jest to wyladowanie swojej zlosci na sobie.... do niczego nie prowadzi (poza bliznami).... Znam wiele osob, ktore tak robily, ale teraz same juz zrozumialy, ze tak sie nie robi... to nic nie daje, jedynie poglebia nasz ból....
To bardzo trudne do wyleczenia..
Ponieważ zadawany ból sobie tak bardzo pomaga rozładować napięcie, że później każde niepowodzenia skupia się na tej czynności..
TO bardzo wciąga, na tyle że człowiek nawet nie moze sie zorietnować w którym momencie siedzi w tym głęboko..
Czy jestem za samookaleczaniem?
to bardzo indywidualna sprawa
na tyle indywidualna ze sie o tym nie mówi... to jest ogromny problem duzej czesci młodziezy... ja sobie z tym poradziłam, ale nie wiem jak mam pomagac innym, wbic do głowy ze to napraswde głupota która nic nie daje... a gorzej jesli oni o tym wiedzą a nadal to robią... ehh... cięzka sprawa
Dołączyła: 29 Sie 2005 Posty: 1739 Skąd: Nibylandia
Wysłany: 18-01-2006, 22:51
ciężki temat... za dużo się ostatnio o tym problemie słyszy...
Co ja o tym myśle? Nie wiem... Nie potrafie zrozumieć ludzi, którzy się samookaleczają. Mój były chłopak kiedyś to robił, a ja nie potrafiłam mu pomóc. Nie umiałam z Nim o tym rozmawiać...
bardzo trudny temat, samookaleczanie daje możliwość wyładowania emocji, ukarania siebie za coś, wtedy nie czuje sie bólu psychicznego tylko fizyczny. Cięzka sprawa
Dla mojej koleżanki z klasy był to rodzaj kary, twirdziła że w ten sposób czuję się oczyszczona z winy, bo przecież się ukarała. Chodziła z okropnymi ranami na rękach. Od roku już nie chodzi do liceum, wyprowadziła się do innego miasta, przeszła terapię, ponoć ma się lepiej. To był koszmar dla jej bliskich.. ale czy dla niej? Nie wiem.. ona nie czuła że ot co robi jest złe.. może już była w tym za daleko?
Dla mojej koleżanki z klasy był to rodzaj kary, twirdziła że w ten sposób czuję się oczyszczona z winy, bo przecież się ukarała. Chodziła z okropnymi ranami na rękach. Od roku już nie chodzi do liceum, wyprowadziła się do innego miasta, przeszła terapię, ponoć ma się lepiej. To był koszmar dla jej bliskich.. ale czy dla niej? Nie wiem.. ona nie czuła że ot co robi jest złe.. może już była w tym za daleko?
Czy za daleko??
Być może..
Nie wiadomo za co tak naprawdę chciała się ukarać??
Mimo, ze przechodzi się terapie to takim ludziom trudno się odnaleźć w społeczeństwie później.. i to nie ważne czy terapia przebiegła pomyślnie..
Blizny pozostają nie tylko na ciele..
no ja nie spotkałe sie jeszcze z tym zjawiskiem wśród moich znajomych, ale myślę że to głupota sie ciąć
Jak ktoś zauważył wcześniej, to dość teraz często spotykane zjawisko..
Osoby tnące się raczej tego nie pokazują..
Zwykle są to nacięcia na ciele, w miejscach mało widocznych
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum