Ja się tu zgadzam z MJ, poza tym Devir bycie w związku to nie tylko poglądy na temat Żydów i homoseksualistów...ok spotkasz się z kimś kilka razy wybadasz go jeśli chodzi o te kwestie... stwierdzisz, że macie zbieżne zdanie i to tyle w tym temacie, bo w kwestii wspólnego bycia nie przewidzisz na podstawie tych rozmów ani nie możesz mieć pewności, że Wam się ułoży...pewne rzeczy wychodzą dopiero po jakimś czasie.
Jasne ze nie, ale czesc infomacji i tak chce posiadac przed wejsciem w zwiazek to wszystko, bede bardziej spokojnieszy etc. Nienawiść byla tylko jednem z przykladow, wiadomo ze w zwiasku moga wyjsc inne prawdy, pozatym kobiety sa fałszywe, graja czesto zeby wypasc najlepiej - prosty przyklad, to kobieta jest stara przed randka zeby jak najlepiej wygladac, jak najlepiej sie umalowa itp. Kobiety to straszne manipulantki, tak - ja patrze na to jak o facet, a Wy jako kobiety nic dziwnego ze mamy inne spojzenia na ta kwestie
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Wiesz no jasne ogólne poznanie siebie i swoich poglądów to jedno, a pewność, że będzie nam z jakąś osobą dobrze to druga kwestia i raczej bym ich tak bardzo ze sobą nie łączyła...na początku znajomości bez względu na to czym się zakończy zawsze patrzy się bardziej różowo na pewne kwestie, pewne nawyki nie przeszkadzają bardzo...dopiero później życie (o ile dwie osoby zdecydują się dzielić je razem przez jakiś czas) weryfikuje na ile to wszystko pozostaje różowe.
A co do tej drugiej kwestii ;> no proszę Cię...powiedz mi, że Ty się nie starasz wypaść dobrze a nawet lepiej niż dobrze jak Ci na kimś zaczyna zależeć...manipulancie Ty ;> (no to żeśmy się pooskarżali w ramach walki płci )
a co do samego tematu to wiadomo, że jakaś mięta musi być na początku, żeby myśleć o wspólnym byciu razem....ale miłość jeśli jest między ludźmi przeobraża się i ewoluuje podczas bycia razem...rzadko jest tak, że jest ona od pierwszego wejrzenia i tylko na nim się kończy....czasem odkrywamy na nowo i zakochujemy się dopiero za którymś z kolei wejrzeniem..takie jest moje zdanie przynajmniej....dodatkowo sytuacje, które mają miejsce podczas wspólnego bycia potrafią więź zarówno osłabić jak i wzmocnić.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Imię: ~EveLinaaa~
Wiek: 18 Dołączyła: 09 Mar 2006 Posty: 3485 Skąd: z Holiłudu
Wysłany: 23-05-2008, 09:12
SAW napisał/a:
Jak to jest ze związkami że gdy dwoje ludzi zaczyna ze sobą chodzić? Chodzą ze sobą bo się kochają, czy chcą się poznać a dopiero potem zakochać. Jak Wy podchodzicie do zwiazków?
Ale zobacz: "Małżenstwa" poznają się całe życie .. bez cały okres trwania związku.. nigdy nie mozesz powiedzieć, że wiesz o tej drugiej osobie wszystko.. Później kiedy coś sie dzieje... wcyhodzi na to, że są całkiem odmienni, różni ... rozstaja się. Dlatego ja myślę, że "chodzenie ze sobą" nie oznacza do zgonnej miłości ;p miłość przychodzi po jakims tam okresie..
Wiesz no jasne ogólne poznanie siebie i swoich poglądów to jedno, a pewność, że będzie nam z jakąś osobą dobrze to druga kwestia i raczej bym ich tak bardzo ze sobą nie łączyła...na początku znajomości bez względu na to czym się zakończy zawsze patrzy się bardziej różowo na pewne kwestie, pewne nawyki nie przeszkadzają bardzo...dopiero później życie (o ile dwie osoby zdecydują się dzielić je razem przez jakiś czas) weryfikuje na ile to wszystko pozostaje różowe.
No jasne, trzeba zjesc przysłowiową beczke soli zeby czlowieka poznac, ludzie sie czesto sami w zwiazku zaskakuja po 5 lata wspolnego zycia, ale i tak chce mniec jakas podstawowa wiedze.
Elektroniczna napisał/a:
A co do tej drugiej kwestii ;> no proszę Cię...powiedz mi, że Ty się nie starasz wypaść dobrze a nawet lepiej niż dobrze jak Ci na kimś zaczyna zależeć...manipulancie Ty ;> (no to żeśmy się pooskarżali w ramach walki płci )
Staram sie ale kobiety pod tym wzgledem to okropniary, urocze okropniary, na poczatku wszystko fajnie, cacy, a kobieta potem zaczyna kombinowac, marudzic i fochy czesto ma. I jezeli sama wie ze jest taka, to pewnie stara sie na poczatku to ukrywac. Oczywiscie czesc facetow tez tak ma, ale to jednak zadkie przypadki.
Elektroniczna napisał/a:
a co do samego tematu to wiadomo, że jakaś mięta musi być na początku, żeby myśleć o wspólnym byciu razem....ale miłość jeśli jest między ludźmi przeobraża się i ewoluuje podczas bycia razem...rzadko jest tak, że jest ona od pierwszego wejrzenia i tylko na nim się kończy....czasem odkrywamy na nowo i zakochujemy się dopiero za którymś z kolei wejrzeniem..takie jest moje zdanie przynajmniej....dodatkowo sytuacje, które mają miejsce podczas wspólnego bycia potrafią więź zarówno osłabić jak i wzmocnić.
Z tym sie zgodze
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Chodzą ze sobą bo się kochają, czy chcą się poznać a dopiero potem zakochać. J
najpierw musze się zakochać aby z kims być.
Nie wierze w takie hop siup zakochanie..
_________________ Siedząc w wannie
spowiadam się pralce
z miłości do Ciebie.
nie mam wpływu na Twoje życie, ale nie mogę wykluczyć,że coś się stanie,że zmienisz zdanie..
jeśli tak będzie, nic nam nie przeszkodzi, nigdy.. jeśli kiedyś okaże się,że zmienisz decyzję - będę czekała..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum