MIedzy miloscia a chorym/patologicznym przywiazaniem istnieje dosc zasadnicza roznica.
Jesli ktos pozwala sie bic z tak zwanej milosci - to tzreba mu pogratulowac i wspolczuc tak niskiej samooceny...
Na początek chyba bym mu się odpłaciła tym samym (oczywiście zależy od tego jaki on by był) ale ogólnie takiej myśli nie dopuszczam do siebie... Hmmm a potem? Ogólnie nie skończyło by się to dla niego dobrze tyle wiem
Na początek chyba bym mu się odpłaciła tym samym (oczywiście zależy od tego jaki on by był) ale ogólnie takiej myśli nie dopuszczam do siebie... Hmmm a potem? Ogólnie nie skończyło by się to dla niego dobrze tyle wiem
wiadomo ze ty dobrze boksujesz mężczyzn oczywiscie szacuneczek ziom
_________________ Jestem nowa więc nie krzyczcie
Pozdrófka for all :*
Warto zauważyć że wszystko zależy od sytuacji. Inaczej wszystko działa, gdy mężczyzna z byle powodu uderzy kobietę, a inaczej gdy np tylko odda. Jest jeszcze coś takiego jak obrona własna. Skłonny byłbym wyrzucić przez okno osobą, która biega za mną po domu z nożem, tylko dlatego ze ją zdradziłem. Wcale nie usprawiedliwiam przemocy fizycznej, gdyż nie toleruje jej pod żadną postacią - rozgraniczam tylko na większe i mniejsze zło.
Krejzolka napisał/a:
już by mnie nigdy nie zobaczył i by miał ogromne problemy.... ja takich rzeczy nie odpuszczam.......
Czy to tylko mi wydaje sie to arcyzabawne? Na zasadzie "uważaj bo powiem mamie". Wszystko jest w porządku, gdy to kobieta "znęca" się nad mężczyznami(i nie mówić iż takich przypadków nie ma), nic w takich przypadkach zrobić nie można - bo kobiety są nietykalne. Faje natomiast jest to, iż w obronie "pokrzywdzonej" kobiety stanie każdy półmózg, i będzie skłonny biegać za oprawcą po całym województwie. To jesteśmy w końcu tymi zwierzętami czy nie?
Jeżeli bym usłyszał od kobiety jakąkolwiek groźbę, bardzo bym się postarał o zmianę jej wizerunku. Jedyną rzeczą jakie budzą we mnie groźby, to litość - groźba jest pokazaniem iż konstruktywne argumenty się skończyły. Ale...tonący brzytwy się chwyta.
Swoją drogą przeżyłem jeden gniew kobiety. Szkoda że miną tak szybko - zabawni byli Ci wszyscy, którzy tak bardzo chcieli mojego uszkodzenia ciała. Żal że żadnemu się nie udało. Tak...wiem że macie wrażenie iż wasi koledzy są o wiele bardziej prymitywni i puści=są skłonni do wiecznej walko o wasze dobre imię. Tak wiem o tym, bo słyszałem to wielokrotnie. Szkoda jednak że rzeczywistość jest tak brutalna, i wielu kobietą trzeba to jeszcze uświadomić.
Imię: P jak Poison
Wiek: 22 Dołączył: 19 Sty 2005 Posty: 1407
Wysłany: 12-12-2007, 11:35
Source napisał/a:
Krejzolka napisał/a:
już by mnie nigdy nie zobaczył i by miał ogromne problemy.... ja takich rzeczy nie odpuszczam.......
Czy to tylko mi wydaje sie to arcyzabawne?
Source zależy jak na to patrzeć bo znam nie jeden przypadek, że dziewczyna poprosiła kolegów aby "odwiedzili" jej chłopaka, po czym ex trafił do szpitala.
Zresztą uważam, że zasłużenie. Jeżeli ktoś nie potrafi panować nad emocjami to niech ponosi tego konsekwencje.
Nie chodzi mi o jakieś skrajne przypadki, że dziewczyna lata z nożem za swoim chłopakiem itp.
_________________
"Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, aby przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej": Paulo Coelho
Source napisał/a:
Warto zauważyć że wszystko zależy od sytuacji. Inaczej wszystko działa, gdy mężczyzna z byle powodu uderzy kobietę, a inaczej gdy np tylko odda.
"tylko"??
Można to podpiąć pod obronę własną. Swoją drogą z tego co gdzieś wyczytałem, osoba uderzona z zaskoczenia w 3/4 przypadków oddaje. Jeżeli mnie uderzysz to masz 75% szansy że Ci mimowolnie oddam.
Ograniczona napisał/a:
Source napisał/a:
Skłonny byłbym wyrzucić przez okno osobą, która biega za mną po domu z nożem, tylko dlatego ze ją zdradziłem.
"tylko"?? kolejny raz:P
Dla mnie nie ma takiej rzeczy na świecie, która skłoniła by mnie do agresji fizycznej. Mówię o stanie na dzień dzisiejszy - bo nie zawsze byłem pacyfistą, i nie wiem jak długo nim zostanę. Agresje radze oddzielić od obrony własnej. I chodzi mi bardziej o reagowanie po fakcie - mszczenie się. Inaczej sytuacja wygląda gdy można coś przerwać - nie będe stał bezczynnie kiedy widzę przemoc. Reagowanie w trakcie - OK, reagowanie po fakcie - nie ok.
Gdybym została uderzona przez mojego faceta to bym mu oddała i wiadomo że to był by koniec naszego zwiąku. Uważam, że jak facet uderzy Cie raz i mu wybaczysz to niestety ale takie 'przypadki' moga sie zdarzac częściej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum