Czemu by nie. Musi to byæ wspania³y cz³owiek, skoro moja piêkna, inteligentna, m±dra wybranka na niego leci - mogê siê od niego wiele nauczyæ. ¯e niby mam byæ na niego z³y? Za co? Choæ bym sta³ z kijem przy dziewczynie, to i tak to zrobi, je¿eli bêdzie chcia³a, z t± ró¿nic± ¿e na moich oczach.
Ja bym mu zaje***, a potem kopal.
Source napisa³/a:
Uleg³o¶ci - brak jasno wyznaczonych i ucementowanych priorytetów i przekonañ, które czêsto prowadzi do braku spójno¶ci. Brak sztywnych i widocznych zasad.
Nie jestes czasem ulegly ?
Source napisa³/a:
Ok³amywania siê i szukania wymówek - "jestem taki zajedwabisty/a, tak uwodzicielski/a, piêkny/a ¿e móg³bym/mog³abym mieæ ka¿dego, ale na t± chwile nie chce mi sie d*** z fotela ruszyæ" - dzi¶ wieczór sam/a siê zadowolê.
I ze niby nigdy tego nie robisz ?
_________________ "Autorytet, rz±d, w³adza, pañstwo - ka¿de z tych s³ów oznacza to samo - ¶rodek nacisku i wyzysku..."
Zrobi³em tak raz. Czu³em siê jeszcze gorzej. Od tamtej pory jestem pacyfist± - nie zwyk³em sobie szkodziæ.
Devir napisa³/a:
Nie jestes czasem ulegly ?
Jasne, ale w tym wypadku chodzi mi o troszkê inn± uleg³o¶æ. Mówiê o sytuacji w której dana osoba sk³onna by³aby pope³niæ seppuku w obronie swoich warto¶ci, gdy nagle pojawia siê kto¶ z dobr± gadk± i wszystko idzie w pizdu. Nie ca³uje siê na pierwszej randce. Nie zrobiê nigdy loda. Nie bêdê bêdê uprawia³a seksu grupowego. ETC.
Nigdy nie mówiê nigdy. Znam siebie i wiem ¿e jestem zmienny. Moje decyzje maj± charakter chwilowy. Dodatkowo nie robiê sobie pó¼niej wyrzutów - jaki to ja by³em g³upi i bezmy¶lny, zachowa³em siê jak dziwka.
Jest jeszcze inny rodzaj uleg³o¶ci, z którym nie mam nic wspólnego. Brak w³asnej osobowo¶ci, lub kto jak woli sztuczno¶æ. Ka¿dy zapewne mia³ styczno¶æ z osobami które w ró¿nym towarzystwie zachowuj± siê inaczej.
Devir napisa³/a:
ze niby nigdy tego nie robisz ?
Jasne ¿e czasem mi siê zdarzy. W przyp³ywach z³ego nastroju nawet do¶æ czêsto. Nie jest to jednak moim zwyczajem i zdajê sobie sprawê, ¿e nie jest to rzecz któr± chcê robiæ. Potrafiê siê przyznaæ przed sob± do tego, i¿ zjeb****, nie robi±c z siebie bo¿yszcza. ¦wiadomo¶æ b³êdu jest najwa¿niejsza - daje nadzieje na lepsz± przysz³o¶æ.
Oj raczej bym nie ustal spokojnie w takim momentcie, emocje za bardzo by mna szarpaly.
Kwestia fizjologi, czy da siê j± kontrolowaæ to kwestia dyskusyjna. Niejednokrotnie mia³em okazjê siê przekonaæ i¿ jestem opanowany i "ch³odny" w nerwowych chwilach. Nie wiem dok³adnie sk±d to wynika. Nie wiem równie¿ jak to jest, reagowaæ w sposób impulsywny. Niektóre zachowania le¿± poza naszymi tymczasowymi mo¿liwo¶ciami.
Kwestia fizjologi, czy da siê j± kontrolowaæ to kwestia dyskusyjna. Niejednokrotnie mia³em okazjê siê przekonaæ i¿ jestem opanowany i "ch³odny" w nerwowych chwilach. Nie wiem dok³adnie sk±d to wynika. Nie wiem równie¿ jak to jest, reagowaæ w sposób impulsywny. Niektóre zachowania le¿± poza naszymi tymczasowymi mo¿liwo¶ciami.
Ja tez jestem opanowany w stresujacych sytuacjach, tylko tutaj jest jedno male, ale -> partnerka zyciowa.
To jest ten bodziec, ja zabardzo nie chce sie zenic, ale nie mowie ze nigdy tego nie zrobie, bo wiem ze jezeli spodkam kiedys taka kobiete i faktycznie bedzie mi odpoiwadac(jestem bardzo wymagajacy) i przez te kilka lat zwiasku dalej bedziemy sie dobrze bawic i kochac to czemu nie, moge pojsc do tego kosciola. Czyli stanie sie cos czego na dzien dzisiejszy nie potrafie sobie wyobrazic, a mam bujna wyobraznie(zapytaj sie Elektroniczej ). Zdrada z jej strony bedzie dla mnie tak silnym ciosem ze raczej nie bede panowal nad soba.
No ale zobaczymy jak to bedzie
_________________ "Autorytet, rz±d, w³adza, pañstwo - ka¿de z tych s³ów oznacza to samo - ¶rodek nacisku i wyzysku..."
Zdrada z jej strony bedzie dla mnie tak silnym ciosem ze raczej nie bede panowal nad soba.
Szymborska kiedy¶ powiedzia³a bardzo m±dre s³owa - WIEMY O SOBIE TYLE, NA ILE NAS SPRAWDZONO.
Wygl±da to trochê tak, jak by¶ chcia³ zareagowaæ w agresywny sposób - przynajmniej mam takie odczucie. Niektórzy reaguj± ¿ywio³owo, by sztucznie podkre¶liæ swoj± emocjonalno¶æ. Na my¶l przychodz± mi EMO, którzy wychodz± z za³o¿enia
Skoro j± kocham, to bêdê siê ci±³.
Skoro siê tnê, to j± kocham.
Tu na szczê¶cie nie ma sprzê¿enia zwrotnego i takie usprawiedliwianie w³asnego zachowania nie wchodzi w grê.
Nie widzê nic z³ego w instalowaniu sobie agresywnej reakcji(przyjmowanie za pewniak takiego zachowania) wolê jednak daæ sobie prawo wyboru i zadzia³aæ tak, jak bêdê w takiej CHWILI uwa¿a³ za stosowne. Programowanie konkretnych decyzji to odbieranie trochê jak odbieranie sobie prawa wyboru.
Znam osoby które wy¶ni³y sobie konkretne reakcje na bodziec, powi±za³y j± z jakimi¶ idea³ami i teraz reaguj± tak za ka¿dym razem, tak naprawdê wbrew sobie, przeciw swoim odczuciom.
Je¿eli czego¶ nie dopuszczasz, bêdziesz zaskoczona, je¿eli jeste¶ przygotowana na najgorsze, nic Ciê nie ruszy. Rozczarowanie i zawód, bo tak chyba mo¿na to nazwaæ, pokazuje siê tylko wtedy, kiedy co¶ idzie nie po naszej my¶li, gdy przysz³o¶æ/jaka¶ osoba, nie zgadza siê z naszym wyobra¿eniem. Odk±d przesta³em halucynowaæ i przyklejaæ etykietki do osób, nie jestem nigdy zaskoczony. Nie tworze b³êdnych, subiektywnych wyobra¿eñ sytuacji czy osób.
Nie wiem jak to napisac. Wiem o co Tobie chodzi, wiem o co mi chodzi, ale nie moge tego wyprodukowac
Przewidywanie zawsze najgorszego mija sie z celem, bo nie dopuszcza do bycia szczesliwym.
Nigdy nie zakladam niczego, nie twierdze, ze nigdy nie zostane zdradzona.
Jednak bez zaufania nie da sie zbudowac zwiazku. Ufam, ze jak mowi ze kocha to tak jest , co daje mi automatycznie poczucie bezpieczenstwa.
Nie zakladam jednak, ze kiedys nie zmienia sie jego uczucia do mnie, ale mysle ze jestesmy doroslymi ludzmi i jestesmy z stanie sobie po prostu powiedziec co czujemy.
Dla mnie zdrada jest wynikim braku uczucia nie potrafienia otwarcie o tym powiedziec drugiej osobie.
Ona pozostaje w przekonaniu, ze wszystko jest ok, dlatego tyle emocji.
Source napisa³/a:
Du¿o zale¿y od tego jakie ma siê wyobra¿enie zwi±zku. Ja nigdy ¿adnych deklaracji nie daje i nie oczekuje tego od drugiej osoby. To czy kto¶ poczuje siê oszukany zale¿y od tego jak patrzy na te sprawy. W moim wypadku wszystko jest wliczone w koszta, nie znam tylko dnia ani godziny.
Pewnie, ze nie deklarujesz, ale za to co czujesz odpowiadasz, a gdy druga osoba sie Ciebei o to pyta, to chyba odpowiadasz szczerze, bo zakladam, ze nie wiarzesz sie z pierwsza lepsza dziewczyna.
Source napisa³/a:
Nie widzê podstaw by odczuwaæ Z£O¦Æ. Jedyn± osob± która zawiod³a jest pokrzywdzony. Jak mo¿na byæ takim EGOISTOM by wymagaæ od kogo¶, od UKOCHANEJ osoby, by ¿y³a tak JAK NAM SIÊ PODOBA? My zawiedli¶my jej oczekiwania, skoro to zrobi³a.
Ja bym czula zlosc, ze nie powiedziala mi o tym, ze zawodze jej oczekiwania. Nawet nie w celu naprawy tego. Tylko szczerze powiedziala, ze jej zle ze man dlatego odchodzi.
Nie widzê nic z³ego w instalowaniu sobie agresywnej reakcji(przyjmowanie za pewniak takiego zachowania) wolê jednak daæ sobie prawo wyboru i zadzia³aæ tak, jak bêdê w takiej CHWILI uwa¿a³ za stosowne. Programowanie konkretnych decyzji to odbieranie trochê jak odbieranie sobie prawa wyboru.
No wiem, slyszalem wlasnie dlatego nie wiem jak zaareguje, ja tylko domniemywam.
_________________ "Autorytet, rz±d, w³adza, pañstwo - ka¿de z tych s³ów oznacza to samo - ¶rodek nacisku i wyzysku..."
Nie wiem jak to napisac. Wiem o co Tobie chodzi, wiem o co mi chodzi, ale nie moge tego wyprodukowac
Jak widzisz moja droga, mi pisanie na niektóre tematy sprawia trudno¶æ. Daje nam to pewno¶æ przynajmniej do co do jednego - kilka takich zawi³ych dyskusji i bêdzie nam pro¶ciej wyra¿aæ to, co my¶limy. To chyba dobrze prawda?
Kreska napisa³/a:
Przewidywanie zawsze najgorszego mija sie z celem, bo nie dopuszcza do bycia szczesliwym.
Tu chodzi o brak przewidywania, choæ przewidywanie najgorszego te¿ ma swoje plusy.
Moje reakcje s± bardzo proste i nieskomplikowane. Reagujê tak, jak czuje w danym momencie, jednocze¶nie zdaj±c sobie sprawê z przemijalno¶ci uczuæ. Nie karmie swoich demonów niekontrolowanymi wybuchami emocji, z³o¶ci±, zazdro¶ci± i innymi negatywnymi uczuciami.
Gdy zdam sobie sprawê z negatywnych emocji, jakie we mnie siê pojawiaj± - czy to na skutek innej osoby, czy przypadkowej sytuacji. Wyciszam siê, stajê siê na moment pasywny. Próbujê zdaæ sobie sprawê z przelotno¶ci mojego uczucia. Je¿eli co¶ wzbudzi we mnie z³o¶æ i agresjê, momentalnie przed oczami pojawiaj± mi siê obrazy jak wszystko psujê poprzez nag³e, impulsywne dzia³anie. Przesz³o¶æ dla mnie nie istnieje - nie p³aczê nad rozlanym mlekiem. Sentymentalno¶æ, przywi±zanie, poczucie wiêzi u mnie nie istnieje w formie sta³ej. Je¿eli przez nag³y wybuch mogê odnie¶æ straty, nie odnosz±c ¿adnych korzy¶ci, po co mam pozwalaæ na zbêdne ryzyko?
Je¿eli mam do wyboru postanowiæ, ¿e zrobiê komu¶ krzywdê ze wzglêdu na przyprawione rogi, planowaæ zemstê, szukaæ danej osoby i traciæ na to wszystko czas, wolê i¶æ napiæ siê piwa z kolegami i poszukaæ innej "jedynej, wymarzonej, przeznaczonej, drugiej po³ówki"
Je¿eli mia³ bym opisaæ jednym zdaniem:
"Nie reagujê ze wzglêdu na przesz³o¶æ tylko tera¼niejszo¶æ i przysz³o¶æ"
Kreska napisa³/a:
Jednak bez zaufania nie da sie zbudowac zwiazku.
To jest Twoja wersja. Nie dopuszczam jak na razie mo¿liwo¶ci emocjonalnego przywi±zania siê. Niektórym uczucia i ca³a "duchowo¶æ" jest potrzebna, innym wystarcza fizyczno¶æ do poczucia szczê¶cia i spe³nienia. ¯adne wyj¶cie nie jest obiektywnie lepsze, subiektywnie ka¿dy mniej wiêcej wie, czego oczekuje od ¿ycia. Dla jednych liczy siê sta³y partner, inni maj± licznik w sypialni, który wy¶wietla ju¿ liczby trzy cyfrowe.
Kreska napisa³/a:
Pewnie, ze nie deklarujesz, ale za to co czujesz odpowiadasz,
Ostatnia moja deklaracja mia³a miejsce w wieku 15 lat - KOCHAM CIÊ. W tym kontek¶cie nie powiedzia³em tego od tamtej pory. Mia³em plan nie mówiæ tego do spotkania na ¶lubnym kobiercu, zrezygnowa³em jednak z tego pomys³u. Ró¿ne uczucia mo¿na inaczej nazwaæ, wyraziæ, zrozumieæ. Jedni wymawiaj±c kocham Ciê, mówi± jeste¶ ¶wietna w ³ó¿ku, inni odbieraj± to jako chcê spêdziæ z Tob± resztê ¿ycia.
Staram siê ju¿ nie u¿ywaæ ¿adnych s³ów, które nie maj± wzglêdnie obiektywnego znaczenia. Wystarczaj±co mocno zdajê sobie sprawê z subiektywno¶ci odczuæ i dostatecznie wiele w ten sposób nieporozumieñ wywo³a³em.
Source jak zawsze dok³adny jak aptekarz : >
W³a¶ciwie rzeczy, które nie odpowiadaj± mi u innych, mog± odnosiæ siê do obydwu p³ci. Z tym¿e u dziewczyn takie wady bardziej mnie uderzaj± ni¿ u ch³opaków. Szczerze, to nie mam pewno¶ci dlaczego tak jest. Mo¿e to dlatego, ¿e to prêdzej dziewczyna kojarzy mi siê z delikatno¶ci± i niewinno¶ci±? Ale to niestety (a mo¿e "stety" ?) wpojona mi norma. Z drugiej strony, gdy widzê gustown± damê z cygarem w ustach nie zawsze wygl±da to oble¶nie, czasem wrêcz intryguj±co*. Ale w tym przypadku taka palaczka jest jedynie symbolem, nie ordynarn± dziewuch±. Wszystko zale¿y od punktu widzenia i kontekstu.
*wpad³o mi w³a¶nie do g³owy, ¿e prze³amywanie stereotypów to niez³y chwyt marketingowy
Ostatnio zmieniony przez Go w kuchni 28-01-2008, 18:39, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Daje nam to pewno¶æ przynajmniej do co do jednego - kilka takich zawi³ych dyskusji i bêdzie nam pro¶ciej wyra¿aæ to, co my¶limy. To chyba dobrze prawda?
Yhm Bedziesz mogl kropkowac mi co myslisz a ja zrozumiem
Source napisa³/a:
Reagujê tak, jak czuje w danym momencie, jednocze¶nie zdaj±c sobie sprawê z przemijalno¶ci uczuæ.
Source napisa³/a:
Gdy zdam sobie sprawê z negatywnych emocji, jakie we mnie siê pojawiaj± - czy to na skutek innej osoby, czy przypadkowej sytuacji. Wyciszam siê, stajê siê na moment pasywny.
Troche mi sie wyklucza. Z jednej strony reagujesz na to co czujesz w danym momencie, a zdrugiej tlumisz w sobie uczucia ktore wedlug Ciebie sa niepotrzebne, nieporzadane.
Nie uwazasz, ze to takie troche udwananie przed samym soba?
Czlowiek ma do dyspozycji cala game uczuc i emocji, uwazam kazde za potrzebne.
Source napisa³/a:
To jest Twoja wersja. Nie dopuszczam jak na razie mo¿liwo¶ci emocjonalnego przywi±zania siê. Niektórym uczucia i ca³a "duchowo¶æ" jest potrzebna, innym wystarcza fizyczno¶æ do poczucia szczê¶cia i spe³nienia. ¯adne wyj¶cie nie jest obiektywnie lepsze, subiektywnie ka¿dy mniej wiêcej wie, czego oczekuje od ¿ycia. Dla jednych liczy siê sta³y partner, inni maj± licznik w sypialni, który wy¶wietla ju¿ liczby trzy cyfrowe.
Zgadzam sie z tym co napisales.
Uwazam jednak, ze zaufanie do drugiej osoby jest potrzebne nawet tylko w sypialni.
Source napisa³/a:
Ostatnia moja deklaracja mia³a miejsce w wieku 15 lat - KOCHAM CIÊ. W tym kontek¶cie nie powiedzia³em tego od tamtej pory. Mia³em plan nie mówiæ tego do spotkania na ¶lubnym kobiercu, zrezygnowa³em jednak z tego pomys³u. Ró¿ne uczucia mo¿na inaczej nazwaæ, wyraziæ, zrozumieæ. Jedni wymawiaj±c kocham Ciê, mówi± jeste¶ ¶wietna w ³ó¿ku, inni odbieraj± to jako chcê spêdziæ z Tob± resztê ¿ycia.
Nie chodzilo mi o zadne slowa, a przynajmniej nie mialam zadnych konkretnych na mysli.
Chodzilo mi o odpowiadanie za swoje uczucia (nie tylko milosc, ale takze, szczescie, przyjazn itp), wyrazane nie tylko przez slowa, ale rowniez przez czyny.
Czy ja wiem, czasami moze okazywac sie skuteczne, zalezy od typu faceta.
ALe to jest gol do wlasmnej bramki. Co z tego, ze poudajesz glupsza i mniej inteligentna by rownac do poziomu faceta i on sie na to zlapie? Zwiazek to nie samo polowanie. Tworz zwiazek na fikcji wlasnej mniejszej inteligencji od faceta, zeby jemu bylo fajnie. W koncu i tak zacznie Ci przeszkadzac to, ze wybralas kolesia ktory nie dosc, ze jest zakompleksiony i na Tobie to wyladowuje bo odkryje iz nie jest wcale madrzejszy a co wiecej zaczniesz odczuwac roznice w pojomowaniu swiata.
To zawsze gol do Twojej brami, gdy czlowiek ktorego lapiesz na ta sztuczke potem ciagnie Cie w dol. ALbo akceptuje Twoj poziom intelignecji i go lubi albo niech idzie i znajdzie sobie ofirake ktora bedzie mu pasowala. Ja sie nie pisze na podnozek dla faceta ktoremu trzeba udowadaniac swoja dyskredytacja w jego oczach ze jest taaaaaaaki wspanialy. Nie jest.
Source napisa³/a:
Uleg³o¶ci - brak jasno wyznaczonych i ucementowanych priorytetów i przekonañ, które czêsto prowadzi do braku spójno¶ci. Brak sztywnych i widocznych
zasad
Sztywnosci? Przeciez sztywnosc hamuje rozwoj. Stalosci i widocznosci chyba Ci chodzilo Ewentualnie wieronosci ym zasadom. Ale sztywne zasady kojarza mi sie z betonem umyslowo intelektualnym, ktory wyznaczyl juz swoja srukture i co by sie nie dzialo zawsze bedzie taki sam. Pryncypializm w postaci czystej.
Erill, pewnie, ze nie chodzi mi o udawanie glupiej, nieporadnej istoty.
Bardziej chodzi mi o nie robienie z siebie domowej 'zlotej raczki', odpuszczanie sobie w pewnych sytuacjach i poproszenie swojego faceta o pomoc, chcoiaz same mozemy cos zrobic. Zaloze sie, ze mu sie zrobi milo, ze mogl np. wbic gwozdzia.
Troche mi sie wyklucza. Z jednej strony reagujesz na to co czujesz w danym momencie, a zdrugiej tlumisz w sobie uczucia ktore wedlug Ciebie sa niepotrzebne, nieporzadane.
Trochê dziwny wyd¼wiêk temu nada³em.
Reagujê tak jak czujê, a zazwyczaj czujê, ¿e powinienem sie uspokoiæ. To te¿ uczucie, wra¿enie prawda?
Kreska napisa³/a:
Nie uwazasz, ze to takie troche udwananie przed samym soba?
Jestem na etapie, w którym poddaje w w±tpliwo¶æ temperament, osobowo¶æ, to¿samo¶æ. Udawanie niczym nie ró¿ni siê od rzeczywisto¶ci. Dzia³am trochê jak schizofrenik, który nie potrafi odró¿niæ w³asnych imaginacji od rzeczy materialnych.
Kreska napisa³/a:
wyrazane nie tylko przez slowa, ale rowniez przez czyny.
Czyny, w porównaniu do s³ów, mog± mieæ jeszcze wiêcej znaczeñ.
Dbam o Ciebie bo mi zale¿y, zale¿y mi na moim seksie czy Twoim poczuciu bezpieczeñstwa?
Jedno zachowanie, tysi±ce interpretacji.
Erill napisa³/a:
Sztywnosci? Przeciez sztywnosc hamuje rozwoj.
Tak siê teraz zastanawiam i...mam trudno¶ci w jasnym wyra¿eniu tego, o co mi chodzi.
Nie znoszê z jednej strony sztywno¶ci i ograniczeñ jakie daje jasne trzymanie siê wytycznych. Z drugiej nie lubiê osób zachowuj±cych sie jak chor±giew.
Bardziej sztywno¶æ narzucona przez w³asne przemy¶lenia. Dokonywanie zmian pod wp³ywem przemy¶leñ, nie czyjej¶ perswazji i manipulacji.
W ¿yciu tak jak w fizyce nie lubiê pró¿ni, nie zastêpuje jednych zasad do póki nie znajdê lepszych.
Go napisa³/a:
Source jak zawsze dok³adny jak aptekarz : >
Zastanawiam siê czasem czy rzeczywi¶cie jestem tak pouk³adany jak widz± mnie inni. Jestem wyj±tkowo chaotyczny i "zagubiony", roztrzepany. ¯yjê we w³asnym ¶wiecie, czêsto zapominaj±c o tym, co powinienem zrobiæ w tym "prawdziwym rzeczywistym".
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum