Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 968 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 21-09-2007, 15:48
labanda napisał/a:
Żelowa napisał/a:
Oczywiście, ze tak. JEsli miałabym na to kaseee ;]
A co mają do tego pieniądze?
Jeżeli nie miałabym środków na zapewnienie temu dziecku godnego bytu to nie chciałabym skazywać go na ciężkie zycie. Trzeba mieć na to możliwości- a to główie pieniądze.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Kiedyś dużo myślałam o adoptowaniu dzieci...nawet do tego stopnia, że nie chciałam mieć swojego dziecka tylko jakieś adoptować...
na dzień dzisiejszy myślę, że gdybym miała swoje (biologiczne) dziecko to raczej bym nie zaadoptowała...bałabym się, że może (nawet nieświadomie) będę dawać dziecku adoptowanemu mniej miłości...a tego bym sobie nie wybaczyła.
jeśli nie mogłabym mieć swoich dzieci to wydaje mi się, że bym adoptowała.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Pomijając to, że nadal nie chcę mieć dzieci, to nie wiem, czy byłabym w stanie pokochać obce dziecko. To trudna decyzja, nawet dla ludzi, którzy marzą by zostać rodzicami, tak mi się wydaje.
_________________ Kiedyś ktoś Cię opuści- uświadom to sobie, bądź na to gotowy, mniej boli...
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 968 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 22-09-2007, 16:27
Adoptowane dziecko chyba nie jest się w stanie pokochać tak jak własne. Nie znaczy , ze kocha się je mniej czy gorzej.. ale wydaje mi się ze tak.. po prostu inaczej. ;]
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 8613
Wysłany: 22-09-2007, 17:14
Żelowa napisał/a:
Adoptowane dziecko chyba nie jest się w stanie pokochać tak jak własne. Nie znaczy , ze kocha się je mniej czy gorzej.. ale wydaje mi się ze tak.. po prostu inaczej. ;]
A mi sie wydaje że takie dziecko kocha sie jeszcze bardziej bo chce mu sie wynagrodzić to co go złego w życiu spotkało i za nic w świecie nie chce się doprowadzić do sytuacji żeby czuło się niekochane.
A mi sie wydaje że takie dziecko kocha sie jeszcze bardziej bo chce mu sie wynagrodzić to co go złego w życiu spotkało i za nic w świecie nie chce się doprowadzić do sytuacji żeby czuło się niekochane.
jestem tego samego zdania co dkf... tez uwazam ze takiemu dziecku wlasnie przybrani rodzice bd starali sie okazac najwiecej milosci ze swojej strony.Nie dopuszcza do sytuacji w ktorej ono poczuje sie niekochane..
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
A mi sie wydaje że takie dziecko kocha sie jeszcze bardziej bo chce mu sie wynagrodzić to co go złego w życiu spotkało i za nic w świecie nie chce się doprowadzić do sytuacji żeby czuło się niekochane.
jestem tego samego zdania co dkf... tez uwazam ze takiemu dziecku wlasnie przybrani rodzice bd starali sie okazac najwiecej milosci ze swojej strony.Nie dopuszcza do sytuacji w ktorej ono poczuje sie niekochane..
Zwłaszcza, jeśli to dciecko w chwili adopcji już jest świadome, że to nie są jego prawdziwi rodzice
_________________ jeśli dziś masz dobry dzień chcę byś zaraził, zaraziła mnie.
gupia kretynka
Zwłaszcza, jeśli to dciecko w chwili adopcji już jest świadome, że to nie są jego prawdziwi rodzice
dokladnie... ja osobiscie zrobila bym wszystko zeby to dziecko czulo sie w mojej rodzinie naprawde dobrze..dala bym mu tyle milosci ile mogla bym..ofiarowala bym mu cala siebie.
_________________ ZAKOCHANA.
ZAKOCHANA PO USZY.
ZAKOCHANA PO USZY I CZUBEK GŁOWY.
A ja... nie wiem. Nie potrafie odpowiedziec na takie pytanie, bo po prostu nie wiem... Musialabym sie znalezc w takiej sytuacji, aby podjac owa decyzje.
_________________ "Czy będziesz o mnie pamiętać, jeśli jutro odejdę?"
no pewnie ze bym adoptowala... zastanawiam sie nad tym czy zaadoptowac jakiegos malca ktory nie ma swojej rodzinki... bo to jest straszne zeby dzieci nie mily rodziców...
_________________ Gdyby wszelkie bariery pozanikały
Gdyby żadne serduszka nie pękały
Gdyby kary winnych spotykały
Gdyby każdy był wyrozumiały
Powiem szczerze: Nigdy nie zaadoptowałabym dziecka. Nie potrafiłabym go kochać, pracować na nie, poświęcać się mu. Wolę mieć swoje, wtedy, gdy popełnie wychowawcze błędy, wiem że to ja urodziłam to dziecko, ono pochodzi ode mnie i jest częścią mnie, jest jakie jest.
A adoptowane? Źle je wychowam- zmarnuje mu życie. Albo co gorsza, w przyszłości zrobi mi przykrość lub krzywdę, nie doceni moich starań - w końcu pochodzi od nieznanych ludzi np. psychopatów, morderców itp.
Nie potrafiłabym mu wybaczyć tego, co z pewnością wybaczyłabym własnemu.
Głownie o to chodzi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum