Wysłany: 19-10-2006, 21:20 Czy onanizacja jest zdradą?
Dzisiaj wraz ze znajomymi dyskutowaliśmy na temat onanizacji. Moja koleżanka, która jest w związku, twierdzi, że onanizacja jest dla niej równoznaczna ze zdradą. Co o tym sądzicie? Czy dla Was onanizowanie się partnera jest równie bolesne jak zdrada? Czy oznacza to dla Was jego samowystarczalność, i automatycznie obniża wasze poczucie wartości? Co ciekawe, piękna płeć biorąca udział w rozmowie, po chwili zaczęła podzielać poglądy koleżanki, natomiast mężczyźni twierdzą, że nie traktują onanizacji w ten sposób. Sądzą, że kiedy myślą o czymś, co ich podnieca (nie koniecznie musi to być ich dziewczyna, w tym wypadku zakładaliśmy, że nie jest) nie ma tu nic wspólnego ze zdradą. Co o tym sądzicie?
Jeśli podobny temat już był, to wybaczcie
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 66 Skąd: od skazańców
Wysłany: 19-10-2006, 21:28
Masturbacja jest już powszechnym zjawskiem. Nie uważam tego jako zdradę. Jest to tzw. rozładowanie napięcia bądź podniecenia. Jeżeli chłopak (bądź dziewczyna) czuje taką potrzebę to proszę bardzo - ich sprawa.
Moja koleżanka, która jest w związku, twierdzi, że onanizacja jest dla niej równoznaczna ze zdradą.
To ma nader radyklane poglądy i słabą wiedze na temat tego jak dziala meskie napięcie seksualne..
Nie nie uwazam tego za zdrade.. Uwazam, ze jest to stosunkowo naturalna reakcja mezczyny, gdy np. jest dlugo z dala od kobiety swojej.. lub jej nie ma.
Nigdy nie widzialam w masturbacji zachowania porownywalnego do zdrady...
Ona bierze pod uwagę swoje odczucia. Nie chodzi o zdradę fizyczną, tylko psychiczną. Twierdzi, że kiedy podniecają mężczyznę inne kobiety, albo robi to mysląc o nich, to tak jakby uprawiał z nimi psychicznie sex. Uważa, że jest to przedmiotowe podejście do drugiej osoby, kiedy jest się samowystarczalnym.
Erill napisał/a:
To ma nader radyklane poglądy i słabą wiedze na temat tego jak dziala meskie napięcie seksualne..
No wiedzę jakąś tam ma, jest prawie w Twoim wieku.
jeśli któreś z partnerów się onanizuje (weźmy pod uwagę związek, a nie samotne osobniki, bo im można to wybaczyć ), to może to równie dobrze oznaczać, że czegoś mu/jej w związku nie wystarcza...
może nie od razu poczucie zdradzonego/zdradzonej pojawia się u drugiej strony, ale jakieś takie wewnętrzne lekkie ukłucie... wolałabym, żeby mój mężczyzna się nie masturbował...
ale zresztą jesteśmy tylko ludźmi Pozdrawiam!
Ostatnio zmieniony przez Tasha 20-10-2006, 07:45, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Wszemiła
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Sie 2006 Posty: 3212 Skąd: że znowu?
Wysłany: 20-10-2006, 08:46
Moze być tak, że partnerowie mają różne temperamenty i jak ja bym miała chlopaka może było by mi lekko nie w smak żeby sie onanizował, no ale jeżeli miałby duzo większe potrzeby ode mnie to bym wolała juz zeby sie zaspakajał tak niz by miała mu w tym pomagac inna laska.
Zdrada nieodłącznie związana jest z zazdrością a czy któreś z was mogło by być zazdrosne o to, że ręka waszego powiedzmy chłopaka "odwala" za was robote ? Tak to troche może brzydko powiedziałem ale każdy wie o co chodzi. Zdrada to jest zdrada - wiadomo druga osoba a nie z samym sobą . Tosz do debilne jakieś jest .
_________________ 1.zanim o coś zapytasz wiedz że istnieją google
2. nie()śmieszny choć sie stara
Nie chodzi o zdradę fizyczną, tylko psychiczną. Twierdzi, że kiedy podniecają mężczyznę inne kobiety, albo robi to mysląc o nich, to tak jakby uprawiał z nimi psychicznie sex
Ale skąd Ona wie o kim on wtedy mysli??? Może o Niej???
I poza tym.. Czy ta dziewczyna spodziewa się, że facet wyłączy swoje instynkty i będzie myslał tylko o Niej? To Ona jest chyba chorobliwie zaborcza.. kaman.. to już mocne przegięcie..
Szum*O*Wina napisał/a:
Uważa, że jest to przedmiotowe podejście do drugiej osoby, kiedy jest się samowystarczalnym
Dla mnie to dziwne bardzo jest.. ale to jej poglądy.
Szum*O*Wina napisał/a:
No wiedzę jakąś tam ma, jest prawie w Twoim wieku.
wg mnie nie jest zdradą.
a gdyby była to myśle, że nie istniała by na świecie osoba, która by nigdy nie została zdradzona- i która sama by nie zdradziła choć raz.
_________________ Nie wiem dlaczego był czas, że przestałam wierzyć w Miłość.
Głupia byłam.
Miłość istnieje moi Mili. Nigdy w Nią nie wątpcie.
może to równie dobrze oznaczać, że czegoś mu/jej w związku nie wystarcza...
Jak najbardziej, i właśnie z tego powodu (między innymi) moim zdaniem masturbacja nie jest zdradą. Przecież ludzie mają różne upodobania seksualne, jeśli kobiecie wystarcza seks raz na 2 tygodnie, a facet mógłby to robić codziennie to co ma robić? Gwałcić swoją żonę, wynajmować prostytutki, umawiać się z innymi?
Z tego wynika, że masturbacja nawet przeciwdziała zdradzie i jest czymś zgoła odmiennym.
Bzduuuuuuuura...
Jak dla mnie to nie jest żadna zdrada. Jeśli danej osobie to sprawia przyjemność to to robi i tyle. No chyba, że robi to dziesięć razy dziennie i woli masturbacje od sexu ze swoją dziewczyną. To już jest przegięcie
Zgadzam się z high_anonymity, lepiej np. żeby sie taki facet masturbował niż jak by miał uprawiać sex z prostytutkami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum