mój problem polega na tym że nie mam prawdziwych przyjaciół i kolegów którym moge wszystko powiedziec moze dlatego ze jestem wstydliwy... w klasie jest jeden frajer którzy latają do niego jak muchy do gówna i ten frajer gada wszystkim ze jestem głupim zeby sie ze mną nie kolegowac i do tego robi to tak hasmko ze przy mnie wiec pewnego pieknego dnia musiałem go pobić bo przegioł i zaczał gadac o mojej rodzinie ze mnie ojciec nie chce i wyjechał do anglii itd. ale oczywiscie wszystkie "muchy" nie były za mną tylko za nim ..... nie wiem czy oni są tak ślepi i głupi czy mi sie tylko wydaje? poprostu z tej samotności bardzo czesto mam mysli samobójcze i nie wiem co robić jedynym moim przyjecielem jest komputer przynajmniej moge porozmawiać z kimś kto mnie nie zna
co radzicie? olać to i zostać samotnikiem?
hmm.... koleś jest jakis nienormalny, w sumie ci sie niedziwie ze go ,,przekopałeś'' bo należało mu sie porzadnie, nawerwy ci pusciły i tyle, tez bym tak zrobił, poprostu olej go i niewzwracaj uwagi bo te ,,muchy'' jak ty ich nazywasz, musza być tak głupi jak on sam skoro go słuchają, poszukaj sobie innych kolegów
Też mu nawżucaj, nabijaj z niego przy każdej okazji i najlepiej w towarzystwie, bądz wredny. Wiem że to trochę hamskie podejście ale może zobaczy że takie traktowanie to nie jest nic przyjemnego i zajmie się w końcu swoim małym śmierdzącym światkiem.
Jak już raz go pobiłeś, to wyjaśnij mu, że jak tak dalej będzie się zachowywał to ciągle będzie chodził z siniakami na twarzy W ten sposób się nie poddasz, nie uciekniesz a może koleś się wreszcie odczepi. Jak ktoś jest mało inteligentny, to słowa raczej nie trafiają do głowy. Ale ręczne tłumaczenie też nie jest dobrą metodą i powyżej podstawówki czy gimnazium raczej nie zdaje egzaminu. Po rodzaju problemu wnioskuję, że w szkole średniej jeszcze raczej nie jesteś, więc wydaje mi się że możesz spróbować tak jak napisała Ole_amigos. Po prostu bądź wobec gościa chamski, naśmiewaj się z niego ile wlezie nawet textami niezbyt wysokich lotów, poniżaj go (oczywiście w towarzystwie) a na osobności wyjasnij mu, że jeśli nie będzie wobec ciebie się dobrze zachowywał, to go obijesz ponownie i będziesz to robił aż do skutku (co nie znaczy, że masz być jakimś bandytą i lać wszystkich wokół). Poza tym taka metoda nosi nazwę zastrzaszania i jest to karalne ...
Druga metoda: powiedzieć rodzicom jak wygląda sytuacja, rodzice oficjalnie przeprowadzają rozmowę z dyrektorem szkoły i psychologiem. Może pomoże, może nie. Jeśli nie, to należy uświadomić dyrektora i rodziców tego kolesia, że znęcanie się jest karalne - na najbliższym komisariacie policji to potwierdzą. Należy oczywiście zaznaczyć to, że masz myśli zamobójcze i z jakiego powodu.
To teraz podsumuję: Przy metodzie pierwszej sam sobie poradzisz. Ale jak za bardzo przywykniesz do takiego sposobu rozwiązywania problemów, to prędzej czy później ktoś wobec Ciebie zastosuje metodę drugą i to będzie koniec zabawy.
Przy metodzie drugiej muszą to pchnąć Twoi rodzice (bo Ty zapewne zostaniesz olany) a i tak nie będzie łatwo...
Znalezienie sobie nowych przyjaciół łatwe nie jest i raczej zajmie bardzo dużo czasu. Ludzie z klasy któzy się z Ciebie śmieją przez tego kolesia zapewne przestaną się smiać (przynajmniej w większości) jak i koleś przestanie Cię męczyć.
Jest jeszcze jedna kwestia - zależy w której jesteś klasie i ile masz lat bo tego nie wiem. Może faktycznie najlepszym rozwiązaniem będzie zmiana klasy czy szkoły (przy zmianie samej klasy i tak Cię znajdzie na korytarzu w szkole) ?
Bycie samotnikiem ma pewne plusy, zwłaszcza jeśli jesteś indywidualistą i lubisz sam spędzać czas. Ale to nie jest dobra metoda. Powiedziałbym, że bardzo zła i po dłuższym czasie bardzo wyraźnie siada na psychikę człowieka i samopoczucie.
Dodam jeszcze, że kiedyś w podstawówce do której chodziłem była taka sytuacja. Był chłopak. Wszyscy się z niego śmiali za sprawą takich dwóch. Któregoś dnia koleś nie wytrzymał i zaatakował jednego z nich. Co prawda dostał wtedy (kilka ciosów po korpusie i kilka w twarz). W sumie nic poważnego mu się nie stało, tylko kilka siniaków miał, ale bójkę przegrał. Wrócił do domu. Następnego dnia w szkole byli jego rodzice i policja. okazało się, że tego samego dnia byli na komisariacie i zgłosili pobicie. Była obdukcja i lekarz ustalił, że siniaki faktycznie są od ciosów zadanych pięścią. Przepytali kilka osób które widziały bójkę...
Z tego chłopaka już nik nigdy więcej się nie śmiał i nikt go nie męczył. Było to około 5-6 klasy szkoły podstawowej także do 8 klasy miał spokój (tak, podstawówka za moich czasów była 8 klasowa ) .
Ostatnio zmieniony przez boozzz 24-06-2006, 23:56, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9705
Wysłany: 25-06-2006, 13:41
Dobrze znam taką sytuacje z własnego doświadczenia. Z racji że został ci już tylko rok w tym gimnazjum (o ile dobrze kojaże z innego tematu), najlepiej przetrzymać tą sytuacje, a w liceum, w nowej klasie już napewno nie bedzie takiego problemu. Ten rok też warto wykożystać na poznanie jakiś kilku osób i na "wyrobienie" troche swojej odwagi i pozbycie się nieśmiałości.
bucem być łatwiej żyć. ten koleś, o którym mówisz poszedł na łatwizne. ja zgadzam sie z drugą metodą boozzz'a. niech ktoś zajmie się tym kolesiem, bo jak/jeśli pójdzie kiedyśdo innej szkoły, może się tak samo zachowywać w stosunku do innej, Bogu ducha winnej osoby...
a ty sie nie łam! z gnojem nie ma co sie zadawać, a poza tym, masz nas!
...a ile Ty masz lat i ten koleś i Ci jego 'niby' koledzy?
Bo ja nie wiem tak chyba w zerówce się ludzie zachowywali, że jak ktoś coś powiedział, to znaczy, że tak jest i ten jest fajny a ten głupi.
_________________ KoGi
Ostatnio zmieniony przez KoGi 26-06-2006, 00:48, w całości zmieniany 1 raz
Moim zdaniem nie ma sęsu ani się babrać z tym goście i tymi"muchami". Skoro te "muchy" wierzą temu niedorozwiniętemu półgłówkowi to nie ma nawet co przed nimi się tłumaczyć, sprostowywac iwyjaśniać. Ja bym najprędzej przepisał się, albo już najlepiej zacisnąc zeby i przetrymać.
A jeśli jesteś do tego zdolny postępuj tak samo jak on, ale oczywiście z dystansem.
Jedno jest pewne, babranie się z tłumaczeniem facetowi że tak nie można jest bezcelowa bo świnia zawsze bedzie świnią i nic tego nie zmieni.
_________________ "There are no unachievable goals
There are no unsaveable souls"
Ja też kiedyś miałem podobny problem.Sporesztą do tej pory nie mam prawdziwych kupli.Wszyscy myślą tylko o sobie i nie pomogą Ci w potrzebie.Prawdziwi kumple są na filmach i gdzie niegdzie w świecie też sie zdarzy A jeśli chodzi o twój problem to musisz stać sie bardziej kozacki i klepać po mordzie wszystkich lamusów.Wtedy nabiorą
do Ciebie szacunku.A jak już wiesz szacunek daje największą siłę u człowieka.Musisz sie trochę przeprogramować-to wszystko.Bądź koleżeński ale i także walcz o swoje.I mów głośno to co myślisz o tym frajerze który Ci dokucza.Napisz czy przyniosło efekt moje przesłanie Ja prawdziwych kumpli spotkałem w zawodówce w Gimku miałem samych frajerów i kozaków za 5gr.Pozdro ziom.Bądź twardy.Trzymam za Ciebie gardę
Imię: Iga
Dołączyła: 22 Cze 2006 Posty: 12 Skąd: zachód
Wysłany: 01-07-2006, 21:48
Ja tez nie mam takich przyjaciół w nowej szkole.
Niby mam kilka przyjaciólek, ale wolę nie ryzykowac i wiele im nie mówić.
Reszta mnie niby nie dotyczy, bo nikt sie ze mnie nie nabija i budze nawet respekt, ale ten brak zaufanych osób jest taki dobijający. Ostatni raz miałam do czynienia z taką bratnią duszą 3 lata temu
_________________ Czy gdybyś urodził się gdzieś indziej i kiedy indziej, byłbyś kimś innym?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum