Wysłany: 22-06-2007, 22:53 Czy gdybyście nie mieli własnych dzieci to byście adoptowali
Możliwe, że moja siostra wysła za mąż za bezpłodnego mężczyznę. Tego nie wiem, ale już był rozwodnikiem, lecz nie wiem jaka była przyczyna, może włąsnie bezpłodność byla powodem. Nie wiem czy oni planują adoptować dziecko, lecz siostra przed ślubem wspominała że nawet jeśli to zaadoptuje jakieś dziecko. Zastaniawima się, czy gdybym ja był na ich miejscu czy też bym kochał obce dziecko tak samo jak swoje, czy chciałbym pracować całe życie by je utrzymywać, bo tak naprawdę nie miał bym żadnego pokrewieństwa. Nie wiem. Pewnie bym o tym długo myślał.
Jak Wy byście postąpili, gdyby to Was dotyczyło?
dlaczego Twoi rodzice adoptowali, jeśli Ty jesteś?
oprócz mnie jest jeszcze mój brat.
moja mama zawsze chciała zaadoptować dziecko, żeby poprawić jakiemuś byt, wiesz, taka chęć czynienia dobra.
zaadoptowali ją jak miała 6 lat. od tego czasu mam chyba dość dzieci
powerbass napisał/a:
dam Cynk to Ci ktoś podrzuci dzidziusia
nie! ja nie chcę! napisałam, ze jakbym musiała! ale tak to nie chcę. bleh
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9286
Wysłany: 23-06-2007, 15:27
Jak już to chyba bym wolała zaadoptować niż urodzić własne i to najlepiej takie minimum roczne. Lecz jak na razie w ogóle nie chciałabym mieć dzieci, nie mam do nich takiego wstrętu jak caessa ale za nimi nie przepadam a tym bardziej wychowywać je całe życie.
Bardzo chciałabym mieć dzieci w przyszłości. Najlepiej dwójkę, bo jedynakowi jest często ciężej. Nie miałam w życiu etapu "nienawidzenia małych dzieci". Co prawda widzę, po mojej koleżance, że opieka nad maluchem to ciężka i wyczerpująca praca, ale zdania nie zmienię. Gdyby sie okazało, że albo ja, albo mój ukochany ma problem z płodnością, to na pewno bym zaadoptowała jakieś dziecko:) Chciałabym doświadczyć bycia w stanie błogosławionym, ale jeśli nie będzie to możliwe, to cóż, jakoś to przeżyję. A nawet nie biologicznie własnemu dziecku starałabym się dać wiele miłości i ciepła:) Żeby miało szczęśliwy dom.
Zastaniawima się, czy gdybym ja był na ich miejscu czy też bym kochał obce dziecko tak samo jak swoje, czy chciałbym pracować całe życie by je utrzymywać, bo tak naprawdę nie miał bym żadnego pokrewieństwa. Nie wiem. Pewnie bym o tym długo myślał.
Ja bym długo nie myślała, bo bardzo lubię dzieci.
Jeśli miałabym stałego partnera, z którym nie mogłabym mieć dzieci i posiadałabym środki, które pozwoliłyby mi zapewnić przyszłość takiemu dziecku, chętnie bym adoptowała. Z tym że wolałabym adoptować małe dziecko - do ok 2 lat.
Nie myślałabym wtedy czy kocham je tak, jak kochałabym swoje, którego nigdy nie będę miała. Po prostu starałabym się być taką samą matką, jaką byłabym dla mojego własnego dziecka i cieszyłabym się, że jest w moim życiu.
_________________ Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim. Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum