każdy jest słaby, gdy nie widzi celu, do jakiego miałby dązyć i stawiac czoło przeciwnością. nie można z drugiej stony mierzyc drugiego człowieka swoją miara, każdy jest inny i kwestia silnej psychiki jest kwestią bardzo intywidualną.
To jest swego rodzaju manifest. Widziałem kilka lat temu jak grupa chłopaków z rówieśniczych klas sobie żyletkami na ręku wzory robili. Wytłumaczyłem to sobie jako bunt młodzieńczy.
czasem wybrnie, a czasem autoagresja przekształca się w próbę samobójczą. niestety świata nie zbawimy, niektórzy się poddają i, czy tego chcemy, czy nie, musimy się z tym pogodzić. odebranie sobie życia jest z pewnością czynem trudnym do zaakceptowania przez środowisko.
łatwość z jaką przychodzi niektórym samookaleczanie jest wg mnie cechą, która wykształca się w czasie dorastania, może predyspozycja genetyczna... rzadko która osoba otaczana przez licznych przyjaciół, wychowana w miłości i dostatku, spełniona w każdej dziedzinie okalecza swoje ciało. niektórzy mieli od samego początku zły start, trudny i nie mogą się z tym pogodzić
hehe mam takiego kumpla ktory bardzo czest sobie wycina cos na rekach a to numerki z lotka numer telefonu jakies imiona po prostu wszystko ale jest bardzo zaje... kumplem wiec nie wiem czy to jest cos w stylu choroby czy cos po prostu mu sie nudzi ale czasem go musze ostrzec nie daj bog jak sobie jaks zylke ciachnie
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2619 Skąd: Radom
Wysłany: 29-07-2006, 15:14
dla mnie to dziwne, jakbym chciała wyładować na czymś moją złość to napewno nie ciełabym siebie ale wszystko co mi wpadnie w ręce(ostatnio porysowałam całe biurko) ale wiadomo co siedzi w głowach takich ludzi.. może im to w czymś pomaga..przezwyciężeniu bólu...
cięcie się daje upust emocjom, których nie można albo nie chce się wyrazić. rozładowuje nerwy. na moment wymazuje problemy.
nie rajcuje mnie cięcie siebie. nie potrafię zrozumieć jak można wziąć żyletkę (albo nóż) przyłożyć ją do ciała i przejechać. nie mieści mi się to w głowie. jednak wiem na czy to polega. z opowiadań trzech osób, którym pomogłam z tego wyjść.
jestem z siebie dumna .
_________________ 'muzyka - po milczeniu - najlepiej wyraża to, co niewyrażalne'
wydaje mi sie ze to wazny temat...znam wiele osod ktore tak załatwieją swoje problemy to jest przykre dla jej bliskich...ale znam tez kilka osob ktore przestaly...ale to napewno nigdy nie odchodzi na dobre...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum