Wiek: 20 Dołączyła: 29 Sty 2006 Posty: 8762 Skąd: Kraków
Wysłany: 18-04-2006, 09:51
nie sposób się nie zgodzić- pomaga osobie która się tnie, ale na krótko- potem w miarę narastania tych prawdziwych problemów to się pogłębia.
Mam przyjaciółkę która to robiła, na szczęście przyszło lato, podkoszulki z krótkim rękawem itp, zaczęła się tego wstydzić i sama przestała.
Nie jest to jednak normalne zachowanie, normalny sposób odreagowywania.
Jak ktoś będzie chciał się ciąć to będzie to robił w takim miejsce gdzie naprawdę trudno żeby ktoś zobaczył... Ja też się tnę. Mam blizny na łydkach, ale i tak nikt tego nie zobaczył...
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Mnie to ciecie sie troche przeraza! Nie wiedzialem, ze dzieje sie to az na taka skale. Smutne to jest, oj smutne.
Powiem tak: wiele rzeczy pomaga ale problemu nie usuwa. Mozecie rowniez cpac itp. Watpie by ciecie bylo lepsze.
to jest taka glupota, pozniej sie tylko tego zaluje, ja tez to kiedys robilem, jak mialem 14-16 lat to sie cielem, mialem duzo problemow i myslalem, ze tak troche mi ulzy, problemy zostaly tak samo jak blizny
_________________ Wszyscy jestesmy w izolatkach naszych cial
To logiczne, ze mam skrzywienie psychiczne, skoro nasz kraj caly to waly gigantyczne
Jak narazie skończyłam z cięciem.. Tzn po setkach wizyt u psychologa, rozmowach z mamą, chłopakiem... Teraz zaczyna się lato... I jak mam z tymi bliznami wyskoczyć? Już żaluje ze w ogole zaczelam... Ale skoro inaczej sobie pomoc nie moglam...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum