Jedni są dojrzali inni nie. Jeśli masz takiego chłopaka to widać, że ci to odpowiada a jak przestał to zerwij znajomość. Każdy człowiek jest niepowtarzalny więc go nie urabiajcie pod siebie. A może lepiej żebyś to ty się zmieniła a nie będziesz zmieniać chłopaka.
Wielu chłopaków, nie ma co tu kryć, jest niepoważnych.
faceci dojrzewaja troszke pozniej niz kobiety..tego nie zmienimy niestety
kicia90 napisał/a:
Myślą że życie jest piękną i beztroską zabawą...
tak...szczegolnie przedzial 17-19lat.. oni tak odbieraja rzeczywistosc..jako beztroska zabawe.
kicia90 napisał/a:
Czy można zmienić taką osobę?
absolutnie nie..!! ona sie zmieni jesli bd tego sama chciala,a my nie mozemy ich do tego zmusic.Mozemy wyrazic swoje zdanie na pewne denerwujace nas tematy w ich zachowaniu,ale to tyle!!nic wiecej. Jesli bd czuli ze naciskamy z jakiejs strony to tym bardziej bd sie zachowywali tak jak wczesniej.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
Imię: Agatka
Wiek: 18 Dołączyła: 17 Wrz 2006 Posty: 185 Skąd: z Polski ;]
Wysłany: 14-08-2007, 20:50
blablabla napisał/a:
ja tam nie rozumiem po cholere kogos zmieniac co to w ogole za
zwiazek ma byc jak na samym poczatku jest podobasz mi sie ale to to to i to bym w tobie zmienil/a psss..bezsens totalny
ja go na siłę zminić nie chcę broń Boże... poza tym wcale nie mówię ile to rzeczy bym w nim nie zmieniła ale papalanie cały czas głupich historyjek to wkońcu każdego cierpliwego wyprowadzi z równowagi... Kiedy nie miałam humoru, on zapytał: co się dzieje i raz dwa przeszedł znowu do opowiadania anegdotek, pierdół, dowcipów itp. Tak jakby to pytanie odwalił... To jest przykre jeśli nie ma się oparcia w ukochanej osobie...
tankhil napisał/a:
A może lepiej żebyś to ty się zmieniła a nie będziesz zmieniać chłopaka.
nie mowię, że ja jestem idealna, ale przynajmniej potrafię się zachować, jetsem taktowna i słucham ludzi i jakoś nie pasjonuje mnie opowiadanie reczy, które nikogo nie bawią, żeby potem usłyszeć jeszcze, że to było na poprawę humoru
po prostu on nie rozumiał nigdy co ja czuję... wciąż tylko paplał jak wspomniałam nowe żarty jakie przeczytał i w żadnej sytuacji nie był poważny. Mamy tego samego przyjaciela. W pewnym momencie sytuacja była naprawdę poważna, wpadł w depresję i miał różne myśli. Gdy opowiedziałam o tym mojemu chłopakowi, to się zaśmiał pomyślałam sobie wtedy że jest beznadziejny, przecież to też był jego przyjaciel... mogło go już nie być... Nie sądzicie że takie zachowanie to przesada? Ja nie oczekuję cholernej powagi, tylko po prostu trzeba wiedzieć kiedy być poważnym, bo cały czas sielanki w życiu nie ma...
_________________ Na dnie serca pozostanie zawsze ślad...
W sumie, to sie nie dziwie. Chlopcy w tym wieku maja nierowno pod sufitem i trzeba po prostu czekac, az sie okaze, czy to rzeczywiscie niedjorzalosc, z ktorej wyrosnie, czy glupota i chlopak ma pusto w glowie, co raczej nie mija.
Jesli probowalas go "naprowadzic", to rowniez sie nie dziwie, ze Ci nie wyszlo. Musisz mu to powiedziec wprost, w czym jest problem i o co Ci chodzi, inaczej w zyciu na to nie wpadnie. Jesli to nie pomoze, to po prostu daj sobie spokoj. No chyba, ze chcesz sie meczyc, ale z tego co napisalas, nie sprawia Ci to przyjemnosci
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
Imię: Agatka
Wiek: 18 Dołączyła: 17 Wrz 2006 Posty: 185 Skąd: z Polski ;]
Wysłany: 14-08-2007, 21:16
Peggy Sue napisał/a:
Jesli probowalas go "naprowadzic", to rowniez sie nie dziwie, ze Ci nie wyszlo. Musisz mu to powiedziec wprost, w czym jest problem i o co Ci chodzi, inaczej w zyciu na to nie wpadnie. Jesli to nie pomoze, to po prostu daj sobie spokoj. No chyba, ze chcesz sie meczyc, ale z tego co napisalas, nie sprawia Ci to przyjemnosci
W pewnym momencie zdałam sobie sprawę że porwałam się z motyką na księżyc. Sama próbowałam działać, ale bez efektu, dlatego postanowiłam tutaj zapytać... I ostatecznie doszłam do wniosku, ze dojrzewania nie przyspieszę, tym bardziej bez jego chęci
_________________ Na dnie serca pozostanie zawsze ślad...
Imię: Karol
Dołączył: 30 Lip 2005 Posty: 758 Skąd: Wrocław
Wysłany: 15-08-2007, 19:32
Wyrzuc kolesia na 3 tygodnie od domu dalko bez komorki itp itd slowem bez kontaktu i niech se radzi na wlasnym utrzymaniu zobaczymy czy tak smiesznie bedzie jak nie bedzie co do gara wlozyc
Imię: Agatka
Wiek: 19 Dołączyła: 10 Sie 2007 Posty: 94
Wysłany: 15-08-2007, 19:58
Wiesz mam wrażenie że trochę koloryzujesz sytuację , a czy przypadkiem to nie było tak , że to ty wyolbrzymiałaś mu wszystkie problemy , zarzucając mu że jest niepoważny , a on po prostu podchodził do tego z dystansem ?
_________________ I'm your Venus, I'm your fire ,at your desire
Imię: Agatka
Wiek: 18 Dołączyła: 17 Wrz 2006 Posty: 185 Skąd: z Polski ;]
Wysłany: 15-08-2007, 22:03
Jasminum napisał/a:
mam wrażenie że trochę koloryzujesz sytuację , a czy przypadkiem to nie było tak , że to ty wyolbrzymiałaś mu wszystkie problemy , zarzucając mu że jest niepoważny , a on po prostu podchodził do tego z dystansem ?
wiesz, chciałabym żeby wyszło na to że to co mowie to tylko koloryzowanie, ale tak nie jest niestety
poza tym jest już chyba trzeci tydzień nad morzem, nie widziałam się z nim 4 tygodnie przez ten czas raczył się do mnie odezwać raz na pół tygonia, myśląc zapewne, że nie potrzebuję więcej kontaktu zrobiłam mu awanturę (o brak kontaktu i niepowadze) to się tłumaczył że nie miał kasy na koncie, żeby się odezwać... Pomyślałam sobie, że mnie olał, bo na pustynię nie pojechał i ma jak zasilić sobie konto. No ale widocznie nie chciał... Chociaż ja sie odzywałam... Po awanturze nie odezwał się już ani razu to było 4 sierpnia. Jest 15.
_________________ Na dnie serca pozostanie zawsze ślad...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum