kreska napisał/a:
Powiedz, ze rozmyślasz o tym, czy specjalnie przechodzac obok Ciebie sie o Ciebie otarla Prosze, prosze Na prawde chce zeby tak bylo
No jasne ze tak, szczegolnie jezeli bylo duzo miejsca i nie musiala tego robic, wszystko zalezy od sytuacji.
Bardzo jestem zadowolona ze swojej pomylki. Jestes jedynym facetem, ktory tak twierdzi, badz tez jedynym, ktory sie przyznał. (oczywiscie sposrod tych ktorych zdarzylo mi sie o to pytac).
Miło pomyslec, ze postawa 'mam wszystko w du***' to tylko pozory.
Zajefajne uczucie gdy mając jedną piękną koleżankę na kolanach/trzymając za rękę etc. flirtuje się z kilkoma innymi.
Patolodżi Source.
Niewiele dziewczyn lubi się dzielić się aż w takim stopniu, oczywiście jeśli facet jest fajny
Większość w ogóle nie podejmuje flirtu myśląc że jesteś zajęty przez koleżankę siedzącą na kolanach. A nawet jeśli ma ochotę podejść z czystej ciekawości i dla zabawy, to boi się że Twoja 'dziewczyna' zaraz wydrapie jej oczy.
Więc nie jestem pewna czy to dobry sposób na podbijanie damskich serc.
_________________ Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim. Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.
ostatnio widziałem jak 14 letnia dziewczyna dosłownie zjadała kolesia wzrokiem(ona go wcześniej nigdy nie znała) po 30 minutach już się ze sobą całowali
chodź muszę przyznać że naprawdę dziewczyna była śliczna
Ostatnio zmieniony przez powerbass 22-01-2008, 20:15, w całości zmieniany 1 raz
Miło pomyslec, ze postawa 'mam wszystko w d**ie' to tylko pozory.
Taka postawa to jedna wielka gra. Ostatnimi czasy miotają mną skrajne uczucia. Z jednej strony czuje się "niezaspokojony" moją postawą wobec kobiet, z drugiej zdaję sobie sprawę iż "kocham Cię" to strzelenie sobie w kolano. Wszystko jest fajnie gdy ludzie o siebie zabiegają, gdy pojawia sie pewność i przywłaszczanie drugiej osoby, wdziera się rutyna. Nie znoszę POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA. Bardzo szybko się nudzę. 2 dziewczyną w życiu powiedziałem że je kocham, obie były przyjaciółkami.
Olewatorska postawa jest wyjątkowo skuteczna wobec "dam dworu" i "dyskotekowych księżniczek". "WTF? Zobaczysz jeszcze Cię zdobędę" - i inne pokrewne postawy. Można zgrywać totalnie niezainteresowanego, a dziewczyna sama będzie się pchała w "ramiona". Cel uświęca środki?
EDIT
Gdy się rozwodziłem, coś się pojawiło w międzyczasie.
Akukaracza napisał/a:
Więc nie jestem pewna czy to dobry sposób na podbijanie damskich serc.
Sytuacja wygląda zapewne inaczej, niż sobie to wyobraziłaś.
Tańczę na parkiecie, odrywam się od świata. Wyglądam zapewne jak na extasy z tym bananem na twarzy, rękami w górze i twarzą zwrócona ku "słońcu". Wystarczająco zwróciłem uwagę "publiczności" - większość oczu wlepia się od czasu we mnie. Czuję szturchnięcia łokciem, czasem ktoś mnie trąci bioderkiem. Podchodzi koleżanka, budzi mnie z transu, ciągnie za rękę na przeciwległy koniec sali. Zaczynamy tańczyć i pozwalamy ponieść się emocją. Większość niegrzecznych dziewczynek myśli "co jest kur**", zwęszyły wyzwanie. Jedyne co trzeba zrobić, to to żeby nie wyglądać jak para.
Z tego co wiem, prawdą jest że facet w towarzystwie kobiety jest atrakcyjniejszy.
Z ciekawszych opcji to jeszcze jak na cel upatrzy sie przyjaciółki. Odpowiednią podkręcając jedną jak i drugą można uzyskać ciekawe rezultaty. "Ciekaw jestem która z was lepiej sie całuje? W skali od 1-10 jak wysoko oceniłybyście swoje umiejętności? Ok, dobra to sprawdzimy" Powiedz jednej że jest lepsza, a zobaczysz co druga zacznie wyprawiać.
Pozdrawiam
Source.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 22-01-2008, 20:49, w całości zmieniany 2 razy
Olewatorska postawa jest wyjątkowo skuteczna wobec "dam dworu" i "dyskotekowych księżniczek". "WTF? Zobaczysz jeszcze Cię zdobędę" - i inne pokrewne postawy. Można zgrywać totalnie niezainteresowanego, a dziewczyna sama będzie się pchała w "ramiona". Cel uświęca środki?
Przyznaje, ze gdy zdobycie faceta to wyzwanie, to bydzi to we mnie wieksze zainteresowanie, ale bez przesady, da raz do zrozumienia raz, ze nie, to odpuszczam.
(znaczy sie wszystko w czasie przeszlym )
Taka postawa, 'moze' najbardziej przyciaga. Przynajmniej w moim przypadku.
Chociaz uwazam taka 'olewatorska' postawe, za postawe obronna. Zawsze jak ta druga strona sie nei zainteresuje, mozna powiedziec, ze samemu sie na nic nie liczylo. Ba, nawet sobie mozna to wmawiac
Pozatym zgadzam się z :
akukaracza napisał/a:
Source napisał/a:
Zajefajne uczucie gdy mając jedną piękną koleżankę na kolanach/trzymając za rękę etc. flirtuje się z kilkoma innymi.
Patolodżi Source.
Niewiele dziewczyn lubi się dzielić się aż w takim stopniu, oczywiście jeśli facet jest fajny
Większość w ogóle nie podejmuje flirtu myśląc że jesteś zajęty przez koleżankę siedzącą na kolanach. A nawet jeśli ma ochotę podejść z czystej ciekawości i dla zabawy, to boi się że Twoja 'dziewczyna' zaraz wydrapie jej oczy.
Więc nie jestem pewna czy to dobry sposób na podbijanie damskich serc.
Chociaz uwazam taka 'olewatorska' postawe, za postawe obronna.
Jest takie fajne pojęcie jak kalibracja. Każde zachowanie trzeba dostosować do konkretnej osoby. Robimy coś, sprawdzamy jak działa, wyciągamy wnioski. Są nieśmiałe dziewczynki, które żeby się przełamać potrzebują mocnego zaangażowanie drugiej osoby, są i takie, które jak tylko zwęszą iż zawładnęły Twoimi emocjami, nudzą sie i przestają angażować.
Jest takie fajne pojęcie jak kalibracja. Każde zachowanie trzeba dostosować do konkretnej osoby. Robimy coś, sprawdzamy jak działa, wyciągamy wnioski. Są nieśmiałe dziewczynki, które żeby się przełamać potrzebują mocnego zaangażowanie drugiej osoby, są i takie, które jak tylko zwęszą iż zawładnęły Twoimi emocjami, nudzą sie i przestają angażować.
Co jakby nie bylo, nie kloci sie z tym co napisalam
"Czyste marnotrawstwo czasu. Ubiegły rok? Miesiące? Dni? To czasem zbyt dużo."
Czasem trzeba poczekać na najodpowiedniejszy moment, bo inaczej może pójść nie po myśli. Jeżeli komuś zależy, to będzie czekał, ale gdy zainteresowanie minie, czekanie i "podchody" się skończą.
Wybaczcie, że nie wyszło mi z "profesjonalnym" cytowaniem : >
Przecież to głupota w najczystszej postaci. Zależy na czym? Własnej imaginacji? Ile osób tak naprawdę zna osobę którą chce uwieść? NIC O NIEJ NIE WIEMY. Dla mnie jest to tylko kolejny człowiek, który, kto wie, może okazać się wyjątkowy. Całe zauroczenia i wielkie platoniczne miłości to kochanie obrazów, które stają nam przed oczami kiedy myślimy o danej osobie. Nie lubię uprawiać miłości z własnymi halucynacjami.
Ona jest taka wyjątkowa, taka urocza, taka...taka... GUZIK. Takie jest Twoje wyobrażenie tej osoby.
Zważ na to, Source, że piszemy na "Super forum młodzieżowym" i wielu z nas, wciąż nastolatków, do których się zaliczam, ciągle szuka swojej drogi i odpowiednich osób do życia z nimi. Wielu w sposób bardziej albo mniej zaangażowany próbuje nawiązać relację z drugą osobą, często potencjalnym partnerem albo po prostu znajomym. A jak miałam, czy mieliśmy, okazję się przekonać, wszyscy czujemy się bardzo niepewnie i to szczególnie w podsprawach "miłości".
Wracając do mojego przypadku weź pod uwagę to, że swego czasu czułam się zbyt niepewnie, by swobodnie wystąpić przed nim i wyłożyć to, co miałam do powiedzenia. A potem przez następne 4 miesiące mijać się z nim w szkole i, nie daj Boże, stracić zainteresowanie nim. Po wyznaniu, które tyle mnie kosztowało wysiłku. Bo, wierz mi, to było coś. To się czuło całym ciałem.
Właściwie, to chciałam bezinteresowanie mu powiedzieć to i owo. Jakież było moje zdziwienie, gdy poprosił mnie o mój numer.
Więc dużo wygodniej się czułam porozmawiać z nim po tych kilku miesiącach, bo upewniłam się co siebie i mojego nastawienia wobec niego i miałam czas na ochłonięcie i na przygotowania i nabranie odpowiedniego dystansu.
more or less
Zważ na to, Source, że piszemy na "Super forum młodzieżowym" i wielu z nas, wciąż nastolatków,
Mój wiek okryty jest tajemnicą, ale mogę Ci powiedzieć iż nigdzie nie ma napisane iż nastolatkiem nie jestem. Prawdą jest natomiast to iż mam więcej latek niż Ty.
Go napisał/a:
A jak miałam, czy mieliśmy, okazję się przekonać, wszyscy czujemy się bardzo niepewnie i to szczególnie w podsprawach "miłości".
Uogólniasz. Nigdzie nie jest powiedziane że wszyscy. Nie ładnie mówić w imieniu innych, i potencjalnie moim. Wybaczam ze względu na sympatię, którą Cię darze.
Go napisał/a:
Po wyznaniu, które tyle mnie kosztowało wysiłku. Bo, wierz mi, to było coś. To się czuło całym ciałem.
Fajnie, kolejny kinestetyk na forum - już czuję tą więź. Nie wątpię jak duże koszty poniosłaś. Sam kiedyś miałem okazję się przekonać jak trudno powiedzieć niektóre słowa. "Kocham" powiedziałem pierwszy i ostatni(w tym kontekście) właśnie w wieku 15 lat. Do dziś pamiętam ten dreszcz niepewności.
Go napisał/a:
Jakież było moje zdziwienie, gdy poprosił mnie o mój numer.
Zdziwienie dowodzi, że miałaś inne wyobrażenie tej sytuacji. Pomyśl o ile życie było by piękniejsze gdybyśmy nie tworzyli alternatywnej przyszłości w swojej głowie. To co nam sie wydaje, że się wydarzy, zazwyczaj ni jak ma sie do tego, co dzieje się naprawdę.
Boimy się naprawdę tylko tego, co sobie sami wymyślimy. Lęki nie występują u osób, które nie tworzą scenariuszy różnych sytuacji. Lęk wysokości to zazwyczaj szybko przelatujące obrazy na temat tego, co może nam się stać gdy spadniemy. Lęk przed podejściem to obrazy odnośnie odrzucenia, i wszystkie negatywne odczucia z odrzuceniem powiązane.
Go napisał/a:
miałam czas na ochłonięcie i na przygotowania i nabranie odpowiedniego dystansu.
Przyzwyczaiłaś się do tego, co dzieje się w Twojej głowie. Musiało to być bardzo męczące tak katować się wszystkimi możliwymi scenariuszami.
Ochłonięcie i nabranie dystansu rozumiem jako potwierdzenie mojej poprzedniej "teorii". W końcu mówisz o tym, że wyciszenie i oddalenie uczuć pomaga w bezstresowym podejściu, podczas gdy ja mówię iż rozbudzanie uczuć i pozwalanie by obrazy szalały nam przed oczami w podejściu przeszkadza - czy to nie to samo?
Pozdrawiam
Source.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Source 27-01-2008, 23:13, w całości zmieniany 1 raz
"Jeśli oczekujesz od życia więcej, to jesteś zawiedziony, gdy dostaniesz choć trochę mniej. Ale jeśli nie liczysz na zbyt wiele, to jesteś szczęśliwy, gdy dostaniesz choć trochę więcej."
Nie było to negatywne, ale pozytywne zaskoczenie. Nie było tak, że marzyłam o tym, by nie pytał mnie o nic i najlepiej się w ogóle nie odzywał. O dziwo, w ogóle nie wyobrażałam sobie, co on by odpowiedział, raczej skupiłam się na tym, co ja chcę powiedzieć.
A poza tym, to zgadzam się apropo skutków tworzenia alternatywnej przyszłości, o których przekonałam się na własnej...głowie. Zupełnie niedawno straciłam chyba rozum i jakieś poczucie właściwej siebie, bo stworzyłam mnóstwo alternatywnych wyobrażeń mojej osoby: ja jako chłopak, Hopśka, Gośka wg Cieplaka i takie tam, ale wygląda na to, że oprócz hobby było to zwyczajne produkowanie zbędnych myśli. I dzięki nim doznałam takiej kaszany w głowie, że aż skonfrontowałam się z pytaniem "kim jestem", co jest ciężkim orzechem do zgryzienia, jeśliby się zagłębić w coś więcej, niż to, co widnieje wśród "suchych faktów".
Odnośnie scenariuszy, to nie katowałam się wszystkimi możliwymi. To nie taka znowu katownia, przynajmniej dla mnie (dopóki nie wpadnę w ten dziwny stan opisany powyżej). Prędzej rozrywka. A po drugie, "katowałam się" tylko jednym scenariuszem: powiem mu, co mam do powiedzenia, w tym "do widzenia".
Source, na wszystko masz jakąś teorię, jakieś metody w stosunku do dziewcząt. Wygląda to strasznie schematycznie. Być może to co piszesz jest prawdą i takie jest życie, ale według mnie zabiera to cały urok. Po przeczytaniu niektórych Twoich postów, mam nieodparte wrażenie, że wszyscy są tacy sami, pospolici. A gdzie ta niesamowitość życia, odkrywania zupełnie różnych ludzi, niepewność?
Wrzucasz ludzi w ramki, stosujesz wobec nich sprawdzone metody i chowasz uczucia. Tak to oceniam jako osoba z boku, ale może się mylę.
_________________ Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
9/10 dziewczyn na pytanie "zrobisz mi loda" odpowiada "Tu i teraz?". Nie ma różnicy czy to jest Wrocław czy Świnoujście.
Jeżeli chodzi o GIERKI a tak można nazwać cały proces uwodzenia - żadnych rewelacji. Większość z was jest taka sama. Te same prośby, te same testy, te same reakcje. Można sobie nawet ułożyć regułki/rutyny/pytania o opinie/ etc które RECYTUJE się kobietą a reakcje w około 75% są takie same.
Zdarzają sie ludzie oryginalni i nietypowi, ale to rzadkość, szczególnie w tak automatycznym procesie. Uwodzenie to proces automatyczny. Cały BodyLanguage, Subkomunikacja pozostaje poza świadomością.
miyako napisał/a:
Wygląda to strasznie schematycznie.
W pewnym sensie jest. Można to swobodnie podzielić na etapy i nie widzę w tym nic dziwnego. Zdobycie zainteresowanie, zbudowanie więzi, sex. Da się to jeszcze precyzyjniej rozłożyć.
Zapoznanie, zakwalifikowanie się, zdobycie zainteresowania/zbudowanie raportu, zbudowanie więzi, "intymność"/gra wstępna, ostatni opór, sex.
Coś się nie zgadza? Można tak rozkładać to i rozkładać, "opracowywać" sposoby by zdobyć każdy z tych checkpointów.
Schematyczność? Coś takiego nie istnieje. Każde ludzkie zachowanie można opisać jakimś algorytmem. Różnicą jest to, że jestem świadom przebiegu procesu i mam usystematyzowany sposób działania. Jeżeli spojrzała byś na pierwszego lepszego faceta, który startuje do dziewczyn, wychwyciła byś że zawsze robi to w ten sam sposób, może jedynie zmieniać zachowanie w zależności od kobiety.
Jeżeli chodzi o indywidualność i pakowanie ludzi w szufladki. Jeżeli chodzi o tak podstawowe procesy życiowe jak flirt, nie ma indywidualności. Ludzie mogą wiązać inne zachowania z potrzebami, potrzeby pozostają jednak te same. Piramida Maslowa sie kłania. Wracając jednak do indywidualności - warto czasami się zastanowić na ile jesteśmy naprawdę różni od innych ludzi. W jaki sposób myślimy, jakie mamy potrzeby, w jaki sposób je zaspokajamy, w jaki sposób doświadczamy świata. Jest to na tyle złożony proces, że faktem jest iż wszyscy jesteśmy inni, są to jednak w większości wypadków tak niewielkie różnice, że prawie nie dostrzegalne.
Wystarczy spojrzeć ile osób nabiera sie na horoskopy, które wykorzystują masę truizmów a nie przekazują żadnych informacji. Można dojść do wnioski, że przynajmniej kilkaset tysięcy ludzi w Polsce ma takie same przeżycia i utożsamia sie z tymi samymi cechami charakteru.
Łącząc indywidualizm z uwodzeniem. Można pozwolić drugiej osobie by sama sie uwiodła, kotwicząc uczucia na nas. Chociażby Model Miltona. Człowiek chcąc czy nie, w każdej sytuacji kojarzy pewne rzeczy z innymi. Zachowujmy/mówmy w ten sposób, by resztę sam sobie dopowiedział. Ile to dziewczyn wychodzi z założenia, że ta druga osoba ją kocha, mimo tego ze nigdy tego nie powiedział. Ludzie są naiwni...
miyako napisał/a:
Po przeczytaniu niektórych Twoich postów, mam nieodparte wrażenie, że wszyscy są tacy sami, pospolici
Wyobraź sobie drzewko, podobne do genealogicznego. Na samej górze umieść człowieka. Poszczególne gałęzie prowadzą do różnych aspektów życia ludzkiego. Jeżeli sie przyjrzysz możesz dostrzec że większość ludzi ma takie same potrzeby, występują tylko niewielkie różnice. Jeśli przyjrzysz się wystarczająco dokładnie, dostrzeżesz że mamy tylko kombinację trzech sposobów doświadczania świata, kinestetyczny, wzrokowy, słuchowy. Ok, świetnie, teraz spójrz na fizjologie. Reakcje organizmu jest w większości przypadków taka sama. Jeżeli komuś jest wesoło - uśmiecha się, jak jest smutny - płacze. Gdy skupisz wzrok na drugiej osobie wystarczająco mocno, zwrócisz uwagę na tak niewielkie różnice jak barwę skóry, kolor ust, napięcia mięśniowe, ułożenie gałek ocznych.Na tym poziomie też nie ma zbyt wielkich różnic - wzrokowiec przypomina sobie przeżyte doświadczenia kierując wzrok lewo-góra, kinesteta - lewo dół. Im bardziej się zagłębiać, tym bardziej jesteśmy różni - do codziennego życia jednak specjalistyczna wiedza i zbytnie zagłębianie nie jest potrzebne. By przespać się z dziewczyną na pewno nie jest to potrzebne.
Ja dzięki tej wiedzy potrafię dostosować i dopasować się do większości osób jakie spotykam. Nie istnieją osoby z którymi "nie idzie się dogadać". Nie istnieje coś takiego jak "brak komunikacji".
miako napisał/a:
A gdzie ta niesamowitość życia, odkrywania zupełnie różnych ludzi, niepewność?
Moje życie jest bardzo spontaniczne, barwne i niesamowite. To że próbuję wszystko czego doświadczam usystematyzować nie wyklucza tego. Wiedza, jaką zdobyłem i bez przerwy zdobywam pozwala mi na ubarwienie sobie życia. Ludzi staram się poznawać, usystematyzować ich sposób myślenia i zmodelować. Teraz poszukuje jakiejś osoby posiadającej "obcy" głos zewnętrzny bądź "wyimaginowanego przyjaciela" by móc sobie takie coś w głowie zainstalować. O wiele częściej zdaje sobie sprawę z niesamowitości drugiego człowieka. Wprowadziłem sobie takie pojęcie jak "domniemanie zaje*****ści" - każda osoba jest wartościowa i warta poznania.
Moja skromna wiedza jednak nie pozwala mi jeszcze na wydobywanie magii z drugiego człowieka, dlatego ograniczam się na razie do osobowości wyjątkowo charakterystycznych - to co łatwiej dostrzec, łatwiej sobie przyswoić.
miyako napisał/a:
Tak to oceniam jako osoba z boku, ale może się mylę.
Ważne żebyś zgadzała się ze sobą, nie ze mną. Dostawałem różne ciekawe etykiety z "kawałem zimnego skur******" włącznie.
Go napisał/a:
Nie było to negatywne, ale pozytywne zaskoczenie.
Zaskoczenie - sytuacja, zjawisko występujące NIEOCZEKIWANIE.
W wypadku braku przeświadczenia o przebiegu wydarzeń reakcja jest neutralna. Zaskoczenie jest NIESPODZIEWANE. Spodziewać się - planować.
Go napisał/a:
O dziwo, w ogóle nie wyobrażałam sobie, co on by odpowiedział, raczej skupiłam się na tym, co ja chcę powiedzieć.
Aż taki niedobry introwertyk z Ciebie?
Nie wyobrażałam sobie świadomie - co do tego mogę się zgodzić. Większość zbędnych procesów przebiega poza świadomością. Wy obraz anie - jesteś typowym wzrokowco/kinestetykiem(zupełnie jak ja) więc:
Zastanów się w jaki sposób kojarzysz fakty, jak sobie różne rzeczy przypominasz. Nie zawsze robisz to świadomie. By rozpoznać jakikolwiek obiekt, umysł musi przypomnieć sobie go - stworzyć obraz. Doświadczasz świata poprzez wzrok/dotyk, w "każde" sekundzie masz przed oczami tysiące obrazów, z których nie zdajesz sobie sprawy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum