zacieszam, haha. żeby tylko wszystki egzaminy były takie jak ten z NOP-u! teraz mam środę i czwartek na naukę filozofii. piątek powtórki, grupowe, a sobota rzeź. pewnie i tak będę musiała zdawać to jeszcze raz we wrześniu.
mam na sobie jeszcze mokrego T-shirta ubranego, może wyschnie. czemu to pranie tak długo schnie?
ach, filo, filo...
nie rozumiem ludzi studiujących filozofię.
a wręcz podziwiam, bo dla mnie to awykonalne
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Siostra śpi obok na łóżku...mnie to dziś nie czeka...siedzę i piszę pracę....kręgosłup gdyby mógł niewątpliwie już by mnie znienawidził....czego to ludzie nie robią dla śmiesznych literek przed nazwiskiem....witaj 71 strono....przede mną jeszcze długa noc...ambitny mam plan rzucić jutro "panu promotoru" całą teorię...niech ma zajęcie a co....marzę o wakacjach.
_________________ "...we mgłę go wyprawiłam/ w deszcz co na rzęsach przysiadł/ samobójczymi kroplami/ żeby opaść i zniknąć/ wsiąknąć cieczą zieloną/ w spragnione ciało trawy/stoję niezmiernie sama/na nagiej obcej ziemi..."
Imię: Ola
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2006 Posty: 2641 Skąd: Radom
Wysłany: 19-06-2008, 11:21
wspominam mój sen. Dziwny był. Nie pomyślałabym że on mi się przyśni.
Boję się dzisiejszego spotkania. Najchętniej bym Mu napisała na gg że jednak nie przyjdę, ale nie chcę żeby myślał że jestem tchórzem.
Słucham piosenki która mnie motywuje.
Oglądam moje włosy. Gorszych strąków to chyba nikt nie ma -__-.
Nudzę się. Zrobiłam już wszystko co tylko mogłam.
Ojciec wyszedł i pies urządza operę pod drzwiami. Matko -.-
Próbuję wymyślić sobie coś do roboty, ale nic mi nie przychodzi do głowy.
Chodzi za mną cappucino z czekoladą, które przywiózł tata, ale lepiej nie będę go pić.
Wróciłam z Kielc. Ku*wa, jaki upał. Uchodziłam się jak głupia, a jeszcze autobus zatrzymał się w części uzdrowiskowej, totalne peryferia. I na piechotę do domu.
Patrzę jak woda kapie z moich mokrych włosów, wszak na upał dobra jest chłodna kąpiel.
Piję wodę.
Zaraz wejdę na lokalny portal i zacznę szukać jakiejś roboty na lipiec.
Bolą mnie oczy.
Próbuję wymyślić w co się ubrać na koniec roku, ale słabo mi idzie.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
czekam, aż leki, którymi się nafaszerowałam zaczną działać.
żeby z czerwcu chorowac?
i to akurat wtedy, gdy muszę się uczyć.
kurcze, przez to na pewno nie zdam filozofii.
napierda** mnie każdy staw, nawet palce.
o kolanach nie wspominając, bo do nich to by mi się dziś kule przydały.
prawie się wypieprzyłam wchodząc po schodach.
dziś powinnam przeobić 45 pyt z filo. śmieszne mi się to wydaje.
_________________ poznam Cię po zapachu snów, po tęsknocie w Twoich oczach, którą gasi widok mój
Zjadłam całą pizze sama, to chyba nie był dobry pomysł.
Jestem zmeczona po całym dniu łażenia po mieście, a zaraz znowu musze tam wrócić na tańce i spotkanie z Majoremm. Grrr i znowu bede po 23 w domu
Najchętniej poszłabym spać na 12 godzin -.-
_________________ Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim. Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.
Przyjechałam z K-c. Jem spóźniony obiad, na dodatek zimny, nie chce mi się odgrzewać, odsmażać itp. Liczę forsę, coś jej za mało zostało w portfelu za to zakupy udane .
Zieeeeewam. Nie miałam co robić, więc poszłam spać. Wstałam 1,5 godziny temu i czuję się jak przejechana.
Rozegrałam z M. dwie partie w literaki na kurniku a teraz nadal się nudzę. Żałuję, że pogoda sie zepsuła po południu, bo zależało mi na przejażdżce nad jezioro. Może jutro będzie lepsza to pojedziemy wszyscy.
Pogram w coś a później znowu pójdę spać.
Od paru dni mam ochotę na mietową gerbatę, chyba sobie w końcu zrobię.
Próbuję doprowadzić do porządku moje brwi.
Rozmawiam na gg.
Kontempluję dość poważnie o otaczającym mnie świecie. Niezmiernie górnolotnie. Chyba spłodzę notkę na moim tajnym blogasku.
Piję wodę.
Raduję się, gdyż zbliża się jutrzejszy wieczór (wino z Małżonką), sobotni wieczór (grill u kumpla) i poniedziałkowy wieczór (18stka koleżanki). Umrę po we wtorek rano. Nie ma bata.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Jem śniadanie, piję kawę. Właśnie wróciłam z poranno-balkonowego papierosa.
Zaraz będę się ogarniać, ażeby pójść na zakończenie roku po moje cudowne świadectwo.
Słucham Republiki.
_________________ "Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum