Imię: Agnieszka
Dołączyła: 27 Sie 2005 Posty: 9705
Wysłany: 04-10-2006, 18:33
evi1705 naprawdę chciałabym ci coś poradzić ale nie potrafię. Ja jeszcze się ani razu nie spotkałam z takim zachowaniem i to w dodatku z tak błachego powodu jak brak opalenizny. Może sprubuj zastpsować do ciała balsamy opalizujące, a do twarzy niewilką ilość podkładu czy pudru brazującego.
Wiek: 17 Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 61 Skąd: Kraków
Wysłany: 04-10-2006, 19:35
Mi to osobiescie nie przeszkadza. podobam sie sobie. I staram zawsze wygladac dobrze DLA SIEBIE nie dla innych. najbardziej jednak drazni nie to podejscie otoczenia:( mam ok. 450 osob w szkole i Ci co mi dokuczaja mowia nie znalezli nikogo takiego drugiego jak ja co tez mnie dziwi. Uzywam fluidu jak kazda dbajaca o siebie dziewczyna:) najgorzej jest gdy robi sie cieplo ubiera sie koszulki i musze wystwaic gole rece lub tez gdy odrkrywam dekold i szyje. Nie wiem juz sama co robic:(
Mi robi sie najbardziej przykro gdy np. kolega mowi do drugiego ktory mnie dotknal np. w reke "o fuuuuu co ty robisz" nie wiem co robic w takich sytuacjach bo to jest baaaardzo przykre dla mnie:( Najgorsze jest to ze mam wrazenie ze wszyscy za plecami mnie obgaduja a dla mnie sa mile i nie mowia o mojej bladosci:( odp
PS. mam Brązowe włosy teraz zafarbowane na odcien kasztanu. slonce w ogóle mnie nie opala tylko na czerowno i skora schodzi a solarium daje male efekty:(
ODP:*
Ewelina , dziewczyno, masz dopiero 15 lat, nie martw się zupełnie takimi niedojrzałymi rówieśnikami. ( no faceci emocjonalnie są niby 2 lata za dziewczynami, więc tymbardziej)
Wiem jacy ludzie potrafią być okrutni w gimnazjum, bo choć sama tego na sobie nie doświadczyłam, to po prostu czasami mi ręce, uszy i szczena opadały jak patrzyłam na naszych dojrzałych klasowych mężczyzn
Te ich komentarze jeśli dziewczyna przyszła w nowych okularach, pierwszy raz założyła spódniczke do szkoły, czy jak ktoś się potknął na ich oczach. Te wybuchy historycznego śmiechu i "inteligente komentarze", zdradzały doszczętnie ich młodociany debilizm.
Ten okres w życiu po prostu trzeba przejść i zupełnie nie zwracać uwagi na tych, którym nie podoba się Twoj odcień skóry, czy cokolwiek innego. Jesteś sobą i taka jesteś najpiękniejsza, nie zwracaj uwagi na docinki innych. A jeśli jeszcze raz koleś powie "A fujjj co Ty robisz..." To powiedz im: "No właśnie, nie mam ochoty żeby takie coś jak ty mnie dotykało" Następnym razem już Ciebie nie zaczepią, a nawet jeśli powiedzą coś w stylu "Odezwała się..." Uśmiechnij się z pożałowaniem i pokiwaj i odejdź
Trzeba sobie radzić i mieć nadzieje, że szybko pójdzie się do liceum
Ja jestem już w 3 klasie liceum i w tym wieku większość ludzi się szanuje nawzajem, nawet jeśli ktoś ma inny odcień skóry, krzywy chód, 145 wzrostu, czy 130 kg wagi
Każdy jest inny i tak być powinno
Ostatnio zmieniony przez akukaracza 04-10-2006, 20:43, w całości zmieniany 1 raz
I znowu wołają do mnie BIAŁACZKO. nastawili przeciwko mnie juz nawet nowego kumpla który doszedł do naszej klasy.
To świadczy o nich, nie o Tobie. Chociaż nie wiem jak byłabyś blada nie mają prawda a tak mówić, a jeżeli mówią widać jacy są dojrzali. Napewno wśród tych wyśmiewających osób jest taka której Ty też mogłabyś wytknąć coś w twarzy, kolor włosów itp. Ciekawe czy miło by się czuła.Radzę olać lub spróbować rady dkf co do preparatu dającego opalenizne.
JA nie mam ciemnej karnacji ale nie świece jak mąka albo mój brat:D. MOim zdaniem to najlepiej wyjść sobie latem na słoneczko i opalać sie cały dzień:)
ale co solarium?
jeśli tak to ja na początku chodziłam 2 razy w tygodniu do solarium a potem raz na tydzień.
No i opaleniznę było widać:)
tylko oczywiście kilkanaście razy musisz zajść.
_________________ ,,Nawet jeśli czasem trochę się skarżę – mówiło serce – to tylko dlatego, że jestem sercem ludzkim, a one właśnie są takie''. . .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum