tak właśnie tylko ta kasa się liczy , a potem samotni ludzie w depresje mogą powpadać;/
To ty jeszcze nie masz depresji?
Jak się ktoś nakręca takim świętem to ekhm...
Cytat:
To ty jeszcze nie masz depresji?
Nie ,nie mam
Penie cię nie usatysfakcjonowałam.
Cytat:
Jak się ktoś nakręca takim świętem to ekhm...
nie chodzi o mnie patrze tutaj na innych.
jeśli chcesz ze mną pogadać na temat moich niby emoskich zwyczajów to zapraszam na PW. Nie będe z Tobą tutaj wchodzić w rozmowy i robić OT.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
tak właśnie tylko ta kasa się liczy , a potem samotni ludzie w depresje mogą powpadać;/
Wedle tek logiki ludzie bez babc w dniu babciu tez moga w taka depresje popasc
Tak naprawde to jest dla mnie torche takie "polskie narzekanie" ze cos jest i ze nie jest az tak fajne jak by moglo byc wiec trzeba sobie ponarzekac.
ja ogolnie dzien walentynek w duzym stopniu po prostu igonruje.Ograniczam sie do wyslania akrtek bliskim mojemu serca i tyle. Zadnych wsyawnych kolacji, specjialnych planow ani nic.
Zakochani walentynki maja codzien, w zaciuszu domowym a nie dlatego ze ktos gdzies narzucil.
Imię: Aneta
Dołączyła: 11 Sie 2007 Posty: 1026 Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 15-02-2008, 13:58
Ja dostałam 2 kartki i 2 lizaki. Sama nie dałam nic. Wiem, wiem, jestem blee ;P
Temu komu chciałabym dać.. nie mogłam, bo chyba tylko bym się skompromitowała. Dawania Walantynek koleżankom nie praktykuję.
_________________ "A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć".
Za ukochaną, przyszłą ojczyznę.
to się okaże... bo do tej pory kontakt z nią miałem nieżły, wlasciwie jeden z lepszych w "nowym swiecie" (czyt: KRK).
nie wiem czy to w podzięce za ową walentynę (list wspomniany + bilet do teatru), ale na koniec przytulila sie i zaserwowała buziakiem w policzek. dla mnie to szczyt marzeń. biorąc pod uwagę to, że trzymam ludzi na dystans... bo przełamała go...
moze i szczyt marzen, ale kolezanka powiedziala mi, ze to moze byc nadinterpretacja. moze. zaprosila mnie do klubu do swoich znajomych i widzialem, ze takie cos to u niej raczej norma. bo sami najlepsi znajomi... dla mnie takie zachowanie oczywiste nie jest. stąd ma radość. i ciekawosc mieszana z oczekiwaniem na reakcję.
kiedys wyslalem tez walentynę do pewnej osoby (pocztą pozaszkolną...) - bez odezwy. jedynie via kolezanka. przeczytalem pozostałą kopię owego owczesnego listu i jak to przeczytałem to az się zaśmiałem... wyglądało na list desperata, ktory zamiast zachęcic - zniechęcał!
obecny wyslany wiecej mowi o emocjach, o sytuacjach w formie opowiadania (10 stron!) i staraem sie to zabarwić, wyciagnąć kolory i wywołać emocje. co z tego wyjdzie - nie wiem...
ale moze rzeczywiscie niewiele mam do stracenia. borąc pod uwagę, ze to raczej dla próby zwalczenia u siebie lęku poprzez zrobienie tego jeszcze raz. w bardziej przemyslany sposob. i nie oczekuję po tym zbyt wiele, choć byłbym zaje**ście mile zaskoczony gdyby jakoś się to dzięki temu rozwinęło.
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
obecny wyslany wiecej mowi o emocjach, o sytuacjach w formie opowiadania (10 stron!) i staraem sie to zabarwić, wyciagnąć kolory i wywołać emocje. co z tego wyjdzie - nie wiem...
Jej. Gratuluje. Mój najdłuższy post na forum miał niecałe 2000 słów...jakieś 4 strony. Jeżeli to było 10 stron na poziomie to gratki dla Ciebie, jeśli jednak przez te 10 stron zanudzasz, to sam sobie grób wykopałeś. Masz jakiś opatentowany sposób na wywoływanie emocji?
mzoe sobie grób wykopałem, moze nie... skad mam to wiedziec? poki co zadnej odpowiedzi!
patent... jesli chodzi o patenty to tylko żeglarski
a tak na powaznie to robię to na wyczucie... po prostu ubarwiłem pewne sceny, staralem sie stworzyć troche innoświatowy klimat... jak to pisalem to przeszlo przez 3 cenzury (auto-) i z końcem pisania mialem coraz wieksze watpliwosci czy to wysylać...
Source napisał/a:
Jej. Gratuluje. Mój najdłuższy post na forum miał niecałe 2000 słów...jakieś 4 strony.
mam to traktować jako ironię?
list wyglądał mniej-wiecej na zasadzie opisu tego, co mnie nastało, w formie 3-os, ubarwione. staralem sie uzywac bogatego slownictwa. efekt? nie mam az takiej wiary w siebie, by obiektywnie ocenić produkt nawet wam nie powiem co pisalem, bo... to nieistotne. początkowo był to eksperyment. co niego wyjdzie - zobaczymy...
jeszcze raz powroce do pytania:
Source napisał/a:
Masz jakiś opatentowany sposób na wywoływanie emocji?
tylko ten, teoretyczny, przeczytany z ksiazek tfu, ksiazki. i tyle teorii. reszta na "czuja".
nie wiem...
_________________ poprzedni opis dotycył dawnej sytuacji politycznej. teraz właściwszy byłby: jak nie sraczka to tarczka...
Dominican jak dla mnie nie ma się teraz zastanawiać czy dobrze zrobiłeś...pewnie że dobrze...zawsze dostaniesz po takim czymś informację zwrotną...moim zdaniem lepsze to niż stanie w miejscu i zastanawianie się...postawiłeś pierwszy krok do przodu to się teraz z uporem maniaka nie wycofuj...od samego myślenia jeszcze nic człowiekowi nie przyszło...trzeba to jeszcze wcielać w życie.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum