Alicja, moja mama też tak miała. Próbowała przekonać się małymi kroczkami, np. zjeść trochę kanapki czy coś. Pomogło jej jedzenie zup mlecznych na śniadanie, teraz zje wszystko.
Ja nadal stosuję dietę. Schudłam już piękne 12 kg.
_________________ Najchętniej zamknęłbym Cię w klatce...
Dobra jest też dieta 1000 kalorii. Chudnę po niej kg. na tydzień. Jeżeli chodzi o spadek wagi to jest dobra, tylko moim problemem jest to, że ja często nie potrafię "dobić" jedzeniem do 1000 kalorii a jak tego nie robię to od razu zaczynam tyć. Często zmuszam się do zjedzenia czegoś byle tylko było te 1000 kcal.
_________________ Najchętniej zamknęłbym Cię w klatce...
Właśnie dla mnie to za dużo.
Ja na śniadanie zjem jedną kanapkę z pasztetem sojowym, później jakieś jabłko, pieczoną rybę na obiad i jogurt. Ot. I nie wychodzi 1000.
_________________ Najchętniej zamknęłbym Cię w klatce...
Właśnie dla mnie to za dużo.
Ja na śniadanie zjem jedną kanapkę z pasztetem sojowym, później jakieś jabłko, pieczoną rybę na obiad i jogurt. Ot. I nie wychodzi 1000.
Jakoś na zdjęciach nie wyglądałaś na osobę której niezbędna była dieta....tak patrzę na to dumnie wpisane przez Ciebie "12 kg mniej" i nie brzmi mi to za dobrze....tym bardziej jeszcze ten dodatek z trudnością dobicia do 1000 kalorii dziennie...może się nie znam ale jak dla mnie to stosunkowo mało...zwłaszcza że Ty Darn chyba mięsa nie jesz z tego co pamiętam, więc wiesz....tak ostrożnie z tymi dietami.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
akoś na zdjęciach nie wyglądałaś na osobę której niezbędna była dieta.
Kiedyś nie była. Przytyłam 20 kg., trochę po lekach, trochę po jedzeniu 500 kalorii dziennie a później (w gorszych chwilach) rzucaniu się na słodycze. No i z 52 ważyłam 72, ale powoli wracam do starej wagi. Obiecuję, że po zrzuceniu kg. (a nie dużo zostało) wrócę do normalnej diety i spróbuję jeść więcej. Nic na to nie poradzę, że cierpię na brak apetytu
_________________ Najchętniej zamknęłbym Cię w klatce...
Bo kocham na Ciebie patrzeć.
Ostatnio zmieniony przez Darn 25-05-2008, 19:43, w całości zmieniany 1 raz
jak dla mnie to 1000 to jest dużo. ja normalnie nie in teresując się co jem zjadam niecały tysiąc. a jak się kontroluję to nawet 500 kcal to nie jest mało. można się najeść
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 983 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 26-05-2008, 15:11
Jedząc za mało też można przytyć. Organizm kurczowo magazynuje wszystko, co się da. Z resztą, można jeść "2 kalorie dziennie", ale jak będzie się leżało do góry brzuchem to kicha z tego.
Ja na śniadanie jem płatki, potem chleb w szkole, potem obiadek(ziemniaczki, kotlecik, suróweczka, dużo suróweczki!), potem kawa i ciacho, potem jabłko, na kolację chlebek. I jakoś nie mam zbytnich problemów z wagą, pomijając to, że jak większość dziewczyn chciałabym zrzucić może 2-3 kg. Tak "zapasowo".
Mi np. łatwiej jest ruszać się, aniżeli nie zjeść jakiegoś pysznego placuszka u babci, więc się ruszam. Mam pod nosem łąkę, kawałek dalej las, psy, koty, chodzę ze szkoły do domu pieszo. Spalam to wszystko.
Ale nie oszukujmy się. Największą rolę odgrywają tu geny i nic się na to nie poradzi. Mam koleżankę, która pomimo, że nie jadła kolacji, na śniadanie troszkę chlebka i jogurt, jadła lekki obiad i tak nic nie schudła. Z genami idzie walczyć, ale to ciężka walka. Niestety.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum