Mam garstkę zaufanych przyjaciół, których znam od 3 roku życia, którym mówię o wszystkim, oni mi również. Nic nigdy nie wyszło z naszego kręgu.
no, mam podobnie. i nie mówie im wszystkiego. oni mi tez nie. bo potem to wygląda tak że ja z X rozmawiam o problemach Y, a Y z X o moich i tak dalje. bez sensu. mówie sobie o swoich prolemach. labandzia mnie wysłucha, zrozumie jak nikt inny! i jeszcze mi terapie załatwi.
_________________ jeśli dziś masz dobry dzień chcę byś zaraził, zaraziła mnie.
gupia kretynka
Ja mam garstkę takich przyjaciół, których znam odkąd pamiętam, kocham ich, ufam im, ale nie mówię wszystkiego. I wcale nie dlatego, że nie mam do nich zaufania, że się boję, że w przyszłości może powstać konflikt i coś wyjdzie poza nasz krąg, tylko po prostu nie czuję potrzeby mówienia o wszystkim. Chcę mieć kilka tajemnic, takich moich i tylko moich, to mi się podoba I mam ich kilka, z przeszłości, o teraźniejszych wydarzeniach wiedzą wszystko.
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1014 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 18-07-2008, 17:36
Najprawdziwszym, znanym już od paru lat, takim na których nigdy się nie zawiodłam, bardziej niż prawdziwym - tak. Mam taką osobę. Znamy się jak łyse konie. Od przedszkola. Nie boję się przy niej niczego powiedzieć, nie boję się niczego zrobić, bo i tak wiem, że ona mnie rozumie i nie weźmie mnie za głupka, inną itd, ona zwyczajnie zna mnie lepiej, niż ja. Rzadko mówimy, że się przyjaźnimy. W zasadzie, dopiero przed kilkoma miesiącami tak naprawdę wspólnie to wypowiedziałyśmy. Wcześniej? Wcześniej była po prostu Aneta i Agnieszka.
Bardzo się cieszę, że ją mam. Kurde, jak tak sobie myślę, my w swoim towarzystwie robimy takie głupie rzeczy, mówimy sobie takie rzeczy, z których z pewnością ktoś inny by się śmiał, a ona rozumie mnie i ja rozumiem ją. Potrafimy prowadzić trudne dyskusje. Z nikim innym mi się tak dobrze nie rozmawia. Czuję, że już nigdy nie będę mieć takiej osoby, jak za rok się rozstaniemy.
Mówię jej absolutnie wszystko. Absolutnie. Powody są do góry.
Gabi napisał/a:
Przestajemy być przyjaciółkami i jest to historia zamknięta- po co się mścić, wyżywać na sobie, jak w telenoweli.
W 100% Cię popieram. Wygadywanie tajemnic byłego przyjaciela, czy chłopaka to świństwo.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Imię: ~EveLinaaa~
Wiek: 18 Dołączyła: 09 Mar 2006 Posty: 3483 Skąd: z Holiłudu
Wysłany: 18-07-2008, 17:47
A ja myślę, że są pewne sprawy w, które przyjaciółka/przylaciel nawet nie powinien wnikać. Jeśli chcę, to mówię, ale ona/on nie naciska. I nie odbiera tego w ten sposób, że już nie jesteśmy sobie bliskie/bliscy bo nie chce jej/jemu powiedzieć, tylko szanuje mój wybór. Chyba też między innymi na tym polega przyjażń.
A ja myślę, że są pewne sprawy w, które przyjaciółka/przylaciel nawet nie powinien wnikać. Jeśli chcę, to mówię, ale ona/on nie naciska. I nie odbiera tego w ten sposób, że już nie jesteśmy sobie bliskie/bliscy bo nie chce jej/jemu powiedzieć, tylko szanuje mój wybór. Chyba też między innymi na tym polega przyjażń.
Owszem. Na dyskrecji i nie wyciąganiu i nie ciągnięciu za język też to polega...
jakkolwiek.. W pewnym momencie... Relacja nabiera tez takiego poziomu zalzylosci, ufnosci i akceptacji, ze w człowieku buduje się świadomość, że może powiedzieć wszytsko. I wydaje mi się, że to jest najważaniejsze. Nie, żeby się zaraz spowiadac z dokładnie wszystkiego.. ale to, że wiesz, że możesz. Ze nie zostaniesz odrzucony/a, oceniony/a a zaakceptowany bo to czesc Ciebie. Wysluchany z uwaga i zostanie to tylko miedzy wami dwojgiem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum