już się stanie - to już jest coś...
mam kłopot z rozgryzieniem siebie.
ale do końca dnia miałem głowę zajętą tym dotykiem, który był bardzo przyjemny, bo wydawał mi się szczerym podziękowaniem...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
Tak naprawdę nie widzę żadnego pytania, więc pozwolę sobie na piep**** od rzeczy.
Dominican napisał/a:
gdzieś przeczytałem, by inicjować dotyk
Przeprowadzono eksperyment z którego wynika że nawet jeżeli się nie uśmiechamy a inicjujemy dotyk(nie seksualny), to jesteśmy odbierani jako osoby "uśmiechnięte" i pogodne.
Dotyk świadczy też o pewności siebie i tego co się robi. Lepiej nie dotykać wcale, jeżeli mają się przy tym nam trząść ręce. Dotyk bardzo często nie jest w ogóle zauważalny, spróbuj kiedyś przy powitaniu z kobietą przejść od razu do rozmowy, dalej trzymając ją rękę. Zorientuje się po kilku minutach. Bywały takie akcje że trzymałem dziewczyny za obie dłonie a one się orientowały dopiero jak chciały gdzieś pójść.
Dominican napisał/a:
ak napisałem powyżej, wzbraniam się przed dotykiem w obawie przed piorunującym spojrzeniem dotykanej
Jeżeli chodzi o osobiste wyznania - miałem to samo jeszcze rok temu. Postanowiłem to zmienić więc zacząłem się przytulać i wchodzić w kinestetyczną interakcje ze wszystkimi przyjaciółmi i całą rodziną, namawiając jednocześnie do dotykania mnie - masaż i inne pierdoły.
Świetnym sposobem na przełamanie barier jest taniec. Upatrz sobie jakiś "łatwy" cel na imprezie i porwij na parkiet. Jeżeli kobieta jest bezpośrednia to szybko zacznie wodzić łapkami po Twoim ciele. Jeżeli masz jakiekolwiek opory możesz wcześniej walnąć setkę albo dwie - nie jestem za używaniem dopalaczy, ale tym bardziej nie jestem z trwaniu w ograniczających przekonaniach.
Jeżeli już dotykać zaczniesz, nigdy się nie wahaj. Gwarantuje Ci że kobieta automatycznie to wyczuje. Dotyk musi być pewny, swobodny i najlepiej pozbawiony seksualności - dotykać nie znacz macać, na to przyjdzie czas.
Dominican napisał/a:
klub czy rower
Wejdź w głąb pytania. Ja osobiście wybrał bym rower, bo klub sam w sobie to tylko miejsce. Liczy się towarzystwo.
Jeśli miał bym możliwość poznawania nowych ludzi jeżdżąc w tą i z powrotem to zapewne bym się przerzucił. Na rowerze nie można uwodzić, a to jest jedyna rzecz poza tańcem(jakieś 1%) która skłania ludzi do przychodzenia do klubów. Pomijam sytuację kiedy do kluby wychodzą pary.
Dominican napisał/a:
we dwóch raźniej...
Zastanów się dlaczego. Jeżeli raźniej to znaczy że jednak szukasz kontaktu. Ważniejsza jest jazda czy może druga osoba? Dla mnie taniec, rower, spacer to tylko kontekst - kobiety są meritum. Niestety na rowerze ciężko kogoś poznać.
Dominican napisał/a:
napisałem jej (spece od podrywu załamią ręce?), że uważam ją za naprawdę sympatyczną
Spece od podrywu nie mają nic do gadania, ale szkoda że tylko napisałeś. Zwielokrotnij to co uzyskałeś 10 krotnie i będziesz miał wyobrażenie efektu jaki byś uzyskał mówiąc to wprost. Twój wybór, pytanie tylko czy świadomy.
W sumie mają załamywać ręce dlatego że napisałeś czy z powodu tego CO napisałeś?
Szczere komplementy to potężna broń. Komplementy trzeba umieć mówić(pisać?). Jeżeli jednak zaczyna się od komplementu to zabiera sobie możliwość całej tej GRY w której ona będzie Cię uwodzić, Ty będziesz z nią flirtował i na odwrót, zyskuje się natomiast szczerość. Co kto lubi. Różnie to działa też na różne typy kobiet.
Dominican napisał/a:
czy ten dotyk pleców był podziękowaniem, a ja znadinterpretowałem go?
Jest znalazłem pytanie.
Prawda leży po środku. Ja widzę to jako normalne podziękowanie, które Ty dałeś znaczenie podziękowania wyjątkowego. Dla wielu ludzi nie ma nic wielkiego w dotykaniu innych. Ja często dla sprawdzenia reakcji i przetestowania własnych teorii pcham łapki tam gdzie nie trzeba. Jedyna forma nauki to wykraczanie poza własne utarte schematy i robienie czegoś czego się wcześniej nie próbowało. Nie nauczysz się nic postępując tak jak dotychczas - dla mnie wiedza to tylko teoria podparta praktyką.
wiele rozumiem z tego co piszesz i z uwagą wszystko czytam.
jest tu też zawarta odpowiedź: jest po środku.
Z tym tylko, że niekoniecznie chcę podrywać. Jeśli chodzi ci o wybór: fakt, nie uściśliłem... Z dwóch rzeczy: jazda na rowerze i poznawanie terenu vs poznawanie ludzi w klubie byłbym skłonny ku pierwszemu.
Wiem, powinienem sobie zadać pytanie dlaczego. zadałem je sobie wcześniej i znalazłem odpowiedź: nie trzeba mi tego typu atrakcji. Nie interesuje mnie zabawianie kobiet jako takie. no, czasami... Bardziej mnie interesują długie podróże, poznawanie terenów, tras, dróg, map, krajobrazów... dlatego tez wybrałbym rower. jak miałbym możliwość to motocykl.
Jednocześnie zaciekawiłeś mnie NLP. przeczytałem książki Batka i Bandlera (w trakcie).
Paradoskalnie: chciałbym mieć kogoś zaufanego, przyjaciela/ółkę od prawdziwego zdarzenia (wg mnie istnieje taka instytucja jak zaufanie i ze moze być szczera. ale póki co przypomina to wiarę w UFO...) a z drugej strony - nie odczuwam takiej potrzeby zbliżeń towarzyskich. czasem łapię się na tym, że nie mam ochoty z tym kimś gadać. ktokolwiek to jest.
Source napisał/a:
Świetnym sposobem na przełamanie barier jest taniec.
szczerze mowiac, babcia mnie kiedys namawiala na pojscie do szkoly tanca. mowilem "ee, po co? mam karate, wystarczy". dzis powiedziałbym podobnie, choc coraz czesciej sie zastanawiam czy nie byłoby mi to potrzebne. next: a tak faktycznie to do czego mi to? na parkiet nie pójdę, bo nie odpowiada mi klimat dyskotek itp. mógłbym iść do samej szkoły tańca, ale także nie widzę potrzeby. chyba, ze wynikną z tego jakieś korzyści.
Source napisał/a:
Jeżeli chodzi o osobiste wyznania - miałem to samo jeszcze rok temu. Postanowiłem to zmienić więc zacząłem się przytulać i wchodzić w kinestetyczną interakcje ze wszystkimi przyjaciółmi i całą rodziną, namawiając jednocześnie do dotykania mnie - masaż i inne pierdoły.
nie za bardzo mam jak to robic, przynajmniej w tej formie jaką prezentujesz. wszak nie poproszę koleżanki z grupy, by mi wymasowała plecy. mozna powiedizec, ze przez wiekszosc tygodnia mieszkam niemal sam w domu. jedyna najbardziej zaufana mi osoba jest daleko stąd. imiennik, z którym się bardzo dobrze rozumiałem. ale jego tez raczej nie poprosze o masaz ani przytulenie...
Source napisał/a:
Jeżeli już dotykać zaczniesz, nigdy się nie wahaj.
właśnie tu jest kłopot, bowiem najczestszy dotyk z jakim się spotykam to trącanie ramienia na ulicy. i nie tylko tam...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
Ciesze sie bo o to mi właśnie chodzi - fascynacja. Wielokrotnie mówię rzeczy które ni jak mają się do prawdy tylko po to, by łamać ludziom bariery, które ich ograniczają. Nie wierze w to, tamto jest niemożliwe etc. Ciekawość i entuzjazm to klucz do wszelkich drzwi i zagadek.
Dominican napisał/a:
Nie interesuje mnie zabawianie kobiet jako takie.
Mi bliskość fizyczna sprawia przyjemność. Jeżeli chodzi o rzeczy bardziej "duchowe", to uwielbiam widzieć uśmiech i zadowolenie wywołane moim zachowaniem. Lubię dawać ludziom przyjemność.
Dominican napisał/a:
Jednocześnie zaciekawiłeś mnie NLP. przeczytałem książki Batka i Bandlera (w trakcie).
Po pierwsze "książki BatkO".
NLP opiera się właśnie na CIEKAWOŚCI i ENTUZJAZMIE, dlatego tak bardzo je kocham. Nie mówię o technikach, ale o sposobie ich znajdywania - sposobie na życie. Znajdź kogoś kto jest lepszy, zobacz dla czego, naucz i usystematyzuj to by inni też mogli z tego skorzystać. NLP czerpie najlepsze techniki z szamanizmu, parapsychologi, magii jak i z psychologi czy biznesu - każdy znajdzie coś dla siebie.
Dominican napisał/a:
dzis powiedziałbym podobnie
Teraz, jeżeli tylko mam możliwość spróbowania czegoś, staram się to wykorzystać. Po co?
Kilka lat temu sam mogłem się zapisać do szkoły tańca, ale myślałem podobnie jak TY. Stroniłem zawsze od parkietu. Teraz kiedy z kobietą nie wystarczy siedzieć przy barze i rozmawiać, pluje sobie w brodę, że nie wykorzystałem tamtej szansy.
Wyobraź sobie sytuację z Twojego przyszłego życia. Zostajesz zaproszony na bal i wtedy co? Odmawiasz, czy pozwalasz by Twoja ukochana partnerka była przez cały wieczór zanudzana. Pewnym ludziom się nie odmawia więc "nie pójście" odpada.
Dominican napisał/a:
chyba, ze wynikną z tego jakieś korzyści.
Korzyści to tylko nasze halucynacje. Żadne zachowanie nie ma obiektywnego znaczenia. Każde zachowanie jest przydatne, wszystko zależy od kontekstu. Nietrudno jest znaleźć korzyści nawet dla tak absurdalnych umiejętności jak mówienie od tyłu czy umiejętność pisania stopami.
Dominican napisał/a:
czasem łapię się na tym, że nie mam ochoty z tym kimś gadać. ktokolwiek to jest.
Nie Ty jeden. Jeżeli już tak sobie o NLP rozmawiamy - wyobraź sobie najbardziej korzystną sytuację jaka może wyniknąć z takiej prostej konwersacji - przybliż ją i powiększ, zwiększ kontrast i wyostrz kolory.
Można sobie różne fajne rzeczy wkręcać - wielu ludzi spyta się PO CO? By żyło nam się lepiej. Nawet przeprowadzając banalne rozmowy, poprawiamy nasze zdolności interpersonalne, które NA PEWNO nam się przydadzą w przyszłości. No chyba że ktoś chce całe życie przeżyć sam.
Dominican napisał/a:
wszak nie poproszę koleżanki z grupy,
Nie poproszę bo?
Poprzez zakład wypracowałem sobie świadomie masaż. Nic wielkiego prawda? Odrobina kreatywności.
Umiejętność mówienie tego, czego sie w tej chwili od życia oczekuje to bardzo fajna rzecz. "Chciałbym x'y'z" - nie mówisz nikomu co ma robić, dajesz tylko propozycję. Jak głośne myślenie. Nawet jak powiesz lasce że chciałbyś loda, gwarantuje Ci ze sie nie obrazi. Dużo zależy jeszcze od subkomunikacji, ale to inna sprawa.
Dominican napisał/a:
ale jego tez raczej nie poprosze o masaz ani przytulenie..
Nie wiem co jest takiego frustrującego z wychodzeniem z propozycją przytulenia się. Zawsze na pożegnanie przytulam ludzi, często nawet obce mi osoby. Spójrz na ludzi Cię otaczających, podpatrz jak się zachowują i skopiuj to jeżeli tylko chcesz.
Dominican napisał/a:
bowiem najczestszy dotyk z jakim się spotykam to trącanie ramienia na ulicy
Na to niestety wpływu nikt nie ma. To, że memy tak sfrustrowane społeczeństwo nie jest niczyją winą - każdy z osobna odpowiada za siebie.
Każdego i wszędzie możesz przyjacielsko poklepać po plecach bądź położyć dłoń na ramieniu.
Możesz przeczytać jakąś książkę o "body language" - jest tam dużo o dotyku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum