Czy macie jeszcze silną wolę, aby stawać się lepszym dla bliskich w szczególności dla osób których nie lubicie.
nie ;DD
powerbass napisał/a:
Przestać korzystać z używek, może wreszcie chodzić co tydzień do kościoła i starać się nie popełniać ciężkich grzechów?
powątpiewam
powerbass napisał/a:
Przestać słuchać własnego ja, nie zaspokajać co raz własne pragnienia, nie myśleć tylko o własnych potrzebach tylko starać się być lepszą osobą, bardziej wartościową.
jakos nie jetsem aż takowa osobą
a tak przy okazji cześć Powerbass
_________________ Więc może mam Ci za rapować żebyś kochał mnie ponad to?
Nie będę miłością Twojego życia,choćbym zdołała podpalić oceany.
Wiesz, piszesz że siostra jest egocentryczką, ale tak naprawdę w mniejszym czy większym stopniu wszyscy jesteśmy egocentrykami...bo jeśli na to spojrzeć od tej strony to nie zmieniasz się i nie starasz się akceptować siostry dlatego, żeby jej było lepiej na zasadzie umartwiania się...sam czerpiesz z tego korzyści i robisz to jak sam piszesz choćby dlatego żeby odczuwać satysfakcję....szczerze wątpię w to że chciałbyś się doskonalić, gdybyś widział że ktoś czerpie z tego korzyść a Tobie mimo upływu czasu nie sprawia to radości/satysfakcji/ czy czego tam sobie jeszcze chcemy
sorki nie daje rady tego zrozumieć co napisałaś, za trudne...
Peggy Sue napisał/a:
Czy to, że chcę życ w zgodzie ze sobą, że chcę dla siebie jak najlepiej i w jakimś stopniu jestem egoistką sprawia, że jestem mniej wartościową osobą? Przecież nikogo tym nie krzywdzę. I nie oznacza to od razu, że nie chcę pomagac innym.
no raczej może masz trochę racji, lecz cóż to jest za osoba która tylko pilnuje swojego tyłka?
[ Dodano: 05-11-2007, 19:59 ]
kamasutra napisał/a:
powerbass napisał/a:
Przestać słuchać własnego ja, nie zaspokajać co raz własne pragnienia, nie myśleć tylko o własnych potrzebach tylko starać się być lepszą osobą, bardziej wartościową.
jakos nie jetsem aż takowa osobą
kurcze Kamasutra też taki byłem jak Ty, ale dziwnie...zmieniłem się. Ciekawe na jak długo
kamasutra napisał/a:
a tak przy okazji cześć Powerbass
aloha moja droga
a tak wpadłem na forum bo się z deka nudziłem
Starałam się to napisać w miarę jasno, ale postaram się to zrobić jeszcze jaśniej
Wydaje mi się, że Twoja chęć doskonalenia się również jest kierowana egocentryzmem (zaznaczyłam to nawiązując do Twojego zdania jakoby siostra była egocentryczką...Ty też jesteś w jakimś stopniu egocentrykiem...dążysz do tego by czuć się dobrze...takie poczucie się wytwarza wraz z tą satysfakcją z samodoskonalenia się i "przeskakiwania" swoich "niedoskonałości")
Podejrzewam, że gdyby samodoskonalenie się nie było związane z jakąś korzyścią dla Ciebie samego (mimo iż uszczęśliwiało by na przykład inne osoby) to nie dążyłbyś do tego żeby się samodoskonalić
Mam nadzieję że teraz przedstawiłam to co miałam na myśli trochę jaśniej...jeśli nie to będę tłumaczyć w kolejnych postach, ewentualnie jest jeszcze PW, żeby nie robić OT.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Ty też jesteś w jakimś stopniu egocentrykiem...dążysz do tego by czuć się dobrze...takie poczucie się wytwarza wraz z tą satysfakcją z samodoskonalenia się i "przeskakiwania" swoich "niedoskonałości"
moja droga, lecz nie masz w zupełności racji, wolałem żyć tak jak żyłem, było przyjemniej, łatwiej, bez wyrzeczeń, lecz nie mogę ciągle iść na dno; satysfakcje odkryłem przy okazji i nie jest ona większą radością od tego co zostawiłem, chodź teraz się nad tym zastanawiam czy aby nie lepiej się czuję teraz, gdy spoglądam wstecz
Uważam, że utrzymujesz chęć doskonalenia się bo jest to dla Ciebie w jakiś sposób (przynajmniej teraz) korzystniejsze...inaczej wątpię byś chciał się zmieniać...wydaje mi się że coś musiało Ci nie pasować w poprzednim stanie rzeczy, że postanowiłeś się zmienić...oczywiście mogę się mylić to TYLKO i wyłącznie moje zdanie
Również pozdrawiam.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
...wydaje mi się że coś musiało Ci nie pasować w poprzednim stanie rzeczy
Tak naprawdę to zmieniłem się dla Boga, bo nie chciałem już go ranić moim zachowaniem i czynami. Sądzę również, że bycie lepszym wpłynie pozytywnie na moje życie. Czułem że moje życie jest do kitu, więc chciałem je zmienić, dostrzec moje błędy i je naprawiać, a nie jak dotąd, że nie zależało mi na tym lub nie miałem silnej woli,
Przepraszam, że zadam Ci takie pytanie....ale gdybyś teraz się dowiedział, że Boga tak na prawdę nie ma (i to nie to że ktoś by tak powiedział, żeby zasiać zamęt, ale miałbyś tego 100% pewność...załóżmy że to możliwe na potrzeby tego pytania) to wróciłbyś do swojego poprzedniego zachowania i stylu życia?
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
gdybyś teraz się dowiedział, że Boga tak na prawdę nie ma (i to nie to że ktoś by tak powiedział, żeby zasiać zamęt, ale miałbyś tego 100% pewność...załóżmy że to możliwe na potrzeby tego pytania) to wróciłbyś do swojego poprzedniego zachowania i stylu życia?
Elektroniczna, kurcze Ty to naprawdę potrafisz zagiąć ,
hmmm powiem Ci, że człowiek z natury jest zły i ulega pokusom, chyba raczej bym żył wg powiedzenia: ,,hulaj dusza, piekła nie ma ''
Nie uważasz że sympatyczniej byłoby coś robić dla siebie i dla własnej satysfakcji a nie dla Boga, którego tak naprawdę może nie być?
I czy jego nieistnienie musi wykluczać chęć czynienia dobra i samodoskonalenia się?
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8580 Skąd: Kraków
Wysłany: 05-11-2007, 21:22
To dziwne. Bo ja jestem ateistką i mam taką samą postawę wobec ludzi (staram się mieć), co Ty przy udziale Boga- bo rozumiem, że to głównie On Cię do tego motywuje.
Bynajmniej nie mam wszystkiego w d.upie.
Oprócz mojego liczy się także dobro innych- tych, którzy na to w moim mniemaniu zasługują- bo już nieraz się przejechałam i z takimi postępuję wedle zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".
Jeśli kilka osób, które poważam, mówi mi, że coś jest ze mną nie w porządku, to zaczynam sie nad tym zastanawiać.
Zdarza się, że czasem nie zauważam tego, że źle postępuję- ale wtedy ludzie mi to mówią.
Rzadko chodzę wokół kogoś na palcach i skruszona.
Głupie pytanie.
Kazdemu człowiekowi na czyms zalezy, czyms sie martwi itd.
Cytat:
Czy macie jeszcze silną wolę, aby stawać się lepszym dla bliskich w szczególności dla osób których nie lubicie.
Dla bliskich mi osób jak najbardziej, dla tych ktorych nie lubie nie, nie obchoza mnie.
powerbass napisał/a:
Przestać słuchać własnego ja, nie zaspokajać co raz własne pragnienia, nie myśleć tylko o własnych potrzebach tylko starać się być lepszą osobą, bardziej wartościową.
Owszem, mysle o innych.
powerbass napisał/a:
Od pewnego czasu to właśnie robię. Chcę umacniać swoją silną wolę, która nie była wcale silna Gdy udaje mi się łamać moje złe przyzwyczajenia to na co dzień mam lepsze samopoczucie, czuję się szczęśliwszy, odczuwam satysfakcję. Najmniej wychodzi tolerowanie mojej wrednej siostry-egocentryczki
Przejdzie Ci podobno ludzie zmieniaja sie co 7 lat
_________________ "Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."
Czy macie jeszcze silną wolę, aby stawać się lepszym dla bliskich w szczególności dla osób których nie lubicie. Przestać korzystać z używek, może wreszcie chodzić co tydzień do kościoła i starać się nie popełniać ciężkich grzechów?
Jestem zbyt leniwy, by naprawiać błędy. Jestem zbyt leniwy by stawać się lepszym.
Jestem też zbyt leniwy, żeby popełniać błędy i zbyt leniwy by być złym człowiekiem.
_________________ Odszedłem bez pożegnania. ~.~
Adieu.
Dziękować miłym i mniej-miłym.
dzisiaj, ale to dzisiaj niestety musze płyną z nurtem rzeki, i brać co ta rzeka da, ale jutro biorę sprawy w swoje ręce,bo dzis tego już nie mogę zrobić ;/
hmmm powiem Ci, że człowiek z natury jest zły i ulega pokusom, chyba raczej bym żył wg powiedzenia: ,,hulaj dusza, piekła nie ma ''
Ja unicestwiłem boga w sobie tylko po to by stać się lepszym człowiekiem - bu móc żyć w zgodzie ze sobą. Nie było to proste, bo każdy osobnik w rodzinie, poza ojcem, jest głęboko wierzący - sam taki byłem, krok i został bym ministrantem. Czułem iż religia ściąga mnie na dno - czułem iż religia ściąga na dno cały świat. Nie chciałem w tym uczestniczyć.
Od tamtej pory życie stało się kolorowe - nie czarno-białe. Różnica między dobrem i złem została zatarta.
William Shakespeare napisał/a:
W rzeczy samej, nic nie jest złem ani dobrem samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim.
Piekło? Tylko ludzie słabi zmienią swe postępowanie pod wpływem dogmatów, których nie rozumieją. Ludzie z natury źli? Ludzie są z natury SŁABI.
Oscar Wilde napisał/a:
Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni.
Nigdy nie spotkałem się z takim skupiskiem pesymistycznych myśli jak na tym forum - skąd ludzie biorą takie czarne myśli?. Świat jest lustrem; gdy zajrzy do niego małpa, nie odzwierciedli ono apostoła.*
*Pozwoliłem sobie zmienić znaczenie cytatu Georga Christopha Lichtenberga;
"Książka jest lustrem; gdy zajrzy do niej małpa, nie odzwierciedla ona apostoła."
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 06-11-2007, 14:10, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum