Moim zdaniem jeżeli dziewczyny wykazują choc trochę zainteresowania, a ty tego nie zauwazasz to one już wiecej nie sprubują. Jednak twoim zdaniem jest wywniskowanie czy dziewczyna jest tobą zainteresowana czy nie.
Zły Source powrócił.
Opierasz o coś swoje zdanie czy jest to tylko Twoja halucynacja. "Ja myślę że one tak myślą"...?
Zgubiłeś cel i podmiot w drugim zdaniu. Kto mu takie zadanie zadał i jaki jest cel tego zadania?
Odnośnie Twojego przekonania. Zapewniam Cię, że nic tak kobiet nie irytuje, jak olewanie ich powabu.(mówię o party animals etc.) Jeżeli zacznie taka kręcić pupką koło Ciebie, a Ty pokażesz jej środkowy palec i odejdziesz - jest Twoja. "Żaden frajer nie będzie sobie ze mnie żartował!" Takie są często przekonane że są niczym Królowe Balu i mogą mieć każdego. Nie minie pięć minut a zacznie wbijać Ci paznokcie w pośladki. Huśtawka emocjonalna, umiejętność podgrzewania i masz kobietę na wspólny wieczór. Oczywiście nie jest to regułą.
o, chyba mogę się tu podłączyć, bo temat trochę zbieżny...
staram się nie wiązać do nikogo sentymentu, wobec każdego pozostac neutralnym. niestety(lub stety) wielu ma specyficzny urok, któremu można łatwo lub łatwiej podlec.
taka osoba mi się trafiła, że sposobem zachowania mocno na mnie oddziałuje. ano dlatego, że jest niezwykle uprzejma (słownictwo, sposób zachowania), bezpośrednia w wyrażaniu (nie, nie wulgaryzmy), ale jednocześnie lekko zdystansowana. zaprosiła mnie na taniec. z początku miałem różne myśli, które zaraz odrzuciłem jako bzdurę i wytwór nader wybujałej wyobraźni i naszła mnie myśl, że albo tejże osobie zależy na kultywowaniu tanca jako czegos rozwijającego albo zalezy jej na tym bym poszedł. jako ja. wniosek: pozycja 1.
słownictwo. dość istotne są dla mnie stosowane słowa i ton wypowiedzi. od niej padły słowa "kochany [moje imię]" lub całusy słane na końcu wypowiedzi. ton cholernie uprzejmy, az ujmujący. gdyby ona miała mój sposob myslenia mógłbym dojsc do wniosku, ze cos jest grane. mialem jednak okazję zobaczec jak się zachowuje w stosunku do bliskich znajomych. zupelna odwrotnosc mnie. dusza towarzystwa, a to, co było wobec mnie to niewiele... dlatego staram się brac nakładkę/bufor/poprawkę, ze ja to nie ona i sposob myslenia zupelnie sie rozni. jej standardy to radosc z zycia, kinesceza (tak sie to pisze? lub kinestetyzm, chodzi o duzą ilosc interakcji np przytulenia, przyjacielkich poklepywan itp). dodatkowo w chwilach intensywnego dzialania nieswiadomej czesci umyslu biore swoja "nakladke", mysle w moj sposob, który ma razej niskie standardy i charakteryzuje sie duzym standardem. z reguły nie oczekuję od nikogo szczegolnej uprzejmosci, nawet nieuprzejmi sa mi obojętni (do pewnej granicy), a jesli sie trafi juz ktos, kto jest ponad szarą, szorstką społecznością - to darzę tą osobę uprzejmością, usmiechem i zaufaniem szczerym (oczywoscie wszystko w swoich granicach...), a jesli nawet mnie gdzies zaprasza i urzeka swym radosnym zachowaniem - to i pewnym sentymentem. no własnie. ale znów nie mogę się pozbyć durnego myślenia i szukania w kazdej partnerki. najczęściej udaje mi się wyłączyć tę "opcję", ale tylko na poziomie świadomym. i dlaczego tak mnie lekko ściska w żołądku przed kompem jak otrzymuję wiadomość, ze szla nad wodę z przyjacielem? objawy zazdrosci niczym nie usprawiedliwionej, pełnej oczekiwań tłumionych przez podswiadomosc. a dlaczego nie mogę po prostu traktować kazdej jako koleżanki/przyjaciółki? przeciez w jej obecnosci dosc się dystansuję, choc udaje mi się zabawiać rozmówczynię, czasami czując jakbym był... az nadto własnie zdystansowanym... z tudem przychodzi mi kontakt bezposedni (poklepywania itd...)
a wracając do tańca... mam dylemat. bowiem w obecnym czasie nie czuję by taniec był mi potrzebny, ale to dobra przeciwwaga dla stabilnego karate i jednostajnie ruchowego karate (byłem na jednej lekcji i dzis mam zakwasy - dawno nie ruszane miesnie). dylemat polega na tym, ze sam taniec, jako ze jest to tzw "wspolczesny" niekoniecznie wiąże się z moimi oczekiwaniami wobec tanca (a priorytety to: mizliwosc wykorzystywania elementów na codzien, dynamika, więcej ruchu w pionie, mniej "delikatnosci"), chętniej zapisałbym się na hiphopowy lub breakdance'owy (ale to chyba zbytni hardcore). nic mnie nie trzyma na tym kursie. jedynie bezsensowny sentyment do owej zapraszającej i bazujący na tym trochę argument, zeby wyrobic sobie opinię (proporcja: opinia nt: ~80%, chęć pojscia "dla niej" jako zapoczątkowującej: ~10%, a reszta jako samo zainteresowanie nią).
właściwie to nie wiem jakie pytanie zadać. wiem, ze duzo podswiadomych mysli nie ma podstaw, by były argumentami i tu mi odpowiedzi nie trzeba, bo je znam. o, mam jedno (a na propozycje i odpowiedzi na propozycje pytan czekam ): jak pozostac neutralnym i nie "wpaść" ani w zauroczenie. bo tak chyba mozna opisac to zachowanie... i jak nie myśleć o kazdej jako potencjalnej partnerce? jakie są tego podstawy? (teza: niedobór tego, co w tytule tasiemca braci Mroczków jest? tego, który wg mnie mąci w głowie?)
jak pozostac neutralnym i nie "wpaść" ani w zauroczenie.
Podstawowe pytanie - jak to robisz? Jak się zakochujesz? W jaki sposób przebiega ten proces?
Jak wygląda proces gdy się odkochujesz? W jaki sposób to robisz, że jednego dnia darzysz kogoś uczuciem, a w drugim jest Ci szczerze obojętny.
Musisz poznać Siebie. Można pokusić się o stwierdzenie, że u każdego proces zakochiwania wygląda odrobinę inaczej.
Mógł bym pokazać Ci sposób by w prosty sposób nabrać zimnej neutralności do konkretnej osoby. Jak zatrzymać proces Ci nie pomogę, bo nie mam pojęcia jak on wygląda w Twoim wypadku.
Sprawdź w jaki sposób zmienia się percepcja, fizjologia, jaki kształt i wygląd przybierają myśli, jak zmieniają się odczucia względem drugiej osoby.
Pomyśl sobie o Tej kobiecie, którą darzysz tym uczuciem. Stwórz jej obraz i sprawdź w którym miejscu się pojawi. Przypatrz się uważnie wszelkim szczegółom: miejscu, kształtowi, odległości, kontrastowi, nasyceniu, formie. Potem przywołaj obraz osoby, która jest dla Ciebie obojętna. Ponownie zwróć uwagę na wszelkie szczegóły i uczucia które się pojawiają: w którym miejscu się znajdują, jaka jest ich natura.
Wiem popełniłem tam literówkę i z góry za to przpraszam.
Opieram się o swoje zdanie. Oczywiście kobiety irytuje takie zachowanie jak opisałeś wcześniej. Jednak nie kazda na to poleci. Nie każda kobieta odbierze to w ten sposób.
Imię: Johann Gottlieb Goldberg
Wiek: 19 Dołączyła: 01 Lut 2007 Posty: 2826
Wysłany: 19-02-2008, 00:13
1. Obserwuję.
2. Dowiaduję się wszystkiego czego tylko mogę.
3. Podchodzę.
Szczerze mówiąc ciagle jestem na etapie 1, lub 2, wymiennie.
Punkt 3 dwukrotnie nie poskutkował.
Dalszych punktów wymyslonych nie mam.
Chyba dlatego, że nigdy więcej nie zrobiłam.
Imię: Robert
Wiek: 19 Dołączył: 18 Lut 2008 Posty: 17
Wysłany: 19-02-2008, 02:46
Source napisał/a:
dominican napisał/a:
jak pozostac neutralnym i nie "wpaść" ani w zauroczenie.
Baw sie, w końcu to Twój umysł.
Pozdrawiam
Source.
Zabrzmiało troszkę jak pranie mózgu , no ale jak by nie patrzeć miłość i te inne sprawy zbytnio tą część ludzkiej istoty nadwyręża w dużej mierze.
Jak się zakochujesz bądź jak się odkochujesz ?? tego nikt ci nie powie , nawet ty sam nie zgłebisz tej tajemnicy z niewiadomo jakim ilorazem inteligęcji....
Na prawdziwą miłość nawet ćwiczenie Source'a nie pomoże (Nie to że wątpie w te ćwiczenie) Na zauroczenie może i pomoże
Neutralność jest tak jakby szczepionką na to wszystko lecz czy jest warta cenny jaką za nią trzeba zapłacić ??
_________________ Życie z miłości
W miłości cierpienia
Życie z miłością nam doskwiera
Ostatnio zmieniony przez Deshaz 19-02-2008, 02:47, w całości zmieniany 1 raz
Zapewniam Cię, że nic tak kobiet nie irytuje, jak olewanie ich powabu.
Mnie irytuje jak mi sie wmawia ze jestes jakas jaka nie jestem. Najbardziej. Jak ktos nie docenia mojego "powabu" to mam to dosc gdzies.. Bez tego znam swoja wartosc a jak ktos inny nie ma ochoty jej poznac to jego starta nie moja.
Source napisał/a:
Jeżeli zacznie taka kręcić pupką koło Ciebie, a Ty pokażesz jej środkowy palec i odejdziesz - jest Twoja
Serioooo???
Oj ale to chyba takie ze zle pojeta ambicja. Poza tym to zalezy od interpretacji. Mnie zaczepiaja ludzie na bibach zachowujac sie tak jakbym sie wyginala przed nimi specialnie podczas gdy ja po prostu chce sobie potanczyc. No sorry, ze nie przytupuje noga ale umiem sie poruszac..
jak mi ktos pokazuje palec to znaczy, ze ma mnie gdzies. Wybacz, ale sie za bardzo szanuje zeby latac za kolesiem ktory powiedzial mi "sp***".
ALe mowie za siebie.
Source napisał/a:
Huśtawka emocjonalna, umiejętność podgrzewania i masz kobietę na wspólny wieczór
Zalezy od kobiety. Niedowartosciowana? Natychmiast. Ale taka ktora zna swoja wartosc raczej sama Cie splawi po takich taktykach niz Ty zaliczysz z nia wieczor.
dochodze do wniosku, ze kobiety, jakie opisuje Source to osoby głównie bywalczyni klubów o zbyt wysokim mniemaniu o wlasnej osobie uwazajacej siebie za cudo natury i nie pozwalajacej sobie na podskoki facetów. a gdy taka da sie 'zlapac' w sidla systemu wypracowanego przez faceta to beznamietnie sie jemu oddaje. nie mowie, ze wszystkie. wniosek. i nie zaprzeczam, ze odpowiedzi na zadane pytania mogą byc takie jakie podal Source. jednakże brakuje wiarygodnych danych. wybacz, ale rownie dobrze moge powiedziec, ze 90% facetów to skryci geje...
NLP jest ciekawym narzedziem do manipulacji, jednakze mam pewne watpliwosci co do ich zastosowania.
mozna trafic na osobe, ktora da sie zlapac, ale to na chwile, epizodyczne. nie na dluzszy okres. predzej czy pozniej okaze sie, ze sie zyje w iluzji. a co gdy osoba ktora chce sie zakotwiczyc zna ten 'chwyt'?
mowisz, by sie bawic umyslem. ciezko mi powiedziec cos na ten temat. mozg jest platysczny, dlatego na wiele mozna sobie pozwolic...
Pełen pokory chylę czoła - wątek zaginął mi gdzieś w gąszczu topiców nieistotnych, głupich i nierozwojowych.
Cytat:
Na prawdziwą miłość nawet ćwiczenie Source'a nie pomoże
Jak wielokrotnie dowiedziono naukowo, zazwyczaj dzieje się dokładnie to, w co wierzymy. Jeżeli masz raka i się poddasz, zeżre Cię żywcem. Najfajniejsze wyniki były podczas badań z nauką podczas snu. Jedni zapamiętywali 3000 słówek w jedną noc, podczas gdy inni nie zapamiętywali niczego. Zbrodnią byłoby nie wspomnieć o PLACEBO. W USA(nie wiem czy gdzie indziej także) jest obowiązek porównywania każdego nowo wprowadzanego leku z PLACEBO właśnie. Jak ktoś szybko w głowie przeliczył, jest kilkaset więcej danych na temat działania PLACEBO niż jakiegokolwiek innego leku. Żeby było śmieszniej średnia skuteczność PLACEBO oscyluje w granicach 5/6(w pięciu przypadkach na sześć okazuje się skuteczne) Kwestia "wiary", bądź bardziej naukowo - POSTAWY.
Cytat:
abrzmiało troszkę jak pranie mózgu
Wielokrotnie słyszałem, że jestem wyprany z uczuć. Jaki cel ma ta wypowiedź osądź sam.
Erill napisał/a:
Mnie irytuje jak mi sie wmawia ze jestes jakas jaka nie jestem.
Wymsknęło mi się, na myśli miałem "królowe balu" i inne zapatrzone w siebie laleczki. Jesteś zapatrzoną w siebie laleczką? Nie? Szkoda - w takim razie na Ciebie sposobu (jeszcze!) nie mam. Bez nerwów moja droga, szkoda by ktoś tak mało istotny jak ja wpływał na Twoje emocje.
Erill napisał/a:
Wybacz, ale sie za bardzo szanuje
Szacunek ustawiłem sobie w szeregu zaraz za dumą, honorem, lojalnością, patriotyzmem i innymi rzeczownikami, których w żaden sposób ogarnąć nie mogę. Słyszałem o paniach które z racji szacunku do siebie wolą zarabiać ciałem, niż na kasie w biedronce. Nie powiem popieram. Jeżeli grają świetną kochankę z obowiązku przed mężem to co im za różnica? Chłop jak chłop.
Erill napisał/a:
Niedowartosciowana?
Zależy od kobiety. Jedne to lubią, inne nie przywiązują wagi do swojego ciała, inne szukają miłości. Osobiście znam więcej kobiet, które z powodu utraty wartości w swoich oczach patrzą na każdego zalotnika wilkiem, niż tych które z tego samego powodu ciągną go do łóżka.
Dominican napisał/a:
jednakże brakuje wiarygodnych danych. wybacz, ale rownie dobrze moge powiedziec, ze 90% facetów to skryci geje...
Gej nic złego. Gdyby nie homoseksualiści świat nie był by taki sam, taki kolorowy. Lubię gejów, ale tych bardziej "upublicznionych", Szkoda, że większość "normalnych" ludzi nie ma takiego dystansu i relatywistyczno zdroworozsądkowego podejścia. Po co walczyć z naturą kiedy więcej można zyskać zgadzając się z nią?
Wiarygodne dane nie istnieją. Każde cofnięcie do choćby zrozumienia samych słów jest już jakimś rozdrobnieniem, a ujęcie w całość : ograniczeniem. Tu nie ma definicji granicy - bo nie ma czegoś takiego.
Dominican napisał/a:
ze sie zyje w iluzji.
Poczytaj o teorii matrixa.
Wyszedłem z założenia, że mało istotna jest prawda. Jest to raczej metafora niż namacalne pojęcie. Tworzę swój własny świat oderwany od tego prawdziwego, ale co w tym złego, skoro i ja i inni są szczęśliwsi. Dla mnie całe życie to jedna wielka iluzja. Postaw sobie cel w życiu i sprawdź która droga będzie najfajniejsza(subiektywnie), sprawdź wszystkie możliwe drogi, te na przekór wszelkim zasadą i racjonalnemu myśleniu też. Ja wybrałem życie w "iluzji" bo tak jest dla mnie lepiej.
Iluzję rozumiem bardziej jako wykroczenie poza uznane normy. Prawda mnie nie obowiązuje, więc ciężko mówić o iluzji jako zaprzeczeniu prawdy.
Dominican napisał/a:
mowisz, by sie bawic umyslem.
Mówię to w kontekście poznania siebie. Poznać można tylko poprzez empiryczne doświadczenie, teoretyzowanie nie ma wpływu na wynik. Teoria, nie ważne jak zaawansowana by nie była, jest bezużyteczna, jeżeli nie pokrywa się z rzeczywistością. Niezrozumiałe jest dla mnie zachowanie ludzi, którzy po nauczeniu się czytania, pisania i mówienia, przestają interesować się tym, co jeszcze ich umysł potrafi. To jak używanie wahadłowca jako środka transportu miejskiego.
Bez nerwów moja droga, szkoda by ktoś tak mało istotny jak ja wpływał na Twoje emocje.
Sadzisz iz sie zdenerwowałam?
W takim razie Twoja znajomosc emocjonalnosci kobiet jest jescze nizsza niz sadzisz
Napisalam iz mnie irytuje cos, bardziej niz to co napisales. To byl przyklad, calkowcicie pozbawioany emocji. By nie dodac ze z nutka ironi
Source napisał/a:
esteś zapatrzoną w siebie laleczką? Nie? Szkoda - w takim razie na Ciebie sposobu (jeszcze!) nie mam.
WIesz co przykre ze masz sposoby na tak malo wartosciowe laski. Mozna by wrecz wysunac hipoteze iz boisz sie zglebic jakas wartosciowsza
Naturlanie domyslam sie ze wiesz wiecej na temat tych "krolowych balu" bo jako bywacz klubiw najcesciej na takie trafiasz, bo tam ida na zer ;>
Source napisał/a:
Szacunek ustawiłem sobie w szeregu zaraz za dumą, honorem, lojalnością, patriotyzmem i innymi rzeczownikami, których w żaden sposób ogarnąć nie mogę
Wszytsko przed Toba. Sama sie juz nayczylam integrowac do swojego jestejstwa tylko te okreslenia czy przymioty ktore rozumiem i ktorych konsekwencje znam.
Source napisał/a:
Słyszałem o paniach które z racji szacunku do siebie wolą zarabiać ciałem, niż na kasie w biedronce.
Jak ktos patologicznie pojmuje szacunek to pewnie tak sie to konczy. Ale mysle, ze bardziej chodzi tu o szybszy zarobek, wieksza jego wartosc i nie ponizanie sie praca 12 godzin na kasie
Nie o szacunek.
Jak ktos patologicznie pojmuje szacunek to pewnie tak sie to konczy. Ale mysle, ze bardziej chodzi tu o szybszy zarobek, wieksza jego wartosc i nie ponizanie sie praca 12 godzin na kasie
Nie o szacunek.
Jest jedno słuszne pojęcie szacunku? Zapewne Twoje jego rozumienie klasyfikuje się do tej właśnie kategorii. Jeżeli tak, to wdzięczny bym był, gdybyś mogła mi je w łopatologiczny(nie-patologiczny) sposób wytłumaczyć. Nie chodzi mi o rozdrabnianie się i używanie coraz większej ilości niezrozumiałych słów, ale o procesy, po których można poznać szacunek i którymi można go zdefiniować.
Erill napisał/a:
Mozna by wrecz wysunac hipoteze iz boisz sie zglebic jakas wartosciowsza
Wartościowsze - sposób oceny, warto zauważyć, że subiektywny. Chodzi Ci o przydatność dla społeczeństwa? Przydatność dla Ciebie? Bo to co przydatne dla mnie chyba wiem najlepiej. Jestem osłem, dla mnie wszyscy są osłami. Nie ma osłów lepszych i gorszych. Są tylko osły zmierzające do różnych celów.
Pozdrawiam
Source.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 24-02-2008, 01:10, w całości zmieniany 1 raz
leisure, powiedz mi dlaczego akurat "niedostepna"?
staram sie zrozumieć zachowanie. nie mam zadnej na ten temat opinii, ale ciekawi mnie dlaczego akurat jest ci (pozornie?) obojętne kto ci się podoba/komu sie podobasz, a nie starac sie dowiedziec czegos o danej osobie.
ciekawi mnie to
Czasami naprawdę ciężko jest zrozumieć zachowanie istoty ludzkiej. Już nawet nie mówię o normatywy, zasady społeczne i tą całą etykę, którą można sobie w buty włożyć. Biologia! Fascynujące jest, jak bardzo natura "skomplikowała" nam życie. Oczywiście podejście bardzo subiektywne. Ewolucja ma za sobą miliony lad praktyki, kiedy ja nawet ćwierć wieku nie mam(czyżby kolejna wskazówka co do wieku mojej osoby? ) . Nie mi to oceniać.
Człowiek zazwyczaj uznaje za bardziej wartościowe to, co trudniej było mu zdobyć. Inną ciekawostką jest fakt, że lubimy udowadniać SOBIE(paradoks prawda?) swoją wartość. Bardzo często spotykane u kobiet. "Nie całuję się na pierwszej randce!", a jak już wepchasz język do buzi, zero oporów. Jedyne co możesz usłyszeć: "Cała odpowiedzialność spoczywa na Tobie!" Słaba płeć...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum