troszeczke o tym wiem. rzeczywiscie-do nikad nie prowadzi. ale chyba lepiej sobie zadać dwie rany niz wyzywac sie na kims innym. ja zrozumiałam że masochizm i te sprawy do niczego nie prowadza i skończyłam.Pozatym najgorzej jest jAk się przesadzi.sama nigdy tego nie zrobiłam ale jak na przykład ktoś się rozpędzi i sobie podetnie żyły....
To czy ktoś się z tym kryje czy nie zależy od tego czemu to robi. Niektórzy mają słabą psychikę, z natury, i po prostu mają taki "melancholijny" charakter, a wtedy wystarczy byle co i ich to dobija. I przychodzi pomysł, ze możnaby spróbować czy ciachnięcie się żyletką naprawdę przynosi ulgę tak jak to ktośtam mówił... I tak się często zaczyna. I tu problem jest wg mnie poważniejszy...
A niektórzy robią to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jak jedna dziewczyna z mojej klasy sobie cięła nogi to wszyscy o tym wiedzieli, bo o tym mówiła itd, a jak ją ktoś zapytała czemu to robi, to np odp była taka "Bo mnie wczoraj Michał wkurzył" (jej chłopak). To już jest dla chore.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Imię: ~EveLinaaa~
Wiek: 18 Dołączyła: 09 Mar 2006 Posty: 3483 Skąd: z Holiłudu
Wysłany: 12-04-2006, 23:11
szupli napisał/a:
jest to bardzo dziecinne i glupie robic sobie krzywdę .. jakieś blizny
ta dziecinnie i głupie.... to choroba to trzeba się leczyć miom zdaniem nikt normalny się nie okalecza...;/ nie oszpeca swojego ciała...i nie robi sobie krzywdy
moja koleżanka okalecza sie na pokaz.. musi każdemu pokazać że jest odporna na ból .. nie przeszkadzają dla niej blizny które już ma i cały czas doklada sobie nowe... rozmawiałam z nią o tym ale ona upiera się że to nie jest autoagresja.. do rozumu jej się nie da przemówić...
_________________ To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
Imię: ~EveLinaaa~
Wiek: 18 Dołączyła: 09 Mar 2006 Posty: 3483 Skąd: z Holiłudu
Wysłany: 13-04-2006, 12:36
effelinka18 napisał/a:
moja koleżanka okalecza sie na pokaz.. musi każdemu pokazać że jest odporna na ból .. nie przeszkadzają dla niej blizny które już ma i cały czas doklada sobie nowe... rozmawiałam z nią o tym ale ona upiera się że to nie jest autoagresja.. do rozumu jej się nie da przemówić...
Niektórzy się tną, żeby rozładować napięcie. Czasem po awanturze z kimś, czy jakims silnym przeżyciu (negatywnym) trzeba się jakoś wyładować. Jedni idą na spacer, inni idą zapalić, jeszcze inni ćwiczą a ktoś bierze żyletkę i tnie sobie nogę albo rękę. W ten sposób próbuje zapomnieć o tym co się działo, co spowodowało że się pocięła... Niektórym to pomaga, i kiedy się zobaczy że to działa to zaczyna to być niebezpieczne... Takiego człowieka nie obchodzi to, że to jest ból, a może właśnie dlatego to robi że to boli? Różnie to bywa...
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Ja tylko raz tak zrobilam i bardzo tego zaluje, zdecydowanie ejstem przeciwko. Mysle ze sa zdecydowanie lepsze sposoby wyladowania swojej agresji. Moja znajoma sie nacinala i wycinala sobie na skorze znaki zodiaku :( brrr, w zyciu bym sie tak daleko nie posunela
_________________ Dać życie to również zgodzić się na cierpienie, przyjmując radość.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum